Odyseja Świętokrzyska 2008
| Autor | Wiadomość |
|---|---|
| dziczek Posty: 963 Dołączył: 18 kwi 06 |
|
Poszukuję mocnego zawodnika do drużyny na Odyseję Świętokrzyską, za nawigację odpowiadam ja. Lesław, może się skusisz na powtórkę z zeszłego roku, nie poszło nam źle (11 miejsce ).
Team Jubilat Polska |
|
|
| |
| krist Posty: 12 Dołączył: 26 wrz 07 |
|
| Hej a kiedy ta odyseja jest ? | |
|
| |
Leslaw ![]() Posty: 3705 Miejscowość: Kraków Dołączył: 19 lip 06 |
|
Poszukuję mocnego zawodnika do drużyny na Odyseję Świętokrzyską, za nawigację odpowiadam ja. Lesław, może się skusisz na powtórkę z zeszłego roku, nie poszło nam źle (11 miejsce Zależy w jakim to jest terminie, bo teraz u mnie trochę ciasno ze startami. Sprawdziłem termin tej imprezy i niestety koliduje mi to z Jasłem. | |
| Edytowane przez Leslaw dnia 20-08-2008 13:39 | |
|
| |
| dziczek Posty: 963 Dołączył: 18 kwi 06 |
|
4-5 października 2008, dwa dni, 180 km do pokonania. Szukam mocnego zawodnika, żebm mógł trochę odpocząć "na kole"
Team Jubilat Polska |
|
|
| |
| krist Posty: 12 Dołączył: 26 wrz 07 |
|
| THx dziczek .... a jest jakas oficjalna strona orga..odysejii? | |
|
| |
| dziczek Posty: 963 Dołączył: 18 kwi 06 |
|
|
Jasne, link do strony organizatora.
Team Jubilat Polska |
|
|
| |
| Fred Posty: 2 Miejscowość: Kraków Dołączył: 19 wrz 08 |
|
Witam, pozwolę sobie odświerzyć temat. Chcę się wybrać na Odyseję, ale nikt nie chce ze mną jechać w związku z tym poszukuję chętnego (chętnej?)Startowałem dwukrotnie w tej imprezie także wiem jak się to je, z rowerem problemów nie ma, mapa wiem jak wygląda i do czego służy Nie nastawiam się na ostrą jazdę ale "mientkiej" gry też nie lubię |
|
|
| |
Andy ![]() Posty: 1299 Dołączył: 21 kwi 07 |
|
|
chetnie pojechałbym ale nie mam pewnej sytuacji, czy sobota bedzie pracujaca.? teraz sznase 50/50 .moj telefon 601998957, mozemy zaryzkowac i zapłacić. Dodane dnia 05 Października 2008 13:46:28 Byłem na Odyseji Świętokrzyskiej. Oznacza to, że już nie jadę. Po ciężkim pierwszym dniu, razem z kolegą Jackiem, który towarzyszył mi w tegorocznej Odyseji postanowiliśmy się wycofać. Powód podstawowy to brak gotowości bojowej do walki w ciężkich warunkach terenowych dnia drugiego. Już na początku było jasne, że łatwo nie będzie. Od rana padający deszcz, niebo kompletnie zasnute chmurami, niska tempertaura zapowiadały trudną przeprawę. Przed startem organizator ogłosił, że z powodu trudnych warunków będzimy mieli do zaliczenia dwa punkty mniej z zaplanowanych piętnastu. Pierwsze spojrzenie na mapę i wszytsko wyglądało dobrze, przynajmniej jeśli chodzi o zaliczenie początkowych punktów kontrolnych. Jednak w tego typu zawodach nie należy się łudzić, że będzie lekko, łatwo i przyjemnie. Banalna pomyłka powoduje, że ląduje się w głębokim lesie, gdzie czasami nawet prowadzenie roweru nie jest proste. Właśnie tak stało się w naszym przypadku kiedy zaliczaliśmy trzeci z kolei punkt. W efekcie nadłożone kilka kilometrów, gdzie cięzko było jechać, przeliczając na czas to strata ok. godziny. Takie pomyłki odbierają ochotę do dalszej jazdy, szczególnie jeśli każda kolejna minuta to coraz bardziej ciężkie i mokre ubranie, wyziębione ciało , zapchany piaskiem i błotem rower. Póżniej zaliczyliśmy jeszcze dwie podobne pomyłki. Po drugiej wiedzieliśmy już, że nie zaliczymy wszytskich punktów, a właściwie zastanawialiśmy się jak jechać dalej. Obie mapy, zdążyły już tak namoknąć, że każda próba przesunięcia w mapniku powodowała rwanie mapy na strzępy. Szybko udało się jednak pożyczyć mapę od innych uczestsników i podjęliśmy decyzję, że omijamy tylko dwa punkty. Aby zostać sklasyfikowanym wystarczyło zaliczyć 50% punktów kontrolnych. Oczywiście każdy pominięty punkt to dodatkowa kara czasowa. Zaplanowanej na koniec trasy nie udało się zrealizować z powodu trzeciej, najbardziej "dobijającej pomyłki. Skręt o jedną szutrówkę za wcześnie i znów jesteśmy w ciemnym lesie, a każdy przejechany metr to coraz gorsza droga z głębokimi na pół koła kałużami, olbrzymią ilością błota. W tym momencie zacząłem się zastanawiać, czy będąc w środku lasu nie kręcimy się wokół jednego miejsca. Zbiżała się godzina 18, przy pochmurnej pogodzie to już prawie ciemno, a my wciąż pośrodku lasu. Strach się bać.W końcu jednak udało się dojechać Nam do punktu, który był łatwy do identyfikacji na mapie i stamtąd nie najlepszym, ale przynajmnniej szerokim duktem leśnym wróciliśmy na metę. Miałem w tym momencie wszystkiego dosyć i pomimo bycia sklasyfikowanym żadnej ochoty na jazdę drugiego dnia. Ubranie kompletnie przemoczone ze sporą ilością błota, skrzypiące hamulce to obraz po klęsce. Dzisiaj patrząc z perspektywy, co prawda krótkiej, ale jednak planuję już kolejną Odyseję. Mam nadzieję, że się odbędzie, a ja dużo bogatszy w doświadczenia, teoretycznie mądrzejszy, świadomy popełnionych błędów będę mógł zmierzyć się ze swoimi słabościami za rok. Mam też nadzieję, że nie będzie to Odyseja "kosmiczna", bo takie drugie imię nadałbym tegorocznej Odyseji. Na koniec dzięki dla Jacka, który dzielnie, bez kompromisów pokonywał kolejne kilometry na Ziemii Świętokrzyskiej. | |
| Edytowane przez Andy dnia 05-10-2008 13:46 | |
|
| |
| dziczek Posty: 963 Dołączył: 18 kwi 06 |
|
Ja też zjechałem na mini Za to powetowałem sobie tę klęskę 41. miejscem w dzisiejszym Biegu Trzech Kopców. Nieskromnie dodam, że tych co miałem złoić złoiłem, a nawet udało mi się złoić tych, których się nie spodziewałem. Czas 55 min 30 sek, dystans 12,75 km.
Team Jubilat Polska |
|
|
| |
| Fred Posty: 2 Miejscowość: Kraków Dołączył: 19 wrz 08 |
|
Na koniec dzięki dla Jacka, który dzielnie, bez kompromisów pokonywał kolejne kilometry na Ziemii Świętokrzyskiej. No nie ma za co dziękować rzeźnia była pierwsza klasa Najlepszy dowód na niesprzyjające warunki (bardzo bardzo delikatnie mówiąc) to to, że klocki w moich avidach wyparowały okazało się, że hamowało już tylko blachami... Poza tym błoto można by przeżyć, ale jazda przez dziewięć godzin w ubraniu mokrym właściwie od pierwszych kilometrów, temperaturze w porywach 10 st i zimnym wietrze nie było niczym fajnym... No ale za rok... ![]() |
|
|
| |
| skolioza Posty: 951 Dołączył: 27 cze 06 |
|
|
Andy - jak mawiał Furman: głowa jedzie W imprezach na orientację przekłada się to dużo bardziej dosłownie Byle się nie zrazic - każda kolejna impreza wychodzi lepiej, mniej jest wtop, a jak są to mniejsze i mniej brzemienne w skutkach!
www.RetroMTB.pl http://www.facebook.com/pages/RetroMTBpl/139103036115861?ref=ts |
|
|
| |
| Godul Posty: 115 Miejscowość: Kraków Dołączył: 21 mar 08 |
|
|
Witam, Właśnie wróciliśmy z Odyseji Świętokrzyskiej. Okazało się , że z synem Maćkiem wygraliśmy na dystansie krótkim. Dystans nazywł się rekreacyjny, ale i tak w dwa dni zrobiliśmy prawie 130 km. W sobotę w potwornym zimnie i deszczu, a w niedzielę tylko w zimnie, bo start był o 8-mej rano. Fajne nagrody, miły koniec sezonu. Pozdrawiam Paweł |
|
|
| |
Andy ![]() Posty: 1299 Dołączył: 21 kwi 07 |
|
| Gratulacje Godul. Widzę, że nie zmarnowliście przewagi z pierwszego dnia i pierwsze miejsce na podium jest Wasze!! | |
|
| |
Luki ![]() Posty: 2502 Miejscowość: Kraków Dołączył: 27 mar 06 |
|
| Podziwiam Was wszystkich. W te warunki to masakra. | |
|
| |
| dziczek Posty: 963 Dołączył: 18 kwi 06 |
|
A ja mam zatarte po jednym tłoczku w Magurach Mam nadzieję, że uda się to jakoś zreanimować. Samba jechał od 50 do 122 km bez klocków, a na drugi dzień już nie miał zapasu. Zresztą, szczerze mówiąc, po sobotnich przygodach kompletnie nie miałem ochoty na katowanie się w tym masakrycznym błocie składającym się głównie z piachu, w różnych kolorach.Dzisiaj sobie pobiegałem i było super
Team Jubilat Polska |
|
|
| |
furman ![]() Posty: 3227 Miejscowość: Kraków Dołączył: 9 sty 06 |
|
No to widzę, że w miniony weekend mieliśmy wszyscy przygody
|
|
|
| |
Madzik ![]() Posty: 87 Miejscowość: Kraków Dołączyła: 29 cze 08 |
|
Witam, ja z bratem (pe_pawel) również braliśmy udział w Odysei a raczej w tej masakrze. Mimo trudów udalo nam się ukończyć zawody na trasie tzw. rekreacyjnej, choć z rekreacją nie miało to nic wspólnego. Mamy satysfakcję z wytrwania do końca i zaliczenia prawie wszystkich punktów (bez jednego) ale niestety ponieśliśmy też straty sprzętowe, amory się usztywniły i w niedzielę jechaliśmy na sztywniakach, od razu ręce zaczeły boleć. Bratu zaczeła szwankować przerzutka, ja jeszcze walczyłam z przeziębeniem ale nie poddaliśmy się . Szkoda, że organizacja była bardzo kiepska a raczej beznadziejna. Nawet nie dostaliśmy porzadnej mapy, od razu rozmiękła na deszczu . I nie było żadnych informacji na starcie. Dopiero po zaliczeniu tych zawodów, wiemy jakie są reguły i jak można byłoby poprawić wynik, choć i tak nie był zły jak na pierwszy raz. Trudno, następnym razem będzie lepiej. W niedzielę na ostatnim punkcie mineliśmy się z Pawłem i Maćkiem, nasze gratlacje . |
|
|
| |
| Samba Posty: 189 Miejscowość: Kraków Dołączył: 22 maj 07 |
|
Przed zawodami sądziłem że będzie to taki maraton rowerowy tylko dłuższy jednak się bardzo pomyliłem ta odyseja to istna masakra jedynie Istebna może się troszkę porównywać ale to tylko troszkę.Pierwsze 45km jechało mi się świetnie i do tego momentu nie mieliśmy większych problemów z odnajdowaniem kolejnych punktów jednak potem zaczęły się już tylko problemy jak szukanie w punktów w lasach czy koniec moich klocków hamulcowych i zatarty amor.Jednak nie podawaliśmy się i jechaliśmy dalej choć od 80km ja już zacząłem czuć skutki złego odżywiania i niewyspania co w rezultacie przełożyło się na niezaliczenie 4 punktów i niezałapanie na limit czasowy bo do mety przyjechaliśmy o 18.20.Mimo ciężkich przepraw bardzo mi się spodobały tego typu zawody i na pewno pojawię się za rok. Wielkie dzięki dla Dziczka za nawigację i doprowadzenie nas do mety![]() |
|
|
| |
pe_pawel ![]() Posty: 353 Miejscowość: Kraków Dołączył: 18 cze 07 |
|
|
To były moje pierwsze zawody na orientację. (ale nie pierwsze na rowerze). Zawody ukończylismy na 6 miejscu (na małej trasie). (strata do 5 miejsca to tylko 2min i 23sek ) Nieco zawiodła taktyka - ale jak na pierwszy raz i tak było OK. Niepotrzebnie zaliczalismy wszystkie punkty pierwszego dnia. Warto było odpuscić część z nich, bo zbyt dużo czasu zajmowało nam przedzieranie się do nich.Straty (jeszcze nie do końca oszacowane): zatarty amortyzator, hamulce nie odbijają, przerzutka się blokuje, flak na kole (dobrze że powietrze zeszło już po zapakowaniu na auto), kurtka już się nie dopierze. Co do samych zawodów: Zacznę od pozytywów, bo narzekać może każdy: 1) ciekawe tereny 2) mapy czytelne (póki suche) i dokładne 3) wyniki i mapy już zostały opublikowane na www 4) pierwszy raz na takich zawodach A teraz minusy. Moja ocena organizowania zawodów to 3- (trzy minus). Opiszę co mi się nie podobało: 1) mapy miały być zafoliowane, te które dostalismy rozmiękły jeszcze przed startem. (uwaga: na stronie WWW orga zmienił się opis dotyczący tych map, teraz jest już napis że Mapa zabezpieczona będzie w worku foliowym- ale nawet tych worków nie było). Efekt: mapy były nie czytelne i w strzępach. Skala mapy była 1:60 000 a wg zapowiedzi miała być 1:50 0000. 2) na stronie www nie ma szczegółowego regulaminu. Np informacji o naliczaniu kar za przekroczenie limitu czasui oraz jaki był limit czasu na trasie krótszej. 3) Lekki chaos. Np nie do końca było wiadomo gdzie co się znajduje. Wiem że to miały być zawody na orientację, ale są pewne granice. Np gdzie jest miejsce mycia rowerów. Mycie rowerów też nie było najlepsze, własciwie to było tylko polewanie z węża ogrodowego. 4) Na małej trasie nie było ani jednego miejsca z bufetem (wodą). Nie wymagam wiele, ale jak zobaczyłem że sponsorem jest "Kropla beskidu" i "Coca-Cola" to się lekko wkurzyłem Na dużej trasie był (ale chyba tylko jeden) punkt z wodą.5) Gadżety. A własciwie ich totalny brak. Za cenę startu, nie dostalismy żadnej pamiątki. Na pytanie o dyplom dla uczestników, org popatrzył na nas jak na kosmitów: "Dyplomy są tylko dla zwycięzców". Jakże to odmienne od zawodów np w Michałowicach. Dyplom, pamiątkowa naklejka lub coś w tym stylu, byłby miłym akcentem, którego brakło. Z losowaniem dodatkowych nagród było też coś nie "teges". Wszystkie nagrody losowane, przypadły zespołom zajmującym 1-3 miejsca. Statystycznie prawdopodobieństwo takiego zdarzenia wynosi 0,4% - więc trochę mało. Sami zawodnicy też próbowali naciągać (delikatnie mówiąc) rzeczywistość. Przykłady: 1) Jazda po obszarze wykluczonym z zawodów - droga E77 i 42. Przejazd szosą pozwalał ominąć ogromne pole błota, gdzie pod koniec dnia, ledwo dało się pełznać. 2) Zawodnicy nie stawiali się na PK w kompletach. Mamy podejrzenie co do dwóch zespołów z czołowki, które ułatwiły sobie życie. W jednym przypadku doszło do rozdzielenia zawodników. I tylko jedna osoba kasowała PK. A w drugim jedna osoba zostawała na drodze, a druga przedzierała się przez ok 500m błota do PK. Co znacząco im ułatwiało zycie. Niestety org nie wystawił sędziów na wszystkich PK, co dawało spore mozliwości naciągania. Podsumowując: Forma zawodów spodobała się . I będę szukał podobnych imprez. A Organizator ma trochę czasu na poprawę.
Dwa Pi Er |
|
|
| |
| izca Posty: 82 Dołączyła: 12 lut 07 |
|
cóż... tego typu imprezy trochę różnią się od maratonów. zasadniczo. przede wszystkim tym, że za wpisowe dostajemy ilości błota przechodzące dotychczasowe wyobrażenie i mapkę do łapki, karteczkę do podbijania, czasem nawet sznureczek i kupę złomu, który kiedyś był przyzwoitym sprzętem, na mecie nie dostaje się pamiątek za ukończenie poza powyższym (no może pamiątkowy numer startowy, czasem w formie koszulki), raczej nie ma losowania... aha, i jeszcze dozwolona jest odległość między zawodnikami, zwykle roboczo określona na 200m. bufety startujący zapewniają sobie też raczej sami. nie na każdym punkcie jest sędzia a im gorsza pogoda tym wyższa nagła zachorowalność wśród tych, co jeszcze wieczorem się zdeklarowali. sprawność organizatora ocenia się przede wszystkim po tym jak rozstawione są punkty oraz jak organizator reaguje na warunki na trasie i jak komunikuje te zmiany startującym. reszta to pikuś albo zależy od startujących aha - tak na wszelki wypadek - ulic nikt nie zabezpiecza! rozczaruję Cię nieco. to jeden ze skuteczniejszych organizatorów. na jego imprezy jedzie się w ciemno. tylko, że trzeba być przygotowanym na specyficzny charakter tego typu imprez, np to, że zawsze warto mieć ze sobą własne zipy, sznurki, folie. nigdy nie ma lekko, łatwo, tak samo jak poprzednio i przyjemnie. i to jest najlepsze w rajdach! |
|
|
| |
| Skocz do Forum: |
).

w związku z tym poszukuję chętnego (chętnej?)Startowałem dwukrotnie w tej imprezie także wiem jak się to je, z rowerem problemów nie ma, mapa wiem jak wygląda i do czego służy
Za to powetowałem sobie tę klęskę 41. miejscem w dzisiejszym Biegu Trzech Kopców. Nieskromnie dodam, że tych co miałem złoić złoiłem, a nawet udało mi się złoić tych, których się nie spodziewałem. Czas 55 min 30 sek, dystans 12,75 km.
rzeźnia była pierwsza klasa 
Mam nadzieję, że uda się to jakoś zreanimować. Samba jechał od 50 do 122 km bez klocków, a na drugi dzień już nie miał zapasu. Zresztą, szczerze mówiąc, po sobotnich przygodach kompletnie nie miałem ochoty na katowanie się w tym masakrycznym błocie składającym się głównie z piachu, w różnych kolorach.
. I nie było żadnych informacji na starcie. Dopiero po zaliczeniu tych zawodów, wiemy jakie są reguły i jak można byłoby poprawić wynik, choć i tak nie był zły jak na pierwszy raz. Trudno, następnym razem będzie lepiej. W niedzielę na ostatnim punkcie mineliśmy się z Pawłem i Maćkiem, nasze gratlacje
.