MiniOdyseja Miechowska, czyli Zieloni w poszukiwaniu pomarańczowych dziurkaczy
Dodał(a): Agata mandraghora
16 kwietnia 2012
Rajdy na orientację mają swoją specyfikę – po pierwsze jest to świetna atmosfera, rodząca się z możliwości pozwiedzania bliższych i dalszych okolic rowerem, po drugie dodatkowa zmienna, która nie występuje w maratonach, a od której może zależeć zwycięstwo –umiejętność nawigacji.

Zakochałam się w MTBO już na jesieni zeszłego roku przy okazji Odysei Ponidziańskiej, dlatego też bez wahania zdecydowałam się na start również w Miechowie. Zieloni stawiali się w mocnym składzie – Skorpion z Haliną (jadący osobno, a jednak w parze :)), Versus (solo) i ja. Z całej zielonej ekipy jedynie Versus zdecydował się na dłuższy wariant (trasa maratońska, 16 punktów do zaliczenia). Reszta postraszona (?) wynikami objazdu trasy przez organizatorów (68km i ponad 1100m przewyższenia) wybrała wariant krótszy (trasa rekreacyjna – 9 punktów do zaliczenia). Policja przetransportowała nas na drugą stronę krajowej siódemki, porwaliśmy leżące na poboczu mapy i rozpoczęło się ściganie.

Mając w pamięci problemy nawigacyjne z Ponidzia, tym razem zostawiłam zabawy z mapą Wielkiemu Nawigatorowi - Bartowi. Już na samym początku ruszyliśmy ostro, łapiąc się na pierwszy peletonik, który urwał się ze startu. Szybko podbijaliśmy kolejne punkty, przejeżdżając drogami istniejącymi tylko na mapie i skracając sobie trasę przez czyjeś podwórka (dobrze że psy były uwiązane…).

Rekreacyjnie jednak nie było. Już przed pierwszym punktem udało mi się osiągnąć najwyższy HR max w tym sezonie, do czego z pewnością przyczyniła się jazda pod wiatr. Dużą część trasy jechaliśmy w trójkę, z miłym człowiekiem jadącym maratoński dystans i wspieraliśmy się w nawigowaniu. Kiedy odjechał podbijać dalsze punkty zostaliśmy we dwoje i wszystko wydawało się układać doskonale. Kolejne punkty padały szybko naszym łupem, chociaż niektóre z nich (takie jak Kopiec w Racławicach, gdzie trzeba było się wdrapać na szczyt by podbić kartę kontrolną) wyciskały z nas ostatnie siły. Zawróciliśmy już w stronę Miechowa, znaleźliśmy przedostatni punkt i .. wtedy się stało. Jak wiadomo, żaden rajd na orientację nie może się odbyć bez niespodzianek, tak samo było na Odysei Miechowskiej. Niespodziankę zafundowaliśmy sobie sami – po prostu odjeżdżając z przedostatniego punktu wybraliśmy zły kierunek. Na efekty nie trzeba było długo czekać – jakieś ścieżki w lesie, nie pasujące do mapy, poszukiwania lampionu na skraju lasu i przedzieranie się „na azymut” – uświadomiły nam, że coś tu jednak musi być nie tak! Na szczęście nieopodal leśnicy sadzili drzewa – po długiej i zawiłej konwersacji (a jaki to rajd? A dokąd jedziecie? A ilu startuje?) pokazali nam gdzie jesteśmy i naprowadzili na ostatni cel. Doszliśmy do niego polami prowadząc rowery, bo ścieżkę ktoś zaorał, ot urok jazdy na orientację :). Z ostatniego punktu - ile fabryka dała do Miechowa. Tu pada kolejny mój rekord w tym sezonie – prędkość maksymalna 63km/h (na góralu)… Za kilka chwil jestem już na mecie. Siadam przy pysznej grochówce i kiełbaskach z grilla i po chwili dojeżdżają kolejni Zieloni. Również w ich przypadku nie obyło się bez niespodzianek. Halinka złości się na dętkę, która nie wytrzymała (napięcia startowego) i zamieniła się w kapeć już po pierwszym punkcie. Versus przyjeżdża zachwycając się krajobrazami i pokazuje fotki. Po prostu rewelacja. Żadne z nas nie miało pojęcia, że Wyżyna Miechowska może być tak ciekawa i piękna. Planujemy niezobowiązująco jakiś lajt w te rejony, odbieramy nagrody (kobiece „pudło” było bardzo zielone!) i zbieramy się do domów. Jaka szkoda, że już się skończyło! Coś jednak mi mówi, że wkrótce znów spotkamy się w podobnym gronie z mapami w rękach, by wśród lasów i pól poszukiwać kolorowych lampionów z przypiętymi do nich dziurkaczami…

Wyniki

Foto


Ocena: (1)
0 komentarzy · 2952 czytań ·
Komentarze
17 kwietnia 2012 13:49:03
Przyjemne z pożytecznym. Trening zaliczony i zabawa przednia :)
17 kwietnia 2012 21:24:05
63 km/h - wiatr już nieźle gwiżdże w uszach :)
21 kwietnia 2012 16:26:01
Miło!
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.