rowerowanie.pl Kraków - grupa rowerowa

Aktualności

[Artykul]Bałkańska Pętla - 7 dzień - kawałek przed Shkoder-Shkoder-Koman

Dodał(a): Piotr Furmański furman
16 lipca 2014


Kolejna spokojna noc za nami. Nie niepokojeni przez nikogo zwijamy pomału obóz i niecierpliwie czekamy na chwilę gdy wjedziemy do Albanii. To już moja druga wizyta w tym kraju, a i tak czuję na plecach dreszczyk emocji. Chociaż byłem już tu i ówdzie, to jednak takie kraje jak Albania powodują u mnie szybsze bicie serca. Jeszcze całkiem nie tak dawno za żelazną kurtyną, synonim biedy i zacofania, a równocześnie kraj z pięknym morzem i wspaniałymi górami, w których czas zatrzymał się w miejscu i zdaje się wcale stamtąd nie ruszać. Albania to Kanun, to vendetta, Albania to bunkry, mercedesy stare i nowe , dziurawe drogi nie omijające żadnej góry i przełęczy prowadzącej do celu oraz wspaniali ludzie. Jeszcze mam przed oczami artykuł z jakiejś gazety informujący, że w Tiranie właśnie uruchomiono pierwszą w tym kraju sygnalizację świetlną. Tak niedawno, a tak wiele się zmieniło w tym kraju. Świat pędzi do przodu, a Albania próbuje się załapać do peletonu.

[Artykul]Bałkańska Pętla - 6 dzień - Cetinje-Virpazar-kawałek przed Shkoder

Dodał(a): Piotr Furmański furman
12 lipca 2014


Fajnie się spało tej nocy, aż nie bardzo miałem ochotę wyjść rano z namiotu. Na żołądku już trochę lepiej, nawet udało się zjeść normalne śniadanie. Jakoś nie spieszyło się nam tego ranka. Spokojnie wypiliśmy po kawce i pomału zaczęli zbierać do drogi. Po wczorajszych burzach ani śladu, zapowiada się kanikuła. Wyjeżdżamy na główną drogą, kawałek jedziemy w stronę Podgoricy , ale szybko znów uciekamy w boczną drogę. Początkowo jadę według zaplanowanej wcześniej trasy, którą mam wczytaną do GPS. Moim zamiarem było objechanie od południa Jeziora Shkoderskiego tak aby wjechać do Albanii unikając jazdy głównymi szosami. Przyznam się jednak, że potraktowałem ten fragment trasy po macoszemu. Skupiony na Durmitorze, Cakor i innych wysokich przełęczach nie liczyłem tutaj na coś extra. No i jakoś tak z automatu wytyczyłem trasę, którą teraz właśnie jedziemy.

[Artykul]Bałkańska Pętla - 4 dzień - Trebinje-Dubrownik-Herceg Novi

Dodał(a): Piotr Furmański furman
05 lipca 2014


Dobrze się spało, ale wstajemy skoro świt. Tutaj życie zaczyna się bardzo wcześnie, od samego rana okoliczna ludność krząta się i pracuje. Co chwilę słychać jakieś głosy, samochody i traktory kursują w tą i z powrotem. Póki co nasz matecznik opiera się inspekcjom gospodarza, ale w końcu nadchodzi chwila gdy odgłos pracującego silnika w starym dieslu przejeżdżającym drogą cichnie, potem obroty znów wzrastają i jednocześnie słychać szuranie opon po kamieniach. Nie ma wątpliwości, że auto wjechało w dróżkę, którą przybyliśmy tu wczoraj. Po chwili zza krzaków wyjeżdża stary golf, mija nas i jedzie gdzieś dalej. Wraca po kilku minutach, kierowca nas dostrzega, zatrzymuje się, chwilę nas obserwuje po czym odjeżdża.

Krzątamy się z pracami obozowymi, mija kilkanaście minut i mamy kolejne odwiedziny. To już nie jest przypadek, nie mamy żadnych wątpliwości, że obecność tej Pani nie jest przypadkowa. Grzecznie mówi Dzień Dobry, wchodzi na zadbane poletko i pochyla się nad grządkami.
My tymczasem robimy swoje, obóz już prawie zwinięty, jeszcze pakujemy ostatnie rzeczy do sakw. Nie mija więcej jak minuta czy dwie, a Pani mówi "Dowidjenia" i odchodzi. Pasowało coś zagadać, jesteśmy pewni, że kierowca golfa dał cynk, że jakieś podejrzane typy kręcą się po jej zagonie. Widocznie inspekcja wypadła pomyślnie skoro tak spokojnie nas pożegnała. Zresztą faktem jest, że uważaliśmy na to poletko i szerokim łukiem omijaliśmy zadbane grządki.

[Artykul]Bałkańska Pętla - dzień drugi Sv Jura-Vrgorac-Metković-Svitava (Bośnia)

Dodał(a): Piotr Furmański furman
01 lipca 2014


Dzwonki dzwonią od samego rana, ale jeszcze nie odróżniamy tego dźwięku chociaż kilka razy docierał do mnie wyraźnie i przez chwilę zastanawiałem się co to jest. Noc przebiegła spokojnie, nie niepokojeni przez nikogo komfortowo spędziliśmy ją w namiotach. Rano jak zwykle każdy bierze się za swoje czynności, nawet bystro to idzie. Martwię się trochę zapasami wody bo niewiele jej zostało, a dzień zapowiada się upalnie. Jedyna nadzieje w tym, że po drodze jakieś źródełko się trafi. Znów docierają do nas odgłosy dzwonków, teraz już bliskie i wyraźne od razu dają się zidentyfikować. Nie upływa wiele czasu gdy na naszej polance mamy już gości...sorki...to są gospodarze bo przecież my jesteśmy gośćmi.

Dorodna krówka rzuca w naszym kierunku spojrzenie po czym opuszcza łeb uzbrojony w solidne rogi

Zamek Lipowiec - 28.06.2014

Dodał(a): Leslaw
11 czerwca 2014

Zamek Lipowiec
Zapraszam wszystkich chętnych na wycieczkę rowerową na Zamek Lipowiec koło miejscowości Babice.
Wyruszamy o godz. 10.00 z pod Smoka w sobotę 28 czerwca 2014. Przewiduję tempo średnie, co w luźnym tłumaczeniu oznacza "lekki tlenik". Wypad odbędzie się pod warunkiem dobrej pogody.
Link do tematu na forum:
Lipowiec

1 komentarz · 48 czytań Drukuj

Na Barnasiówkę Hop Bęc !

Dodał(a): furman
05 maja 2014


No i już po wycieczce. Rano nie zapowiadało się to dobrze bo gdy koło 7 spojrzałem za okno to właśnie zaczynało kapać. Delikatny deszczyk padał około godziny, ale mocny wiatr szybko przewiewał chmury i po 8 zrobiło się bardzo przyjemnie. Pod smoka stawiło się wprawdzie 5 osób ale w trasę ruszyliśmy we czterech bo PPaweł pojechał w inną stronę.
Razem z Lesławem, Kotem i Przemem spokojnie lecieliśmy w stronę Skawiny przez Pychowice i Lasem Tyniecki. Od Skawiny zaczęło się robić ciężej, podjazdy trochę dłuższe i bardziej wymagające. Wbiliśmy się na niebieski szlak, którym mieliśmy lecieć aż do Rudnika. Pierwsza seria podjazdów poszła nawet gładko, po przeprawie przez strumyczek zaczęliśmy właściwy podjazd na Bronaczową. Nachylenie sięga 26%, a korzenie nie ułatwiają zadania. Podjechałem jako pierwszy i gdy uspokoiłem oddech mogłem obserwować jak chłopaki próbują wjechać. Lesław był blisko ale złośliwy Kot zasłonił mu drogę i na wąskiej ścieżce musiał zejść z roweru :)

Trasy GPS

[Artykul]Bałkańska Pętla - 5 dzień - Herceg Novi-Kotor-Cetinje

Dodał(a): Piotr Furmański furman
09 lipca 2014


Wieczorem padłem jak śnięta ryba. Zdążyłem tylko wejść do śpiwora i odpłynąłem. W nocy pobudka, budzę się strasznie rozpalony. Jeszcze tego brakowało żeby mnie gorączka złożyła. Dopiero po chwili dociera do mnie, że jest mi po prostu za gorąco. Przy okazji wychodzę z namiotu, noc jest bardzo ciepła, nie dziwne, że zagotowałem w mojej puchówce.
Po powrocie do namiotu przykrywam się tylko częściowo i spokojnie zasypiam.
Ranek jest przyjemny. Powietrze po nocy rześkie, teren campingu jest dosyć gęsto porośnięty drzewami, które zapewniają cień. Rafał opowiada z kim tyle rozmawiał wczoraj wieczorem. To nasz znajomy Turek dotarł tu już po ciemku. Teraz jeszcze gdzieś chrapie w w namiocie. Tymczasem ja nadal nie mam apetytu, zmuszam się do kawałka chleba z nutellą. Zobaczymy co będzie dalej.

[Artykul]Bałkańska Pętla - trzeci dzień-Svitava-Stolac-Ljubinje-Trebinje

Dodał(a): furman
03 lipca 2014


Źle spałem tej nocy. Najpierw długo nie mogłem zasnąć, potem budziłem się co po chwila i w ogóle to miałem wrażenie, że całą noc spędziłem na czuwaniu. Dopiero rano Rafał coś napomknął, że chrapałem okropnie. Czyli jednak spałem. Od bladego świtu nie mamy spokoju, miejscówka wydawała nam się kiepska już wczoraj, a teraz wychodzą kolejne minusy tego miejsca. Tylko czy to można nazwać minusem. Widok na zieloną dolinę jest bardzo uroczy i okazuje się, że sporo osób ulega magii tego miejsca. Co rusz jakieś auto zatrzymuje się na górce, a pasażerowie wychodzą na zewnątrz i głośno komentują to co widzą. No ja rozumiem, że jest pięknie, przecież sam przyjechałem z daleka żeby podziwiać takie widoczki ale kurczę, żeby robić to przed 6 rano!

Niby mamy osłoną w postaci małych drzewek ale to niewiele, jakoś tak nieswojo gdy co chwilę słychać jakieś wołania, rozmowy, śmiechy, krzyki.

[Artykul]Bałkańska Pętla - Split-Omiś-dolina Cetiny-Brela-Makarska-połowa podjazdu na Sv Jure

Dodał(a): Piotr Furmański furman
29 czerwca 2014


Podróż przebiegła spokojnie, ale nie ma co ukrywać, że była męcząca. Fotele zdawały się początkowo bardzo wygodne, lecz wraz z upływającym czasem stawały się jakieś takie pokrzywione i nieforemne. Najbardziej protestowały nogi, opuchnięte stopy, ścierpnięte uda. Każda zmiana pozycji przynosiła coraz mniejszą i krótszą ulgę. Dobrze, że za oknem zrobiło się ciekawie i na ostatnich kilometrach można było zapomnieć o niewygodach wpatrując się w szybko zmieniające się krajobrazy. Split powitaliśmy z ulgą, przepak poszedł szybko i sprawnie. Z radością wsiedliśmy na rowery i przekręcili pierwsze metry. Jeszcze tylko fast food w jakiejś budce i już ewakuujemy się z miasta. Przed nami 1400 km włóczęgi po bałkańskich zadupiach.

Najpierw trzeba wyjechać z miasta. Zdążyłem już przywyknąć do uciążliwych trąbień tutejszych kierowwców, lecz nadal są one dla mnie bardzo irytujące. Wyjazd ze Splitu w kierunku Makarskiej prowadzi długim zjazdem. Można nabrać tu sporej prędkości z czego skwapliwie korzystamy wystawiając twarz na ożywcze, chłodne podmuchy. Trzeba przejechać kawałek Jandranską Magistralą. To dosyć ruchliwa droga, zwłaszcza w sezonie. Na szczęście jeszcze nie zwaliły się tu tłumu turystów i jedzie się nawet komfortowo. Gdy Split zostaje kilka kilometrów z tyłu robi się jeszcze spokojniej i zaczyna się dobra zabawa.

[Artykul]Skandia Maraton Kraków 2014

Dodał(a): mandraghora
01 czerwca 2014

Skandia może nie jest kwintesencją MTB (więcej tu trzepania się po szutrach i polach), ale że blisko i nie trzeba nigdzie dojeżdżać to wystartować wypada. W sobotę podjeżdżam więc na Błonia, z zamiarem rejestracji na dystans średni – Medio (61km, 850 przewyższenia).

Sama zabawa z zapisywaniem trwa prawie 40 minut, muszę jeszcze raz wypełniać formularz, stać w kolejce do kasy, później po numer. Wreszcie się udaje zakończyć formalności. Szybka drożdżóweczka i czas udać się do sektora. Mam (niestety!) ostatni na medio – Skandia jako jedyna chyba nie dopuszcza zmiany sektorów na podstawie wyników osiąganych w innych zawodach. Start na końcu ogonka kilkuset zawodników z mojego dystansu raczej przekreśla szanse na wynik. I może dlatego też spokojnie reaguję na fakt, że … nie mogę wejść do swojego sektora bo brakuje miejsca. Stoimy sobie więc z innymi pod barierkami i zastanawiamy się co dalej. Na szczęście start nie jest w tym samym czasie dla wszystkich sektorów – jadą w odstępie minuty, może pół. Zdążam więc wejść za barierkę zanim ruszę w trasę :).

[Artykul]Chorwacja 2014

Dodał(a): Piotr Furmański furman
18 kwietnia 2014


Chociaż zima 2013/2014 była wyjątkowo łagodna to tęsknota do słońca i ciepełka dopadła mnie jak zwykle i niecierpliwie wypatrywałem końcówki Marca aby wyrwać się w końcu gdzieś daleko od naszego Krakowskiego smogu. Już nie ważne było gdzie, byle tylko wyjechać, pośmigać w fajnej okolicy i nacieszyć oczy innymi niż zwykle widokami.
Plan był ustalony już w zeszłym roku po wiosennym wypadzie do Chorwacji. Tak nam się tam spodobało, że postanowiliśmy wrócić do tego kraju i kontynuować jego eksplorację.

Z założenie miał być to wyjazd treningowo turystyczny i taki w zasadzie był bo chociaż nie nazwał bym naszych jazd treningami to jednak trzeba było się trochę nakręcić, czasami lżej, czasami mocniej i na pewno nie pozostało to obojętne na naszą wydolność. Pomimo wielu zainteresowanych osób i lobbowania na przeróżnych forach rowerowych finalnie udało się nam zebrać tylko we dwoje. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, bo chociaż koszty trzeba było rozłożyć tylko na dwie części to jednak logistyka nam sprzyjała i udało się tak to wszystko zorganizować, że koszt wyjazdu nie zrujnował naszych budżetów domowych. Rowery w aucie = mniejsze zużycie paliwa. Mniejsza ilość osób = więcej miejsca na zapasy jedzenia.

Naszym celem było miasteczko Senj leżące nad morzem i u stóp gór Velebit jednocześnie. To północna część Chorwacji i istniały ryzyko, że „różnie może być z pogodą” No ale ryzyk fizyk, kto nie ryzykuje ten nie wygrywa. Zresztą w obecnych czasach i tym co wyczynia pogoda więcej zależy od szczęście niż od pory roku. Tak więc pozostało nam tylko czekać. Kilka dni przed wyjazdem zmusiłem się jednak do obserwacji kilku serwisów pogodowych. Różnie to wyglądało, ani źle, ani specjalnie dobrze, niekiedy rozbieżności było ogromne i w końcu przestaliśmy się tym za bardzo przejmować.

« początek ‹ poprz  1 2 3 4  nast › koniec »