Co nas czeka w 2009 roku?

Dodane przez Piotr Furmański 'furman' dnia 04 stycznia 2009 16:00:00


Święta już za nami, stary rok również ustąpił miejsca młodzieży. Zapewne wielu z nas traktuje ten czas, jako przełom. Wiadomo jak to jest, mówimy sobie, od nowego roku zabiorę się za siebie, od nowego roku zacznę poważnie trenować, od nowego roku to, od nowego roku tamto. To nie tyczy się tylko nas, rowerzystów, ale wielu ludzi. Jednak ten tekst traktuje właśnie o tym, co nas, rowerową brać czeka w tym roku. Kto nie startuje w maratonach lub innych zawodach może skończyć już czytanie, kto ściga się lub dopiero zamierza to zrobić zapraszam do dalszej lektury.

Ktoś powie – za wcześnie ten artykuł. Nie zgodzę się. Główni gracze na rynku już podali terminy swych imprez. Nie od dziś wiadomo, że aby przygotować się na maraton pracę
należy rozpocząć już teraz. A może już jest za późno? Nie wiem, ale śmiem twierdzić, że na pewno nie jest za wcześnie. Z góry przepraszam mieszkańców innych rejonów kraju gdyż skupiam się na głównych cyklach imprez + regionalne zawody w okolicach Krakowa. Pomijam również zawody zimowe i szosowe. Zakładam, że sezon zaczyny się w kwietniu. No to do roboty.

Sezon zaczynamy już 5 kwietnia w Otwocku. To inauguracja Mazovii. Maratony organizowane przez Cezarego Zamanę cieszą się coraz większą popularnością i tak po cichu wdarły się na rynek. Otwock to uznana lokalizacja, przed 2 laty również Grzegorz Golonko organizował tutaj swoje show. Takie z helikopterem filmującym startujący peleton. Było czadowo, a co ciekawe również trasa miło zaskoczyła. Jak na te strony to bardzo mało piasku i nawet niegłupie tereny. Jakieś lasy, bunkry. Nawet jakieś podjazdy były co to słabsi musieli z buta dawać. No i zmasakrować się można było, bo płaskie maratony wbrew pozorom potrafią zdemolować organizm
maratończyka. Tutaj nie ma gdzie odpocząć, jak na starcie wskoczymy na obroty to zjeżdżamy z nich na mecie. Trochę daleko z Krakowa, ale jak jechać jakąś Mazovię to właśnie Otwock może być dobrym wyborem.

Po tygodniu odpoczynku warto na progu sezonu sprawdzić swe umiejętności sprinterskie. Dobra okazja trafi się w Tarnowie 11 kwietnia. Inauguracja Pucharu Tarnowa, jak co roku odbędzie się zapewne w Lasku Lipie. Płaska i niezbyt długa trasa (12-15 km) przejechana na max. obrotach daje dobrze w kość. W tym terminie nie ma innych zawodów, więc można spodziewać się doborowej obstawy. W każdej kategorii wiekowej trzeba dawać na fulla aby uniknąć dubla, bo tutaj naprawdę nie ma sentymentów. To dobre miejsce aby porównać własne wyniki z lepszymi od nas. Moim targetem jest Mirek Bieniasz. Chyba nieźle.

Już następnego dnia tj. w niedzielę 12 kwietnia zapowiadają się zawody z serii Pucharu Krakowa. Trudno coś więcej napisać ponad to, że widnieją one w kalendarzu MZKOL. Być może to coś dostępne tylko dla licencjonowanych zawodników. Zbyt mało informacji posiadam aby coś więcej o tym napisać. Jak tylko coś więcej będzie wiadomo to oczywiście informacja pojawi się na naszym portalu.

Osiołkowi w żłobie dano. Tym razem dano w trzech żłobach. Co zrobić w niedzielę 19 kwietnia? Tego dnia mamy dwie inauguracje imprez Panów G - Grzegorz Golonko zaprasza do Murowanej Gośliny koło Poznania. Maciej Grabek startuje we Wrocławiu. Za to Mazovia już drugi raz w tym roku ściga się tym razem w Łodzi. Co wybrać? Gdzie jechać? To może być kłopotliwa decyzja. To trzy główne cykle maratonów. Każdy ma własne cele i pod nie będzie wybierał wyjazd. Jeśli myśleć o generalce to trzeba pojechać w tym cyklu gdzie zamierzamy walczyć o punkty. Zarówno Wrocław jak i Poznań to płaskie maratony, a szybkie czasy przejazdu gwarantują sporą ilość punktów nawet dla słabszych zawodników. Te kilka punktów może pod koniec sezony być na wagę złota. Trzeba więc mocno się zastanowić. Do Poznania daleko. Do Wrocławia sporo bliżej i droga lepsza. Ale do Łodzi też droga nawet, nawet. Może właśnie na Łódź postawić?

W kolejnym tygodniu 25 kwietnia odpalają Cyklokarpaty. To już drugi sezon tej serii. Organizatorzy przez cały ubiegły rok zbierali doświadczenia. Nie obeszło się bez wpadek i krytyki, ale o dziwo cała edycja, jako taka zebrała bardzo pochlebne recenzje. Co bardzo cieszy to fakt, że dyskusje na forum nie idą na marne i orgowie wyciągają wnioski z własnych wpadek oraz cały czas poprawiają to, co należy poprawić. Jak na razie na stronie Cyklokarpat widniej termin 24 maja co wypada w piątek. Można sądzić, że maraton odbędzie się w sobotę 25 kwietnia. Na pewno znana jest lokalizacja. Czyli 25 kwietnia w Przemyślu. To daleko i droga nienajlepsza. Tamtego roku trasa Giga liczyła niewiele ponad 50 km. Gór specjalnych nie ma, więc zapowiada się krótko i szybko. Decyzja należy do każdego z nas. Ja jadę!

Następnego dnia 26 kwietnia kolejna inauguracja. To kolejny poważny gracz na rynku – Czesław Lang otwiera sezon w Chodzieży. Trudno mi coś więcej powiedzieć. Nie byłem nigdy, nie widziałem. Z Krakowa daleko, ale ludzie jeżdżą. W każdym razie każdemu życzę powodzenia!

Uwaga! Uwaga! Nie przegapcie tego terminu. To kolarskie święto. Tak, Karpacz zasłużył na taką nazwę. Tego dnia tj. 1 maja w Karpaczu właśnie odbędzie się maraton w jednej z
najmocniejszych lokalizacji cyklu MtbMarathon. Karpacz od lat cieszy się zasłużoną renomą. To już maraton legenda. Wielu właśnie tutaj mierzyło się z prawdziwymi górami. Przejechać Karpacz Giga – to już coś. Jam tak miał - przyznaję się. Teraz z perspektywy czasu jakoś normalne to się wydaje. Ale Karpacz nigdy nie będzie lightową przejażdżką po górach. Dobra nawierzchnia, szerokie szutrówki, wygodne ścieżki stwarzają pozory miłej zabawy. Góry jednak robią swoje. Już pierwszy asfaltowy podjazd po starcie daje ostry wycisk, a dalej bywa jeszcze ciekawiej. Droga na Dwa Mosty ciągnie się bez końca w górę i wysysa siły. Ale za to na górze czeka niespodzianka. Rzadko mamy okazję ścigać się po śniegu. Tam właśnie to jest możliwe, przynajmniej było do tej pory. Tak więc do Karpacza namawiam gorąco.

Kto nie zdecyduje się jednak na sobotnie ściganie w górach ma inne możliwości.Kolejne edycje Langa i Mazovii zapraszają do Białowieży i Supraśla w sobotę 2 maja. Tak się składa, że obie te miejscowości położone są na Podlesiu w dodatku całkiem niedaleko od siebie. Miejscowi bikerzy pewnie będą mieli ciężki orzech do zgryzienia. Co więcej można napisać o tych maratonach? Okiem Krakusa niezbyt zachęcająco to wygląda. Daleko, droga kiepska, chociaż może tereny ciekawe. Ale czy warto tłuc się kilka godzin autem żeby pośmigać po puszczy. Zdecydujcie sami. Ja tylko podpowiem, że z racji, iż to długi weekend można połączyć maraton z wycieczką rodzinną. No bo na takie wycieczki Puszcza Białowieska nadaje się znakomicie.

Kolejny weekend również oferuje sporo atrakcji. W sobotę 9 maja Pan Grabek organizuje maraton w znanej już i cenionej lokalizacji – Boguszów Gorce. To już maratonowy klasyk, trasa oferuje wszystko to, czego oczekujemy od zawodów w Sudetach. Do tego maratonu nie trzeba za bardzo zachęcać, myślę, że jest jednym z najlepszych w tej serii maratonów i reklamuje się sam.

Za to kolejnego dnia w niedzielę 10 maja czeka nas niespodzianka. Jak wiadomo nowe lokalizacje maratonów zawsze wzbudzają sporo emocji. Tak było z Tarnowem, Zdzieszowicami, Szczawnicą itp. Tym razem do grona maratonowych świątyń aspiruje Dębica. Może nie jest to przebój na skalę Polski, ale już w Małopolsce może zrobić sporo zamieszania. Przypomnę, że w Dębicy swoje kolarskie szlify zdobywał Miro Bieniasz. Razem z bratem Maxem kręcili tam ilości „kaemów” o jakich my zwykli maratończycy nie jesteśmy w stanie nawet pomyśleć. Obstawiam, że rodzina Bieniaszów stawi się na starcie w komplecie. Ale nie tylko dlatego warto tam być. O ile znam te okolice i miejscowych bikerów to trasa pewnie zadowoli najbardziej wybrednych. Nie ma tam masakrycznych gór, ale zapewniam, że na mecie poczujecie w nogach każdy kilometr. Pamiętacie Tarnów? To będzie coś w tym stylu tylko bardziej terenowo. Nazbiera się tych podjazdów może nawet więcej niż na niejednym maratonie w górach. Z Krakowa nie tak daleko – 130 km. Teraz trochę ponarzekam. Nie pasuje mi ten termin, ale będę robił wszystko żeby tam się pojawić. No może jak żona zagrozi rozwodem to odpuszczę.
Jeszcze nie kończę, bo w kalendarzu MZKOL tego samego dnia widnieje tajemniczy wpis. Puchar Krakowa – Myślenice. Co to jest? Ktoś coś wie? Proszę o informację.

16 maja w sobotę spotykamy się w Międzygórzu. W ubiegłym roku miejscowość ta przebojem zdobyła serca zawodników. Bardzo wysoko oceniona za znakomitą trasę jak można się było spodziewać pojawiła się również w tym sezonie. To góry, to długie podjazdy, to piękna trasa, która jednak pobiera od nas srogie myto. To pot i zmęczenie, zwątpienie i ołów w nogach, tęskne wypatrywanie końca podjazdu i bramy na mecie. Może to właśnie najwyższa pora abym i ja zmierzył się z tą trasą.
Tylko, że tu pojawia się problem gdyż tego samego dnia jest druga edycja Pucharu Tarnowa. Swoją drogą to dziwne gdyż te zawody zawsze odbywały się w niedzielę. W każdym razie lubię ścigać się w Tarnowie i trochę szkoda. Tarnów blisko, Międzygórze daleko. Jeśli walczyć o punkty w generalce to absencja w Tarnowie pozbawia dobrego wyniku bo punkty liczą się ze wszystkich edycji. Jeszcze dużo czasu na myślenie co robić.

17 maja w niedzielę również kolidują ze sobą dwa maratony. Lang zaprasza do Bielawy, Zamana do Piaseczna. Co by tu napisać? Bielewa jaka była rok temu każdy widział. Nie znaczy to, że będzie tak samo, tzn. że będzie to brodzenie w błotnej breji i ciągłych opadach deszczu. Piaseczno..hmmm.. sama nazwa nasuwa pewno skojarzenie. Nie, nie, ja bardzo dziękuję.

Za to kolejny weekend zapowiada się dużo ciekawiej. 23 maja w Zdzieszowicach może być równie udany maraton jak w ubiegłym roku. Dobrze się zapowiadał i dobrze wypadł. To nie góry, ale startujący nie szczędzili pochwał. Z Krakowa kawałek drogi, za to dojazd autostradą może trwać krócej niż jazda do Zakopanego. Wydaje mi się, że Zdzieszowice kolejny raz spełnią pokładane w nich nadzieje i podarują maratończykom pozytywne emocje. Warto zauważyć, że takie właśnie maratony położone na podgórskich terenach zaczynają zdobywać rynek.

Komu mało to może dobić się w Krośnie. Trzecia już edycja Cyklokarpat odbędzie się właśnie 24 maja w tym mieście. Krosno już po raz trzeci ugości maratończyków. Co by tu napisać o tym maratonie? Hmm..dla mnie to żelazny punkt programu, ale ja nie jestem obiektywny. Mam swoje powody. W każdym razie maraton w Krośnie chociaż prowadzi przez atrakcyjne tereny jest z deka sparzony. Za dużo asfaltu, tam gdzie trasa wpada w teren też mało można pojeździć (z reguły błoto), dystans też raczej nie maratoński. Ale może w tym roku to się zmieni, tym bardziej, że organizatorzy mają do dyspozycji naprawdę ciekawe tereny. Poczekajmy jak będzie rozwijać się sytuacja. Bo naprawdę niewiele trzeba bym gorąco polecał ten maraton każdemu.

Kolejny weekend to róg obfitości sypiący imprezami rowerowymi. Lider na scenie polskich maratonów G.G. w sobotę 30 maja pędzi do Szczawnicy. Koniec maja to już ostre ściganie. Do tego góry, zapewne jak zwykle mocna obsada, i bardzo ciekawa trasa. Szczawnica to kolejna miejscowość, która porwała serca maratończyków. Ubiegłoroczny maraton w tym miejscu zbierał rewelacyjne opinie. Jak każdy maraton w górach to szkoła przetrwania. Gdy będzie gorąco to na trasie będzie gorąco. Gdy będzie zimno na trasie też będzie gorąco. Gdy będzie deszcz i zimno na trasie będzie….nadal gorąco. Bo maratony w górach rządzą się własnymi prawami. Wiem jedno – jeśli wydaje Ci się, że wygrałeś walkę ze skurczami i zapomniałeś jak smakują to na rozjeździe wybierz Giga. Istnieje bardzo duża szansa, że sobie o nich przypomnisz.
Tego samego dnia w Będkowicach planowany jest wyścig XC. Sam jestem ciekaw czy odbędzie się w tym terminie. Jak by nie patrzeć to mocną konkurencję ma. Kto zdecyduje się odpuścić Szczawnicę i zrobić sobie interwały? Jaka będzie obsada? Czy te zawody w ogóle odbędą się w tym terminie?

Niedziela 31 maja też oferuje dwie imprezy, chociaż nie powinny raczej stanowić dla siebie dużej konkurencji. Lang w Nałęczowie, Mazovia w Warszawie. W Warszawie to znaczy gdzie? Przekonamy się. W każdym razie Warszawa, jako taka mnie nie intryguje, natomiast Nałęczów. Powiem tak, pojechałbym tam, ale jak znam życie to nie pojadę.

Dawno nie było wolnej soboty. Może teraz. Wstępnie wypada wolna, ale już w niedzielę 7 czerwca szykują się trzy imprezy. Znów kalendarz MZKOL mówi o zawodach XC. Tym razem w Pychowicach. To skrawek terenu na obrzeżach Krakowa gdzie już od kilku lat Justyna Frączek wespół z Markiem Tyńcem organizuje zawody, co roku zaskakując nową, coraz ciekawszą trasą. Jaka by nie była to zawsze wychodzi z tego klasyczne cross-country. Krótkie podjazdy, ciekawe zjazdy, trochę kamieni, korzeni, przyda się sporo siły, tyleż techniki i odwagi. Na drugim końcu Polski w Gdańsku Czesław Lang startuje ze swoim maratonem. Nie byłem nigdy lecz dużo dobrego słyszałem o tamtych rejonach. Już nie raz odbywały się maratony MTB. Ale z Krakowa raczej niewiele osób tam się pojawi, chociaż proszę mi wierzyć, że nie odradzam. Nie odradzam ale…..no właśnie. Właśnie tego samego dnia odbywa się jeszcze jedna impreza, na którą będę bardzo będę namawiał. Znów Cyklokarpaty! Znów Nowy Żmigród. Jaki będzie ten maraton? Jeśli popada to strach pisać. Nie będę opisywał co działo się tam w minionym roku. Poszukajcie sobie sami w sieci, sporo znajdziecie. Ale też strach pomyśleć co będzie gdy pogoda dopisze. To może być przebój. Prawdziwy teren, wspaniałe góry, cudowne widoki, przeprawy przez rzeki (mostów tam nie ma), bezludne okolice. Jejku – już się doczekać nie mogę!! Aha – w nogach też go poczujecie bo to jednak góry.

W sobotę 13 czerwca mamy klasyka. Maraton w Ustroniu już kolejny rok pojawia się w kalendarzu. To solidna lokalizacja ciesząca się sporym powodzeniem wśród maratonowej braci. Bez wodotrysków, ale naprawdę solidny maraton w górach.

Za to w niedzielę 14 czerwca mamy coś w Sanoku. Może zacznę od historii, bo ta jest ciekawa. Otóż maraton w Sanoku już raz się odbył. W wyznaczonym terminie na tamte okolice spadła klęska powodzi. W takich okolicznościach zawody zostały przełożone, czemu towarzyszyło sporo kontrowersji, bo z reguły takie imprezy odbywają się bez względu na warunki atmosferyczne. No, ale co innego zwykłe opady deszczu, a co innego prawdziwa powódź. W każdym razie zawody zostały przełożone na wrzesień i odbyły się…….w rzęsistych opadach deszczu poprzedzonych …..kilkudniowymi, rzęsistymi opadami deszczu. To kolejny maraton, który mógł wypaść bardzo dobrze, niestety aura zniweczyła tę możliwość. Dlatego tym razem liczę, że fortuna będzie sprzyjać i zamierzam tam być, bo jak wieści niosą trasa jest gitowa.

Kto liczy na jakiś odpoczynek ten się przeliczy. Tydzień w tydzień jakaś impreza. Następny weekend znów daje sporo do wyboru. Sobota 20 czerwca maraton w Złotym Stoku. O nim chyba nie trzeba wiele pisać. Organizowany co roku na przemian z Bardem oferuje wspaniałą trasę co roku zbierając same pochwały. Pamiętam swój pierwszy maraton w Złotym Stoku. Był rok 2005 i trasa w ostatniej chwili została zmieniona, co spowodowało iż zrobiło się tego 115 km (wg mojego licznika). Dodać to tego prawie 3 tys. m. przewyższenia i chyba wystarczy….. To było prawdziwe Giga. W tym roku pewnie tak nie będzie, ale warto tam się pojawić.
W tym samym terminie odbywa się również Puchar Tarnowa. Tym razem przyjdzie ścigać się na Marcince. Tak tubylcy mówię na teren leżący na stokach Góry Św. Marcina. Przypomina trochę Las Wolski co znaczy, że można się tam zmęczyć. Kto jechał maraton w Tarnowie to pewnie pamięta stromy podjazd po bruku jakieś tysiąc metrów po starcie. Właśnie tam ruszają do boju zawodnicy. Początek zawsze jest szybki, ale już po 4 okrążeniu nie jedzie się tu tak łatwo. Tym bardziej, że na dalszej części trasy również sporo podjazdów. Kto nie pojechał do Złotego tutaj może popuścić wodzy fantazji. Jest okazja na dobre miejsce, ponieważ cyborgi i kosmici zapewne na drugim końcu Polski dają po garach.

Zmęczeni po takich atrakcjach mogą zrobić sobie wycieczkę. Polecam Wierhomlę. To dobre miejsce i dobra pora. Nawet pościgać się można, bo właśnie tam rządzić będą Cyklokarpaty. Rok temu odbył się klasyczny maraton + dodatkowa jazda na czas pod górę. Wierchomla spełniła pokładane nadzieje i impreza została bardzo dobrze przyjęta oraz oceniona. Nie widzę powodów aby w tym roku miało być inaczej. A więc tego dnia 21 czerwca widzimy się w Beskidzie Sądeckim.

Czerwiec zakończymy w Krakowie. No wiem, wiem, już słyszę głosy - Grabek prowadzi trasę po śmietnikach itp. Czy ja wiem? Przejechałem sobie ubiegłoroczną trasę i całkiem mi przypadła do gustu. Gorsza czy lepsza? Nie wiem – po prostu inna. Zresztą jak tu jechać na inne zawody gdy mamy maraton pod nosem. Można jechać sobie na rowerze, można się wyspać normalnie. Po maratonie do domu kilka minut, wobec czego na mecie można spokojnie posiedzieć, pogadać, czas do domu nie goni. Naprawdę trudno wytłumaczyć mi, dlaczego nie jechałem tego maratonu w 2008 roku. Nie mogłem, ale liczę, że tego roku będzie inaczej i wakacje zacznę mocnym akcentem w Krakowie.
Tylko z obowiązku napiszę, że w Lublinie też jakieś kolarskie święto. No, ale jak pisać o wszystkim to trzeba to zrobić. W Lublinie kolejna Mazovia. Kto jedzie?

To tyle, jeśli chodzi o pierwsze półrocze. Wspomnę tylko, że jeszcze dochodzą etapówki, imprezy szosowe oraz wiele innych, o których nawet nie wspomniałem. Będą zawody na Podhalu z cyklu Puchar Szlaku Solnego, na Podkarpaciu oprócz Cyklokarpat odbywa się co roku Puchar Smoka. Być może pojawi się jakiś maraton w Cięcinie czy Węgierskiej Górce. Może jakaś Liga Świętokrzyska. Bankowo odbędzie się Kolarska Majówka w Wieliczce (szosa).Może tego się jeszcze trochę nazbierać. To, że nie napisałem o wszystkich tych zawodach nie znaczy, że nie warto tam jechać . Warto, bo często takie właśnie lokalne zawody dają więcej radości niż niejeden sprawdzony maraton. O dalszej części sezonu napiszę później. Jedyne co mogę zrobić to zapewnić, że atrakcji nie zabraknie.

Do zobaczenia na maratońskich trasach.

Po szczegółowe informacje zapraszam na strony organizatorów.

http://www.mtbmarathon.pl/
http://www.bikemaraton.com
http://www.cyklokarpaty.pl
http://www.mazoviamtb.pl/
http://www.skandiamaraton.pl/
http://www.mzkol.pl/