Zimowe Tropy Żbików
Zima w pełni, tego roku nie daje wytchnienia i nadziei na rychłą zmianę pogody. Jak by na przekór naukowcom głoszącym globalne ocieplenie trzyma całą Polskę w ryzach już od ponad 2 miesięcy i aplikuje spore dawki śniegu oraz minusowe temperatury. Uczeni się kłócą, a my musimy radzić sobie z pogodą taką jaka jest. Nie jest wesoło, aura bardzo utrudnia rowerowe treningi na świeżym powietrzu, niekiedy wręcz je uniemożliwia.
I dlatego wieści o zimowym uphillu w Bieszczadach wydają się na początku szalone. Wprawdzie tradycja zimowych maratonów rowerowych rozwija się w Polsce od kilku lat dosyć dynamicznie to jednak takie imprezy nie odbywają się w górach, a już na pewno nie prowadzą na wysokie i zasypane śniegiem przełęcze. ZIMOWE TROPY ŻBIKÓW – takie hasło padło któregoś dnia na oficjalnej stronie cyklu maratonów rowerowych.
Reportaż z zawodów zrealizowany prez TVP Rzeszów
Izotoniki
Dodał(a): Mariusz Potok pocio 28 stycznia 2010
Co pić w trakcie treningu, a co w trakcie zawodów? Każdy z nas zadaje sobie to pytanie. Nie jestem specjalistą od żywienia, ale potrafię zestawić pewne informacje. Tekst ten jest tylko zbiorem danych jakie na opakowaniach umieszczają producenci.
Sport to zdrowie – czyli jak zaplanować niepowtarzalnego sylwestra.
Kiedy w dniu 30 grudnia 2008 roku czołgałem się do pracy zgięty niczym „stary dziadek chory na korzonki” jeden z moich kolegów stwierdził z przekąsem: „Sport to zdrowie”. Wtedy wynikiem urazu była siłownia. W tym roku postanowiłem siłownie odpuścić by spędzić atrakcyjnie sylwestra.
Chcieć znaczy móc - czyli Zieloni na Maratonie Komandosa w Lublińcu-Kokotku - 28.11.2009.
Dodał(a): Piotr Zwonek pit 02 grudnia 2009
Korzystając z martwego sezonu rowerowego pozwoliłem sobie na odrobinę ekstrawagancji i wystartowałem w 6 Maratonie Komandosa w Lublińcu. Nie startowałem tam samotnie, gdyż z Zielonych udział w nim wziął również dziczek, zresztą powtórnie bo w zeszłym roku też próbował tam swych sił.
Maraton Komandosa w Lublińcu to klasyczny maraton biegowy na dystansie 42,195 km z tą różnicą, że zawodnicy, tu cytat z regulaminu: „wystartują w pełnym umundurowaniu polowym (mundur z długim rękawem, beret lub czapka polowa, buty krój wojskowy-min. wys. cholewki 8 cali) z plecakiem (min. wymiary 45x30cm) w kolorze odpowiadającym umundurowaniu o wadze 10 kg na całej trasie biegu.
Atak na Skrzyczne (nocą)
Pięciu śmiałków wykonało nocny atak na Skrzyczne. Bez zakładania obozów; bez butli tlenowych uderzyli nocą. Jak było, o tym opowiada relacja Pepe:
W końcu się udało, planowana od początku sierpnia nocna wyprawa w góry szczęśliwie odbyła się. Początkowo pomysł podchwyciło mało osób, dodatkowo był problem z takim terminem, aby pasował przynajmniej 4 osobom (jest to niezbędne minimum, gdyby wydarzył się jakiś wypadek to ktoś musi zostać przy poszkodowanym, a drugi ktoś dymać po pomoc, w nocy zaś po górach we dwójkę raźniej :). Pogoda też powinna być pewna, włóczenie się w nocy po górach w ulewnym deszczu z pewnością nie należy do zabawnych, a to była podstawa wyjazdu - zabawa. Do końcowego zdobywania góry zgłosiło się ostatecznie 5 osób: MisQ, Maciu, Jelitek, Michnik oraz organizator całego szaleństwa czyli ja.
Cyklokarpaty 2009 już za nami.
Dodał(a): Piotr Furmański furman 05 października 2009
Seria maratonów MTB Cyklokarpaty zakończyła się w minioną niedzielę zawodami w Jaśle. Całe CYKLOKARPATY zamknęły swój drugi rok obecności wśród rowerowych imprez dla zapaleńców maratonów rowerowych. Jak wspomniałem na wstępie ciężar finałowej edycji podjęła się grupa rowerowa z Jasła zrzeszona jako Jasielskie Stowarzyszenie Cyklistów. Oni to właśnie przy pomocy miejscowego MOSiR zorganizowali ostatnie w tym roku zawody tego cyklu.
Jak było ? To pytanie przychodzi na myśl zapewne każdemu czytającemu te słowa. Można je zadać na dwa sposoby. Jak było w Jaśle lub jak było na Cyklokarpatach w ogóle.
Do czterech razy sztuka?! Istebna 2009
Dodał(a): Arkadiusz Biczewski Axi 26 września 2009
Podobno jednym ze sposobów na przejechanie maratonu jest szybko wystartować, utrzymać tempo i mocno zafiniszować. Z reguły to pierwsze przychodzi w miarę łatwo. Dalej już jest różnie… W Istebnej miałem obawy nawet o dobry start – czwartkowy sprawdzian pod zoo pokazał, że forma już nie ta. Do tego wcześniejsze doświadczenia z tą lokalizację nie wróżyły niczego dobrego…
Kresy Małopolski.
Dodał(a): Piotr Furmański furman 19 sierpnia 2009
Wschodnie rubieże woj. Małopolskiego graniczą z Podkarpaciem. Pogórze Ciężkowickie daleko wciska się w Małopolskę i dopiero masyw Jamnej zatrzymuje tą ekspansję. Chociaż to już Małopolska to jednak życie i krajobrazy przywodzą na myśl Podkarpacie właśnie. Jamna to znany pagórek i wypadało być tu już dawno ale kręte, rowerowe ścieżki prowadziły mnie do tej pory gdzie indziej. Do tej chwili.
Głuszyca - 3 km w górę
Dodał(a): Kuba Kamiński Kubak 07 sierpnia 2009
Po raz pierwszy jechałem ten maraton. Spodziewałem się szutrów i upału. Wydawało mi się, że i dystans i przewyższenia, po doświadczeniach z MTB Trophy nie będą niczym szczególnym, choć traktowałem ten wyścig z respektem. Głuszyca zmiażdżyła mnie jednak wytrzymałościowo. Upał, dystans, przewyższenia i intensywność wysiłku sprawiły, że był to dla mnie najtrudniejszy wydolnościowo maraton w tym roku.
Tropami Żbików - po raz trzeci.
Dodał(a): Piotr Furmański furman 05 sierpnia 2009
Zła passa została złamana. Złamana tam gdzie miewała swoje apogeum. Bo w Komańczy pogoda zawsze stawiała trudne warunki. Zawsze było ciężko - mokro, deszczowo, zimno i błotniście. Cyklokarpaty i Komańcza pomału stawały się synonimami złej pogody, trudnych maratonów, startych klocków i wysoko ustawionej poprzeczki dla bikerów. Tym razem było jednak inaczej.
Tym razem Komańcza przywitała nas słońcem i wysoką temperaturą. Nie padało od tygodnia wobec czego można było spodziewać się suchej i komfortowej trasy. Dodatkowo według zapewnień organizatorów trasa po raz kolejny została zmieniona w celu uniknięcie błotnistych fragmentów. Zapowiadało się bardzo przyjemnie.
|