Artykuły: Turystyka krajowa na rowerze

Rowerowe narty

Dodał(a): Piotr Marcus
Ocena: (0)
14 lipca 2015
przed Kasiną
Nieco archiwalne - z cyklu "co by tu jeszcze..."

Zawsze na wiosnę przychodzi taka miła pora, że jeszcze da się jeździć na skiturach a już można i na rowerze. Aby mieć podwójną przyjemność, a do tego "wyjść" na narty z mieszkania w Krakowie postanowiłem połączyć obie formy przemieszczania się.

Okazało się, że zarówno buty narciarskie idealnie mieszczą się w sakwach jak i narty są stworzone do przewożenia wzdłuż ramy roweru, więc pewnego ranka, a dokładniej w maju 2013 r (dokładnie 9 coś około 5) otworzyłem drzwi i zwodowałem po schodach klatki mego dziwoląga. Po ujechaniu około 5 km zorientowałem się, że straciłem gumkę z przedniego hamulca, więc mało brakowało a szykowany od dłuższego czasu wyjazd skończyłby się nieco za wcześnie. Na szczęście w domu czekała zapasowa wsuwka, więc już bez przeszkód podążyłem na południe.
4 komentarzy · 2866 czytań ·

Zgrupowanie Świeradów Zdrój czyli Single Track zimą

Dodał(a): Ireneusz Łuczak Troll
Ocena: (3)
14 kwietnia 2015
Zapewne wielu z Was zna kogoś kto wyjechał na zgrupowanie zimowe do Hiszpanii, a może nawet sami tam byliście. Nie będę wychwalać takiego wyjazdu, bo wydaje się, że ma już wystarczające grono zwolenników.

A co jeśli jednak nie mamy 2 tygodni do dyspozycji, budżet i bez przelotu samolotem pęka w szwach, a żona jest czujna jak ptak na każdą wzmiankę o „dobrze zainwestowanych pieniądzach w rower”?

Pozostaje krajowa propozycja, a jedną z najlepszych alternatyw jest zagłębie rowerowe na jakie wyrosły Góry Izerskie i okolice Świeradowa Zdroju. Jedną z większych atrakcji są fajnie przygotowane i wzorowo opisane Single Tracki, które można znaleźć zarówno po polskiej jak i czeskiej stronie.
3 komentarzy · 3292 czytań ·

Skrzyczne Nocą Dwa

Dodał(a): Kuba Kamiński Kubak
Ocena: (0)
31 października 2010
Cel wyprawy
Wjechać na Skrzyczne (1257 m.n.p.m) z Milówki, nawet nocą nie wydawało się wielkim wyczynem. Na maratonach pokonywało się wielokrotnie różne warianty trasy na ten szczyt. Zapowiadana przez PePe`go odległość: 50 km w górach ma swoją wagę, ale dla ekipy, która ukończyła dziesiątki maratonów nie powinna być problemem. Jedno mnie niepokoiło - rok temu odbyła się podobna wyprawa, która zakończyła się niepowodzeniem. Równie doświadczona ekipa zawróciła z trasy, uznając, że trudy są zbyt duże. Czy tym razem więc damy więc radę?
5 komentarzy · 3484 czytań ·

Kresy Małopolski.

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (0)
19 sierpnia 2009
Wschodnie rubieże woj. Małopolskiego graniczą z Podkarpaciem. Pogórze Ciężkowickie daleko wciska się w Małopolskę i dopiero masyw Jamnej zatrzymuje tą ekspansję. Chociaż to już Małopolska to jednak życie i krajobrazy przywodzą na myśl Podkarpacie właśnie. Jamna to znany pagórek i wypadało być tu już dawno ale kręte, rowerowe ścieżki prowadziły mnie do tej pory gdzie indziej. Do tej chwili.
2 komentarzy · 2636 czytań ·

Gorce czyli jak z treningu wyszła wycieczka ;)

Dodał(a): Michał Banach MiśQ
Ocena: (0)
19 lipca 2009
Miało być tak pięknie a wyszło… całkiem fajnie!

W Gorce pojechaliśmy we dwóch: Ja i Maciu. Nie umawiałem się z większą ilością osób ponieważ to miał być szybki wypad w trudny teren i wczesny powrót do domu. Zadzwoniłem tylko do Macia z propozycją „treningu” techniki. Jak się okazało Maciu także miał wrócić do domu dużo wcześniej niż wieczór. W piątek wieczorem dowiedziałem się, że mam całą wolną sobotę.
9 komentarzy · 2908 czytań ·

W znoju i pocie !

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (1)
09 listopada 2008
Miało być pięknie. Miało być słonecznie. Miały być widoczki. Miała być epicka wycieczka w góry.
No i co z tego wyszło ? No co !

Było jeszcze piękniej !!
4 komentarzy · 2439 czytań ·

Beskid Sądecki 15 sierpnia 2008

Dodał(a): pocio
Ocena: (4)
18 sierpnia 2008
podziękowania organizatorowi
Pomysł tej eskapady zrodził się w czasie powrotu z maratonu w Zawoi. Wycieczka w góry już od dawna chodziła za mną, a i Łukasz coś o górach przebąkiwał.

Kuba podchwycił temat i tak powstał wątek na forum, projekt trasy w necie i w końcu znalazło się 10 szaleńców chętnych na wycieczkę. Grupę ekspedycyjną stanowili: elewinia; dziczek; Kubak; Egoist; MiśQ; Lukas; Maciu; KroMarcin; „Traper” (jak ochrzciliśmy kolegę) i ja.
6 komentarzy · 2240 czytań ·

Zaklęte pasmo Babicy

Dodał(a): Arkadiusz Biczewski Axi
Ocena: (1)
04 sierpnia 2007
Pasmo Babicy
Wraz z Mariuszem postanowiłem skorzystać z propozycji rodziców, że mogą mnie kawałek podrzucić autem z rowerami. Punktem docelowym stały się niezbyt oddalone od Krakowa Harbutowice. Kawałek za przełęczą Sanguszki złożyliśmy rowery. Wróciliśmy na przełęcz, gdzie za znakami niebieskiego szlaku pojechaliśmy na wschód.

Początek to stromy asfaltowy, a następnie szutrowy podjazd. Zabudowania się kończą a my zdobywamy wysokość. Luźne kamienie nie ułatwiają zadania, ale trawers Krowiej Góry nie jest zbyt długi, więc już wkrótce zjeżdżamy wśród pól i lasów do kolejnych domostw.
3 komentarzy · 2945 czytań ·

Dwudniowy wyjazd integracyjny zielonego z Bikeholikami w Beskid Sądecki i Gorce 12-13.05.2007.

Dodał(a): dziczek
Ocena: (4)
18 maja 2007
Naszła mnie straszliwa ochota na góry, tak jak dawniej, gdy dla przyjemności pomykaliśmy po bieszczadzkich, beskidzkich i gorczańskich szlakach. Z kumplami ładowaliśmy się w pociąg i ogień w góry. Turbacz, Lubań, Jaworzyna, niezapomniane chwile spędzone na górskich szlakach. Najwyższa pora na prawdziwe MTB!

Przed dworcem spotkałem dwóch pancernych na prawdziwych potworach, czyli Cichego i Chomika, Królika na fullu, chwilkę później nadjechał Wojteq. Nie tacy straszni ci Bikeholicy! Rzut oka na pojazdy o masie zbliżonej do 20 kg: jak oni na tym będą jeździć po górach, przeca tam jest troche pod górkę? Ogólnie na tle mój pojazd prezentował się mizernie. Moja miejska maszyna specjalnie na tę okazję obuta została w Tiogi 1,95”. wiedziałem, że da radę, jeszcze w 2003 roku ścigałem się na niej na maratonach.
1 komentarzy · 4086 czytań ·

Folusz jak co roku - 30.03.2007

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (1)
03 kwietnia 2007
Już tak to się utarło, że co roku otwieram rowerowy sezon w rodzinnych stronach wyjazdem do Folusza skąd starą stokówką wiodącą prawie pod sam szczyt Magury Wątkowskiej dostaję się do samego serca Magurskiego Parku Narodowego. W tym roku pogoda dopisała, słońce od samego rana zaglądało przez okno i uparcie powtarzało swą mantrę – wstawaj na rower.. wstawaj na rower... wstawaj na rower... wstawaj na rower... Leniwie zwlokłem się z wyrka i pomału zacząłem przygotowania. Pomimo słońca na polu chłodno, wręcz zimno. Ale to już prawie kwiecień, w południe jak lampa przygrzeje będzie naprawdę ciepło, nie ma co przesadzać z ubraniem. Koszulka antypotna, na nią pomarańczowe wdzianko cyklokraka :) , a na wierzch zielona bluza.
1 komentarzy · 3150 czytań ·

Zimowy urlop na rowerze - styczeń 2006

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (0)
25 stycznia 2007
Czy zimowy urlop bezśnieżnej zimy musi być czasem straconym ? Czy styczniowy krajobraz w odcieniach szarości stanowi wystarczającą zachętę do wyjścia z ciepłego pokoju ? Czy miłe ciepełko bijące od kominka jest w stanie zatrzymać mnie w domu ? Odpowiedź jest oczywista. Oczywista gdy dotyczy osoby przeżartej drapieżnym wirusem cyklozy. Na szczęście lekarstwo na tę chorobę jest łatwo dostępne, a efekty szybkie i bardzo zadowalające.
Chyba nie muszę pisać co to za specyfik :).
0 komentarzy · 3431 czytań ·

Na podbój Policy.

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (4)
25 listopada 2006
Ten dzień zaczął się nieciekawie ale w miarę upływu czasu robiło się coraz lepiej i lepiej.
Na początek awaria z budzikiem. Pociąg odjeżdża o godz. 6.41, a ja budzę się o 5.56. Komórki mózgowe buzują i już po chwili wiem, że nie zdążę. Nie ma szans. Na poczekaniu tworzę plan awaryjny i zapada decyzja o dojeździe do Jordanowa autem. Wprawdzie MiśQ dzwoni, że stoją, że do Płaszowa zdążę ale już jestem nastawiony na auto i spokojnie wcinam śniadanko, a potem bez pośpiechu się pakuję. Droga do Jordanowa mija szybko i już po godzinie jestem na miejscu. Po chwili na peronie są wszyscy. Na walkę z Policą stawili się Adwersarz, Furman, Kasia, Leszek, Lukas, MiśQ, Pit, Skolioza i Żaba.
4 komentarzy · 4617 czytań ·

Strach się bać

Dodał(a): Łukasz Hubka Luki
Ocena: (3)
16 października 2006
O takiej wyprawie marzyłem od dawna. Chodziło mi o coś typu Kudłacze, Turbacz i górki pośrednie. Tak jakoś trafiło, że jadąc na wycieczkę na Leskowiec (rowerowanie.pl) jechał z nami Skolioza, lecz miał w planie Luboń. Plany planami, ale pociąg dojechał tylko do Kalwarii, co nie sprzyjało Skoliozie, więc pojechał z nami. Wracając z nim z Leskowca ostatnią godzinę na beztlenie (śpieszyło mi się do pracy), ugadaliśmy się, że jakby się kroił jakiś hardcorowy wyjazd, to sobie dajemy znać. No i już za parę dni dostałem info ze 15 października śmigamy na Luboń i okolice chyba, że będzie lało.
6 komentarzy · 4463 czytań ·

Leskowiec Trophy - 1.10.2006

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (1)
04 października 2006
Ten wyjazd zapowiadał się normalnie i nic nie wskazywało na to, że będzie można powiedzieć o nim jak o tym którego będzie się pamiętać długo, z różnych powodów. Były góry, było zmęczenie, były straty, był ból, była krew, ale po kolei.

Ostatni wagon w pociągu zapełnił się całkowicie rowerami gdyż oprócz naszej kilkunastoosobowej ekipy ulokowała się tam też jeszcze inna grupa wycieczkowa. Wesoło zaczęło sie robić gdy to Joanna niby to przypadkiem :) zaatakowała Michnika swym rogiem. Bidula- naoglądał się wcześniej różnych czasopism - oj to musiało boleć. Potem MiśQ zaczął brykać do Pana Konduktora i efekt był taki, że został zdemaskowany jako kombinator i ukarany opłatą manipulacyjną.
4 komentarzy · 4769 czytań ·

Pasmo Łososińskie - z jeziorem w tle - 15.08.2006

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (0)
17 sierpnia 2006
Było ich trzech. Trzech oszołomów, którzy w ten świąteczny dzień, nim słońce wzeszło porzucili ciepłe i przytulne domowe pielesze i wyruszyli w nieznane. No bo nieznane może być przecież za rogiem, nie trzeba na Borneo od razu się wybierać aby w nieznane wyruszyć. A i pogoda im dopisała, znaczy się nie padało od kilku godzin co ze spokojem przyjęli nie dając nic poznać po swoich obliczach.

Pociąg miarowo wybija rytm po szynach, a oni z nosem w mapie coś tam planują, kombinują, dumają. Droga szybko mija i już kręcą po Bocheńskich ulicach, tam czy tam, w górę czy w dół, a może jednak jeszcze inaczej ? Nasi bohaterzy jednak to goście z charakterem i jakoś w końcu wydostają się z miasta aby odpalić w końcu glikogenowe jednostki i ruszyć z kopyta w stronę gór na horyzoncie.
2 komentarzy · 5081 czytań ·