rowerowanie.pl Kraków - grupa rowerowa

Aktualności

Polak Mistrzem Świata!

Dodał(a): Axi
28 września 2014

Michał Kwiatkowski ze złotym medalem Mistrzostw Świata
Michał Kwiatkowski wywalczył dziś złoty medal szosowych Mistrzostw Świata ze startu wspólnego. Wymieniany wśród faworytów dał radę zaskoczyć rywali niesamowitą ucieczką na zjeździe. Uzyskane kilka sekund przewagi w pełni wykorzystał. Kto oglądał relację na żywo ten widział, jak duża i jednocześnie nieduża była to przewaga i jak wiele emocji dostarczyła końcówka, nim polski kolarz, po wspaniałej pracy zespołu przez cały wyścig, jako pierwszy minął linię mety.

2 komentarze · 136 czytań Drukuj

[Artykul]Bałkańska Pętla - 12 dzień - Foca - Gacko - przed Mostarem

Dodał(a): Piotr Furmański furman
15 września 2014

Dach się przydał. W nocy polewało kilka razy dosyć solidnie. Rano zachmurzone, wilgoć wisi w powietrzu. Szybko docieramy do granicy, żegnamy się z Czarnogórą i kolejny raz na tym wyjeździe wjeżdżamy do Bośni. Nie ma wiwatów, czerwonych dywanów, machających tłumów. Jest za to zachmurzone niebo, a pierwsze krople deszczu witają nas tuż przed miejscowością Foca. Na razie chowamy się pod sklepem, ale nie wytrzymamy tu długo. Foca okazuje się być zabitą dechami dziurą, tylko czekamy na okazję aby się stąd wyrwać. Wykorzystujemy przerwę w opadach i odpalamy nasze maszyny. Nie dojeżdżamy daleko, znów zaczyna mocniej padać. Tym razem chronimy się w w bufecie prze stacji benzynowej. Niebo zachmurzone całkowicie, zapowiada się dłuższe czekanie.
Wykorzystujemy tan czas na wypicie kawy, jakaś słodka przegryzka, podładowanie baterii w telefonach. Co chwilę zerkamy na zewnątrz wypatrując słońca.

[Artykul]Bałkańska Pętla - 10 dzień - gdzieś w górach - Kanion Tary - Zabijak

Dodał(a): Piotr Furmański furman
14 sierpnia 2014

Co za noc. Nigdy więcej.!
Pucowało po namiocie tak, że ciężko było zasnąć. Kilka razy zapalałem czołówkę i z obawą rozglądałem się po swoim szmacianym domku czy nie puszcza wody. Na szczęście 13 letni Marabut stanął na wysokości zadania i po moich konserwatorskich zabiegach jakie przeprowadziłem przed wyjazdem mężnie stawiał czoło żywiołowi.Kilka razu budziłem się i znów zasypiałem kołysany monotonnym szumem deszczu padającego na namiot.

Rano sytuacja bez zmian. Nawet nie wystawiam głowy z namiotu, wystarczą mi same dźwięki dochodzące z zewnątrz. Jakoś dosypiam do 8 rano, sytuacja bez zmian, ale wyglądam na zewnątrz. Szybko chowam głowę, jest gorzej niż myślałem. Niebo zaniesione totalnie, zimno, paskudnie. Mijają minuty i godziny, zaczyna mnie już nosić. Co można robić zamkniętym w czterech ściankach na powierzchni 3 metrów kwadratowych? Doczytuję jakąś starą gazetę wziętą jeszcze z Polski, zerkam na mapę, coś tam notuję. Dochodzi 10 i nadal leje. Zaczyna się robić nieciekawie, już powinniśmy być w trasie, nasz plan wprawdzie nie był zbyt ambitny, ale zawsze lepiej być do przodu niż do tyłu. Lepiej poczekać na powrotny autobus kilka godzin niż spóźnić się 15 minut.

[Artykul]Bałkańska Pętla - 9 dzień - podjazd na Cakor - Cakor - Andrejevica - gdzieś w górach.

Dodał(a): Piotr Furmański furman
03 sierpnia 2014

To nie była miła noc. Coś tam spałem, ale kilka razy budziły mnie głośne dźwięki samochodowych silników i jasne światła reflektorów przebijających przez cienkie ścianki namiotu. Jeszcze gorzej ten nocleg zniósł Rafał, który jak sam przyznał spał, a raczej czuwał z saperką w ręku. Nie dziwne więc, że wstajemy skoro świt. Nie tylko my zresztą, ludzie tutaj bardzo wcześnie zaczynają dzień. Jeszcze dobrze słońce nie zaczęło świecić, a już mamy na karku stada odwiedzających. Samochody śmigają jeden po drugim, z okolicznych sanatoriów wysypują się tabuny kuracjuszy uprawiających jogging oraz poranną gimnastykę. Swoją drogą to tylko tacy szaleńcy jak my i oni potrafią na urlopie wstać przed 6 raną.

W takich warunkach nie pozostaje nic innego jak w trybie przyspieszonym pozwijać namioty i i już częściowo popakowani możemy udawać zwykłych turystów, którzy zatrzymali się przy źródełko.

[Artykul]Bałkańska Pętla - 7 dzień - kawałek przed Shkoder-Shkoder-Koman

Dodał(a): Piotr Furmański furman
16 lipca 2014

Kolejna spokojna noc za nami. Nie niepokojeni przez nikogo zwijamy pomału obóz i niecierpliwie czekamy na chwilę gdy wjedziemy do Albanii. To już moja druga wizyta w tym kraju, a i tak czuję na plecach dreszczyk emocji. Chociaż byłem już tu i ówdzie, to jednak takie kraje jak Albania powodują u mnie szybsze bicie serca. Jeszcze całkiem nie tak dawno za żelazną kurtyną, synonim biedy i zacofania, a równocześnie kraj z pięknym morzem i wspaniałymi górami, w których czas zatrzymał się w miejscu i zdaje się wcale stamtąd nie ruszać. Albania to Kanun, to vendetta, Albania to bunkry, mercedesy stare i nowe , dziurawe drogi nie omijające żadnej góry i przełęczy prowadzącej do celu oraz wspaniali ludzie. Jeszcze mam przed oczami artykuł z jakiejś gazety informujący, że w Tiranie właśnie uruchomiono pierwszą w tym kraju sygnalizację świetlną. Tak niedawno, a tak wiele się zmieniło w tym kraju. Świat pędzi do przodu, a Albania próbuje się załapać do peletonu.

[Artykul]Bałkańska Pętla - 5 dzień - Herceg Novi-Kotor-Cetinje

Dodał(a): Piotr Furmański furman
09 lipca 2014

Wieczorem padłem jak śnięta ryba. Zdążyłem tylko wejść do śpiwora i odpłynąłem. W nocy pobudka, budzę się strasznie rozpalony. Jeszcze tego brakowało żeby mnie gorączka złożyła. Dopiero po chwili dociera do mnie, że jest mi po prostu za gorąco. Przy okazji wychodzę z namiotu, noc jest bardzo ciepła, nie dziwne, że zagotowałem w mojej puchówce.
Po powrocie do namiotu przykrywam się tylko częściowo i spokojnie zasypiam.
Ranek jest przyjemny. Powietrze po nocy rześkie, teren campingu jest dosyć gęsto porośnięty drzewami, które zapewniają cień. Rafał opowiada z kim tyle rozmawiał wczoraj wieczorem. To nasz znajomy Turek dotarł tu już po ciemku. Teraz jeszcze gdzieś chrapie w w namiocie. Tymczasem ja nadal nie mam apetytu, zmuszam się do kawałka chleba z nutellą. Zobaczymy co będzie dalej.

[Artykul]Bałkańska Pętla - 11 dzień - Zabijak - Durmitor - jez.Pivsko - kawałek przed Foca

Dodał(a): Piotr Furmański furman
23 sierpnia 2014

Dużo lepiej się spało niż ubiegłej nocy. Rano gdy tylko się obudziłem to zaraz wystawiam głowę i patrzę w niebo. Trudno powiedzieć, bo jeszcze bardzo wcześnie, zamglone i niewiele widać.
Jeszcze chwilę dosypiam, mija może godzina i już więcej nie mogę usiedzieć w namiocie. Pomału zabieram się do porannych czynności. Z namiotu Rafała też dochodzą już odgłosy życia, a po chwili wychyla się głowa, a za nią reszta ciała. Razem rozglądamy się wokół oceniając obecną pogodę. Nie jest źle, na pewno nie padało w nocy, a i teraz też się na to nie zanosi. Przez góry przewalają się stada mgieł, niekiedy wiatr rozwiewa jednak białą masę i wtedy pokazuje się niebo w pięknym, błękitnym kolorze.

Potężny masyw Durmitoru tkwi niewzruszenie na swoim miejscu. Ciągle przyciąga naszą uwagę, co jakiś czas któryś z nas odrywa się od obozowych prac i odwraca w kierunku gór obserwując je przez dłuższą chwilę.

[Artykul]Salzkammergut Trophy 2014

Dodał(a): Tomasz Libera liberator
06 sierpnia 2014

Start
Pomysł wyjazdu na maraton MTB poza granice Polski pojawił się rok wcześniej, słuchając relacji ze startu w Salzkammergut Trophy podczas jazdy samochodem na jeden z maratonów w cyklu MTBMarathon. Potem poszukiwanie w sieci innych relacji, oglądanie filmów na YouTube i zapada decyzja - wyprawa na ściganie w Alpach będzie moim głównym punktem w kalendarzu maratonów 2014.

Nie mogę się zdecydować jaki dystans wybrać, do wyboru jest 7 dystansów.

  • A - 211,3 km - 7049 m przewyższeń, z limitem 750 zawodników
  • B - 119,5 km - 3848 m - limit 1300
  • C - 76,0 km - 2446 m - limit 600
  • D - 60,4 km - 2074 m - limit 400
  • E - 53,5 km - 1473 m - limit 1300
  • F - 37,9 km - 1114 m - limit 400
  • G - 22,1 km - 688 m - limit 300

[Artykul]Bałkańska Pętla - 8 dzień - Koman - Fierze - Bajram Curi - Peje - podjazd na Cakor

Dodał(a): Piotr Furmański furman
31 lipca 2014

Ależ te psy się darły tej nocy. Rafał twierdzi, że słyszał wycie wilków tuż za ogrodzeniem. Faktycznie kilka razy się budziłem o co zresztą nie było trudno bo chwilami jazgot był okropny.
Poranne pakowanie poszło sprawnie, wyprane ciuchy porządnie wysuszone, namiot podobnie, śniadanie przy stole i na ławeczkach z oparciem. Wypas na całego. Żegnamy się z naszym gospodarzem i ruszamy na zaporę.

[Artykul]Bałkańska Pętla - 6 dzień - Cetinje-Virpazar-kawałek przed Shkoder

Dodał(a): Piotr Furmański furman
12 lipca 2014

Fajnie się spało tej nocy, aż nie bardzo miałem ochotę wyjść rano z namiotu. Na żołądku już trochę lepiej, nawet udało się zjeść normalne śniadanie. Jakoś nie spieszyło się nam tego ranka. Spokojnie wypiliśmy po kawce i pomału zaczęli zbierać do drogi. Po wczorajszych burzach ani śladu, zapowiada się kanikuła. Wyjeżdżamy na główną drogą, kawałek jedziemy w stronę Podgoricy , ale szybko znów uciekamy w boczną drogę. Początkowo jadę według zaplanowanej wcześniej trasy, którą mam wczytaną do GPS. Moim zamiarem było objechanie od południa Jeziora Shkoderskiego tak aby wjechać do Albanii unikając jazdy głównymi szosami. Przyznam się jednak, że potraktowałem ten fragment trasy po macoszemu. Skupiony na Durmitorze, Cakor i innych wysokich przełęczach nie liczyłem tutaj na coś extra. No i jakoś tak z automatu wytyczyłem trasę, którą teraz właśnie jedziemy.

[Artykul]Bałkańska Pętla - 4 dzień - Trebinje-Dubrownik-Herceg Novi

Dodał(a): Piotr Furmański furman
05 lipca 2014

Dobrze się spało, ale wstajemy skoro świt. Tutaj życie zaczyna się bardzo wcześnie, od samego rana okoliczna ludność krząta się i pracuje. Co chwilę słychać jakieś głosy, samochody i traktory kursują w tą i z powrotem. Póki co nasz matecznik opiera się inspekcjom gospodarza, ale w końcu nadchodzi chwila gdy odgłos pracującego silnika w starym dieslu przejeżdżającym drogą cichnie, potem obroty znów wzrastają i jednocześnie słychać szuranie opon po kamieniach. Nie ma wątpliwości, że auto wjechało w dróżkę, którą przybyliśmy tu wczoraj. Po chwili zza krzaków wyjeżdża stary golf, mija nas i jedzie gdzieś dalej. Wraca po kilku minutach, kierowca nas dostrzega, zatrzymuje się, chwilę nas obserwuje po czym odjeżdża.

Krzątamy się z pracami obozowymi, mija kilkanaście minut i mamy kolejne odwiedziny. To już nie jest przypadek, nie mamy żadnych wątpliwości, że obecność tej Pani nie jest przypadkowa. Grzecznie mówi Dzień Dobry, wchodzi na zadbane poletko i pochyla się nad grządkami.
My tymczasem robimy swoje, obóz już prawie zwinięty, jeszcze pakujemy ostatnie rzeczy do sakw. Nie mija więcej jak minuta czy dwie, a Pani mówi "Dowidjenia" i odchodzi. Pasowało coś zagadać, jesteśmy pewni, że kierowca golfa dał cynk, że jakieś podejrzane typy kręcą się po jej zagonie. Widocznie inspekcja wypadła pomyślnie skoro tak spokojnie nas pożegnała. Zresztą faktem jest, że uważaliśmy na to poletko i szerokim łukiem omijaliśmy zadbane grządki.

« początek ‹ poprz  1 2 3 4  nast › koniec »