Artykuły

Przymiary do łańcucha, czy warto ich używać?

Dodał(a): Arkadiusz Biczewski Axi
Ocena: (1)
26 października 2016

Przymiar ParkTool CC-3
Przymiary do łańcucha pozwalają na w miarę dokładną ocenę zużycia łańcucha, a co za tym idzie jego wymianę nim zacznie demolować pozostałe elementy napędu. Spotkałem się z głosami, że jest to wymysł producentów łańcuchów aby zapewnić im większy rynek zbytu. Zwłaszcza, że w momencie gdy przyrząd sugeruje wymianę, na napędzie nie widać żadnych śladów zużycia. Czy rzeczywiście?

5 komentarzy · 941 czytań ·

Zamek Lipowiec - 04.06.2016

Dodał(a): Leslaw
Ocena: (1)
16 maja 2016
Zapraszam wszystkich chętnych na wycieczkę rowerową na Zamek Lipowiec koło miejscowości Babice.
Wyruszamy o godz. 10.00 z pod Smoka w sobotę 04 czerwca 2016 r. Przewiduję tempo spokojne, ale trzeba wziąć pod uwagę pod kątem swoich możliwości sporą odległość do przebycia. Wypad odbędzie się pod warunkiem dobrej pogody.
Forum

Galeria
0 komentarzy · 957 czytań ·

MTB Maraton Dąbrowa Górnicza 2015

Dodał(a): Ireneusz Łuczak Troll
Ocena: (1)
28 września 2015

Kto draftinguje ten żyje

19 września odbyła się już przedostatnia edycja MTB Skandii w tym roku. Tym razem jedna z najpopularniejszych imprez rowerowych w Polsce zawitała po raz kolejny do Dąbrowy Górniczej. Pomimo nocnych opadów trasa była w pełni przejezdna, a uczestników wyścigu przywitało słońce.

Trasa biegła wokół zespołu zbiorników wodnych, dominowały szybkie asfalty, szutry i leśne ścieżki. Słabą stroną był dramatyczny brak przewyższeń, który skutkował zawrotnymi jak na MTB średnimi prędkościami. Na dystansie Medio tj. 68 km zwycięzca osiągnął blisko 31 km/h. Pozostałe dystanse to Mini 39 km i GrandFondo 89 km. W zawodach wzięło udział przeszło 1000 osób.
2 komentarzy · 2205 czytań ·

Rowerowe narty

Dodał(a): Piotr Marcus
Ocena: (0)
14 lipca 2015
przed Kasiną
Nieco archiwalne - z cyklu "co by tu jeszcze..."

Zawsze na wiosnę przychodzi taka miła pora, że jeszcze da się jeździć na skiturach a już można i na rowerze. Aby mieć podwójną przyjemność, a do tego "wyjść" na narty z mieszkania w Krakowie postanowiłem połączyć obie formy przemieszczania się.

Okazało się, że zarówno buty narciarskie idealnie mieszczą się w sakwach jak i narty są stworzone do przewożenia wzdłuż ramy roweru, więc pewnego ranka, a dokładniej w maju 2013 r (dokładnie 9 coś około 5) otworzyłem drzwi i zwodowałem po schodach klatki mego dziwoląga. Po ujechaniu około 5 km zorientowałem się, że straciłem gumkę z przedniego hamulca, więc mało brakowało a szykowany od dłuższego czasu wyjazd skończyłby się nieco za wcześnie. Na szczęście w domu czekała zapasowa wsuwka, więc już bez przeszkód podążyłem na południe.
4 komentarzy · 2866 czytań ·

Zgrupowanie Świeradów Zdrój czyli Single Track zimą

Dodał(a): Ireneusz Łuczak Troll
Ocena: (3)
14 kwietnia 2015
Zapewne wielu z Was zna kogoś kto wyjechał na zgrupowanie zimowe do Hiszpanii, a może nawet sami tam byliście. Nie będę wychwalać takiego wyjazdu, bo wydaje się, że ma już wystarczające grono zwolenników.

A co jeśli jednak nie mamy 2 tygodni do dyspozycji, budżet i bez przelotu samolotem pęka w szwach, a żona jest czujna jak ptak na każdą wzmiankę o „dobrze zainwestowanych pieniądzach w rower”?

Pozostaje krajowa propozycja, a jedną z najlepszych alternatyw jest zagłębie rowerowe na jakie wyrosły Góry Izerskie i okolice Świeradowa Zdroju. Jedną z większych atrakcji są fajnie przygotowane i wzorowo opisane Single Tracki, które można znaleźć zarówno po polskiej jak i czeskiej stronie.
3 komentarzy · 3291 czytań ·

Bałkańska pętla 14 dzień i epilog

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (0)
30 listopada 2014
Do końca wyprawy coraz bliżej, ta noc była przedostatnią na wyjeździe. Spało się przyjemnie, rano obudziło nas zaglądające do namiotów słońce. Bez pospiechu zwijamy biwak i zmierzamy w kierunku Splitu. Okolica robi się coraz bardziej cywilizowana i zaludniona. Pogoda dopisuje, w końcu świeci nam słońce. Do miasteczka Imotski dojeżdżamy bez większych przygód. Spędzamy tam pod marketem dużo czasu. Nie spieszy się nam więc spokojnie robimy zakupu, kawa, lody, zimna Cocta...mijają minuty i godziny. Gdy w końcu wsiadamy na rowery już mija południe. A wraz z południem zmienia się pogoda. Na niebie znów pojawiają się ciemne chmury, które straszą nas już samym wyglądem.

Żeby tego była mało to łapię kapcia w tylnym kole. Po bliższym obejrzeniu okazuje się, że puściła łatka na oponie, którą w ten sposób ratowałem kilka dni temu. W sumie i tak długo pociągnęła biorąc pod uwagę z jakim obciążeniem musiała się zmagać.
2 komentarzy · 3306 czytań ·

Bałkańska Pętla - 13 dzień - przed Mostarem - Mostar - za Mostarem

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (0)
01 listopada 2014
Noc minęła spokojnie. Pomimo bliskości drogi i obawy, że do opuszczonego domostwa ściągnie jakieś nieciekawe towarzystwo spało się nawet spokojnie. Blisko mamy źródło z czystą wodą,można powiedzieć, że śniadanie udało się zjeść w naprawdę komfortowych warunkach. Pogoda też wygląda na ciekawszą, cała dolina wprawdzie spowita mgłą ale czuć w powietrzu lepszą aurę. Przy pakowaniu znów incydent z myszą, słyszałem jak coś szeleści w workach na śmieci i zastanawiałem się czy to wiatr czy znów te wścibskie stworzonka. Jednak to drugie, czyżby tu ludzie nie bywali? Nie boją się nas w ogóle. Jedna jest tak paskudna, że usiłuje wleźć mi do sakwy.
2 komentarzy · 2182 czytań ·

Bałkańska Pętla - 12 dzień - Foca - Gacko - przed Mostarem

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (0)
15 września 2014
Dach się przydał. W nocy polewało kilka razy dosyć solidnie. Rano zachmurzone, wilgoć wisi w powietrzu. Szybko docieramy do granicy, żegnamy się z Czarnogórą i kolejny raz na tym wyjeździe wjeżdżamy do Bośni. Nie ma wiwatów, czerwonych dywanów, machających tłumów. Jest za to zachmurzone niebo, a pierwsze krople deszczu witają nas tuż przed miejscowością Foca. Na razie chowamy się pod sklepem, ale nie wytrzymamy tu długo. Foca okazuje się być zabitą dechami dziurą, tylko czekamy na okazję aby się stąd wyrwać. Wykorzystujemy przerwę w opadach i odpalamy nasze maszyny. Nie dojeżdżamy daleko, znów zaczyna mocniej padać. Tym razem chronimy się w w bufecie prze stacji benzynowej. Niebo zachmurzone całkowicie, zapowiada się dłuższe czekanie.
Wykorzystujemy tan czas na wypicie kawy, jakaś słodka przegryzka, podładowanie baterii w telefonach. Co chwilę zerkamy na zewnątrz wypatrując słońca.

2 komentarzy · 2669 czytań ·

Bałkańska Pętla - 11 dzień - Zabijak - Durmitor - jez.Pivsko - kawałek przed Foca

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (1)
23 sierpnia 2014
Dużo lepiej się spało niż ubiegłej nocy. Rano gdy tylko się obudziłem to zaraz wystawiam głowę i patrzę w niebo. Trudno powiedzieć, bo jeszcze bardzo wcześnie, zamglone i niewiele widać.
Jeszcze chwilę dosypiam, mija może godzina i już więcej nie mogę usiedzieć w namiocie. Pomału zabieram się do porannych czynności. Z namiotu Rafała też dochodzą już odgłosy życia, a po chwili wychyla się głowa, a za nią reszta ciała. Razem rozglądamy się wokół oceniając obecną pogodę. Nie jest źle, na pewno nie padało w nocy, a i teraz też się na to nie zanosi. Przez góry przewalają się stada mgieł, niekiedy wiatr rozwiewa jednak białą masę i wtedy pokazuje się niebo w pięknym, błękitnym kolorze.

Potężny masyw Durmitoru tkwi niewzruszenie na swoim miejscu. Ciągle przyciąga naszą uwagę, co jakiś czas któryś z nas odrywa się od obozowych prac i odwraca w kierunku gór obserwując je przez dłuższą chwilę.
1 komentarzy · 2011 czytań ·

Bałkańska Pętla - 10 dzień - gdzieś w górach - Kanion Tary - Zabijak

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (1)
14 sierpnia 2014
Co za noc. Nigdy więcej.!
Pucowało po namiocie tak, że ciężko było zasnąć. Kilka razy zapalałem czołówkę i z obawą rozglądałem się po swoim szmacianym domku czy nie puszcza wody. Na szczęście 13 letni Marabut stanął na wysokości zadania i po moich konserwatorskich zabiegach jakie przeprowadziłem przed wyjazdem mężnie stawiał czoło żywiołowi.Kilka razu budziłem się i znów zasypiałem kołysany monotonnym szumem deszczu padającego na namiot.

Rano sytuacja bez zmian. Nawet nie wystawiam głowy z namiotu, wystarczą mi same dźwięki dochodzące z zewnątrz. Jakoś dosypiam do 8 rano, sytuacja bez zmian, ale wyglądam na zewnątrz. Szybko chowam głowę, jest gorzej niż myślałem. Niebo zaniesione totalnie, zimno, paskudnie. Mijają minuty i godziny, zaczyna mnie już nosić. Co można robić zamkniętym w czterech ściankach na powierzchni 3 metrów kwadratowych? Doczytuję jakąś starą gazetę wziętą jeszcze z Polski, zerkam na mapę, coś tam notuję. Dochodzi 10 i nadal leje. Zaczyna się robić nieciekawie, już powinniśmy być w trasie, nasz plan wprawdzie nie był zbyt ambitny, ale zawsze lepiej być do przodu niż do tyłu. Lepiej poczekać na powrotny autobus kilka godzin niż spóźnić się 15 minut.
0 komentarzy · 2302 czytań ·