Jak to było w Międzygórzu
Dodał(a): Arkadiusz Biczewski Axi 18 lipca 2010
Tym razem zdecydowałem się na start na dystansie GIGA. Nie było to moje pierwsze giga jak sądziło sporo osób, bo parę lat temu (2007) w Krakowie (95km, BikeMaraton Grabek) już taki dystans jechałem. Dystans na mega został mocno skrócony (44km) więc postanowiłem trochę więcej czasu spędzić podziwiając piękne okolice Międzygórza.
Spokojniejszy niż na mega start, koło mnie sporo zielonych. Lesław i Miki choć startowali z tyłu już po chwili oddalają się ekspresowym tempem, podobnie i Maciu. Udaje mi się nadążać za Skrzynią. Pokonuję za nim pierwszy podjazd i zjazd. Na następnym już mi ucieka… trudno, trzeba jechać swoim tempem, trochę czasu na trasie się spędzi.
Mój Transalp - czerwiec 2010
Dodał(a): Andrzej Łopata Andy 13 lipca 2010
Pierwsze myśli o wyjeździe w Alpy miałem już w ubiegłym 2009 roku, kiedy w trakcie luźnych rozmów, Dziczek – zielony ekspert w eksplorowaniu różnych zakątków Europy zasiał we mnie ziarenko ciekawości jak to jest podjeżdżać alpejskimi trasami takimi jak np. Gross Glockner Hochalpen Strasse.
Kiedy na początku 2010 r. forumowicz Outsider zaproponował przejechanie trasy Transalpu (z austriackiego ST. Anton/Flirsch na znajdujące się we Włoszech jezioro Garda) uznałem ze jest to wystarczający impuls i okazja żeby swoją ciekawość zaspokoić.
Moje pierwsze szosowe koty za płoty - Road Maraton o Puchar Ustronianki Ustroń - 15.05.2010
Dodał(a): Piotr Zwonek pit 27 maja 2010
Za namową Marcina wybrałem się na swój pierwszy maraton szosowy.
Nie żebym nagle zapragnął zostać szosowcem - nie, nic z tego. Dałem się tam zwabić z kilku powodów. Pierwszym z nich jest moja i Marcinowa cicha rywalizacja sportowa w obecnym sezonie. Do tej pory w naszym wspólnym rankingu po zabierzowskim biegu ku Rogatemu Ranczu i biegowym półmaratonie w Żywcu był remis 1:1, kolejnym powodem było sprawdzenie w warunkach bojowych mojego nowego nabytku - 30-letniej szosówki
Zanim zapakujesz sakwy
Dodał(a): Marcin Chrobak skolioza 19 marca 2010
Wiosna już jest faktem, najwyższy czas kompletować sprzęt na wyprawy rowerowe. Jak ważny jest dobór sakw możemy się przekonać kiedy otwieramy je po rzęsistej ulewie, albo podczas zjazdu po wyboistej drodze. Prezentuję tu test sakw Ortlieb Back Roller Classic (1900g / 40l); Sport Arsenal 312 Expedice (1790g / 40l) oraz Crosso Dry Big (1650g / 60l)
Zimowe Tropy Żbików
Zima w pełni, tego roku nie daje wytchnienia i nadziei na rychłą zmianę pogody. Jak by na przekór naukowcom głoszącym globalne ocieplenie trzyma całą Polskę w ryzach już od ponad 2 miesięcy i aplikuje spore dawki śniegu oraz minusowe temperatury. Uczeni się kłócą, a my musimy radzić sobie z pogodą taką jaka jest. Nie jest wesoło, aura bardzo utrudnia rowerowe treningi na świeżym powietrzu, niekiedy wręcz je uniemożliwia.
I dlatego wieści o zimowym uphillu w Bieszczadach wydają się na początku szalone. Wprawdzie tradycja zimowych maratonów rowerowych rozwija się w Polsce od kilku lat dosyć dynamicznie to jednak takie imprezy nie odbywają się w górach, a już na pewno nie prowadzą na wysokie i zasypane śniegiem przełęcze. ZIMOWE TROPY ŻBIKÓW – takie hasło padło któregoś dnia na oficjalnej stronie cyklu maratonów rowerowych.
Reportaż z zawodów zrealizowany prez TVP Rzeszów
Izotoniki
Dodał(a): Mariusz Potok pocio 28 stycznia 2010
Co pić w trakcie treningu, a co w trakcie zawodów? Każdy z nas zadaje sobie to pytanie. Nie jestem specjalistą od żywienia, ale potrafię zestawić pewne informacje. Tekst ten jest tylko zbiorem danych jakie na opakowaniach umieszczają producenci.
Sport to zdrowie – czyli jak zaplanować niepowtarzalnego sylwestra.
Kiedy w dniu 30 grudnia 2008 roku czołgałem się do pracy zgięty niczym „stary dziadek chory na korzonki” jeden z moich kolegów stwierdził z przekąsem: „Sport to zdrowie”. Wtedy wynikiem urazu była siłownia. W tym roku postanowiłem siłownie odpuścić by spędzić atrakcyjnie sylwestra.
Chcieć znaczy móc - czyli Zieloni na Maratonie Komandosa w Lublińcu-Kokotku - 28.11.2009.
Dodał(a): Piotr Zwonek pit 02 grudnia 2009
Korzystając z martwego sezonu rowerowego pozwoliłem sobie na odrobinę ekstrawagancji i wystartowałem w 6 Maratonie Komandosa w Lublińcu. Nie startowałem tam samotnie, gdyż z Zielonych udział w nim wziął również dziczek, zresztą powtórnie bo w zeszłym roku też próbował tam swych sił.
Maraton Komandosa w Lublińcu to klasyczny maraton biegowy na dystansie 42,195 km z tą różnicą, że zawodnicy, tu cytat z regulaminu: „wystartują w pełnym umundurowaniu polowym (mundur z długim rękawem, beret lub czapka polowa, buty krój wojskowy-min. wys. cholewki 8 cali) z plecakiem (min. wymiary 45x30cm) w kolorze odpowiadającym umundurowaniu o wadze 10 kg na całej trasie biegu.
Atak na Skrzyczne (nocą)
Pięciu śmiałków wykonało nocny atak na Skrzyczne. Bez zakładania obozów; bez butli tlenowych uderzyli nocą. Jak było, o tym opowiada relacja Pepe:
W końcu się udało, planowana od początku sierpnia nocna wyprawa w góry szczęśliwie odbyła się. Początkowo pomysł podchwyciło mało osób, dodatkowo był problem z takim terminem, aby pasował przynajmniej 4 osobom (jest to niezbędne minimum, gdyby wydarzył się jakiś wypadek to ktoś musi zostać przy poszkodowanym, a drugi ktoś dymać po pomoc, w nocy zaś po górach we dwójkę raźniej :). Pogoda też powinna być pewna, włóczenie się w nocy po górach w ulewnym deszczu z pewnością nie należy do zabawnych, a to była podstawa wyjazdu - zabawa. Do końcowego zdobywania góry zgłosiło się ostatecznie 5 osób: MisQ, Maciu, Jelitek, Michnik oraz organizator całego szaleństwa czyli ja.
Cyklokarpaty 2009 już za nami.
Dodał(a): Piotr Furmański furman 05 października 2009
Seria maratonów MTB Cyklokarpaty zakończyła się w minioną niedzielę zawodami w Jaśle. Całe CYKLOKARPATY zamknęły swój drugi rok obecności wśród rowerowych imprez dla zapaleńców maratonów rowerowych. Jak wspomniałem na wstępie ciężar finałowej edycji podjęła się grupa rowerowa z Jasła zrzeszona jako Jasielskie Stowarzyszenie Cyklistów. Oni to właśnie przy pomocy miejscowego MOSiR zorganizowali ostatnie w tym roku zawody tego cyklu.
Jak było ? To pytanie przychodzi na myśl zapewne każdemu czytającemu te słowa. Można je zadać na dwa sposoby. Jak było w Jaśle lub jak było na Cyklokarpatach w ogóle.
|