Salzkammergut Trophy 12 lipca 2008
| Autor | Wiadomość |
|---|---|
| kasia Posty: 282 Dołączyła: 29 wrz 06 |
|
|
Jade na impreze Salzkammergut Trophy 12 lipca 2008 i bede reprezentowac Zielonych na dystansie 109 km. UWAGA! dla ewentualnego zainteresowanego jeszcze wyjazdem, jest 1 wolne miejsce w samochodzie. Wyjazd w nocy 10/11 lipca, 2 noclegi na miejscu (prawdopodobnie pole namiotowe) i powrot w niedziele. Jezeli jestes chetny/chetna to prosze o informacje. ![]() |
|
|
| |
| MarekB Posty: 27 Miejscowość: Kraków Dołączył: 5 paź 07 |
|
Dokładam jeszcze jedno wolne miejsce ![]() Ostatnia chwila na decyzję
|
|
|
| |
| krzysiek s Posty: 68 Miejscowość: Kraków Dołączył: 24 wrz 06 |
|
|
miejsce o którym Kasia piała już nie jest aktualne. Pozdrawiam i do zobaczenia na starcie lub mecie
|
|
|
| |
| krolik Posty: 29 Miejscowość: Kraków NH Dołączył: 25 paź 06 |
|
No będzie się działo juz sie nie mogę doczekać
Bikeholicy www.bikeholicy.pl |
|
|
| |
| MarekB Posty: 27 Miejscowość: Kraków Dołączył: 5 paź 07 |
|
|
U nas też miejsc brak.... Kompletny Komplet
|
|
|
| |
| misiek-B Posty: 1 Dołączył: 3 lip 08 |
|
| Szukam transportu dla jednego szczupłego + torba z odżywkami + sprzęt. | |
|
| |
| krzysiek s Posty: 68 Miejscowość: Kraków Dołączył: 24 wrz 06 |
|
usilnie uprasza sie o trzymanie kciuków za startujących![]() ![]() pozdrawiam Krzysiek S. |
|
|
| |
MiśQ ![]() Posty: 3416 Miejscowość: Kraków Dołączył: 13 sty 06 |
|
|
No i pojechali... Osobiście odprawiłem 7 osób.
Grunt to nie przemęczać się! |
|
|
| |
Kubak ![]() Posty: 2452 Miejscowość: Kraków-Zielonki Dołączył: 21 mar 07 |
|
|
Się trzyma kciuki i uprasza o newsy.
Куба |
|
|
| |
MiśQ ![]() Posty: 3416 Miejscowość: Kraków Dołączył: 13 sty 06 |
|
Na dzień dobry Kasia nie ma tylnego hamulca, ponieważ w transporcie rower jechał do góry supportem i chyba się zapowietrzył. Raczej nie bardzo mieli sprzęt i płyn aby coś naprawić. Ekipa między innymi Kasia, Królik, Jarek i Krzysiek z Mixu nawadniali się obok załogi Giro d'Italia. PS'y wchodziły bardzo gładko
Grunt to nie przemęczać się! |
|
|
| |
Kubak ![]() Posty: 2452 Miejscowość: Kraków-Zielonki Dołączył: 21 mar 07 |
|
|
Kamerki na trasie SKT
Куба |
|
|
| |
| Marcin Posty: 1656 Dołączył: 9 sty 06 |
|
|
Kasia na mecie z czasem 8h 108 km!. Gratulacje!!! http://live.sport-timing.at/sk…b=1&c=10&zwz=24 |
|
|
| |
pocio ![]() Posty: 3929 Miejscowość: Kraków Dołączył: 4 wrz 06 |
|
|
gratulacje Kasiu.
połowa problemów odłożonych rozwiązuje się sama |
|
|
| |
Leslaw ![]() Posty: 3705 Miejscowość: Kraków Dołączył: 19 lip 06 |
|
Ja gratuluje wszystkim , którzy dojechali jak i nie dojechali, ale odwarzyli się na takie wyzwanie.![]() ![]() |
|
|
| |
| kasia Posty: 282 Dołączyła: 29 wrz 06 |
|
Dziekuje za kibicowanie i trzymanie kciukow. Jutro postaram sie napisac relacje z wyjazdu. Jestem zadowolona, ze ukonczylam i wiem juz czym to pachnie...szkoda tylko ze na szarym koncu. Za rok zamierzam poprawic wynik ![]() Dodane dnia 17 Lipca 2008 20:06:40 Salzkammegut Trophy 2008- zapraszam do mojej relacji na stronie glownej ![]() | |
| Edytowane przez kasia dnia 17-07-2008 22:42 | |
|
| |
furman ![]() Posty: 3227 Miejscowość: Kraków Dołączył: 9 sty 06 |
|
| Brawo !! | |
|
| |
| krzysiek s Posty: 68 Miejscowość: Kraków Dołączył: 24 wrz 06 |
|
mały dodatek z noclegiem innym niż pole namiotowe już w styczniu był problem jak dla mnie pole namiotowe było tak dobrze wyposażone ze więcej nic nie potrzeba było, a odnośnie własnego występu, korba rozleciała sie na 36km, zauważyłem to ponieważ Jarek znalazł na ścieżce gwoźdź tapicerski i zapragnął go do kolekcji wiec postanowił sie zatrzymać (czyt. złapał kapcia na gwoździu) żal i niedosyt nie zrealizowanego marzenia był ogromny ale już planuje sie odkuć w przyszłym roku!Pozdrawiam Krzysiek | |
| Edytowane przez krzysiek s dnia 17-07-2008 22:03 | |
|
| |
| MarekB Posty: 27 Miejscowość: Kraków Dołączył: 5 paź 07 |
|
Dawno temu to napisałem... jak by komuś chciało się czytać to proszę ![]() Bad Goisern Salzkammergut Trophy 2008 Jak to się robi w Alpach… Pewnego wieczoru zadzwoniło do mnie kumpel, pytając czy nie miał bym ochoty na zrobienie czegoś innego niż dotychczas. Pytanie dość zaskakujące, ale ze swoja zadziorności zgodziłem się bez wahania nie pytając nawet o ci chodzi. Tym razem padało na maraton MTB w Austrii, a dokładnie w Bad Goisern. Bardzo lubię jeździć na rowerze dla samego kręcenia, MTB, szosa i długie podjazdy to co tygryski luba najbardziej. Co to dokładnie znaczy podjazd przekonałem się pierwszy raz w życiu właśnie na Salzkammergut Trophy , ale o tym za chwile teraz coś nie coś o tym jak tam trafić. Jeśli czytasz to i zastanawiasz się czy sam wybrał byś się na taką wyprawę musze powiedzieć że nie ma nic prostszego. Koszty jak na tak długą podróż dość niskie. Sam start to wydatek 160 PLN (lub płatne na miejscu w przed dzień startu 55 euro). Dojazd około 700 km z Krakowa, przez Nowy Targ, Bratysławę Wiedeń… jechaliśmy w czwórkę co dało w ostatecznym rozliczeniu 120 PLN na głowę + 11 euro za miejsce na rozbicie namiotu. W ramach nie męczenia się, pojechaliśmy dzień wcześniej (piątek) by spokojnie rozbić namiot odebrać pakiety startowe i zaliczyć mała aklimatyzacje. Podróż trwała około 8h po rewelacyjnych autostradach. Tak jak zaplanowaliśmy – namiot – rejestracja – kolacja – spać. Pobudka o 7:00 (start o 9:00), po śniadanku nasmarować rowerki, poszukać znajomych, którzy dość licznie przybyli z Polski. W ten sposób do dziewiątej czas bardzo szybko zleciał. Na starcie tak jak u nas tłum straszny. W Internecie zarejestrowało się 1493 zawodników z całej Europy i nie tylko. START Plan jest taki „NIE ŚCIGAMY SIĘ” powtarzałem to sobie przez ostatnie dwa dni. Piękno Alp umacnia mnie w tym postanowieniu. Aparat po ręką wiec jazda… Na początku bardzo leniwie tłum przeciskał się przez linie startu i króciutki fragment asfaltu w sumie 13% takiej nawierzchni na całych 109 km). Bez przepychanek dotarliśmy na pierwszy podjazd, dość stromo GARMIN pokazuje 18% - niezła górka. Organizatorzy oprócz numeru startowego dali dodatkowo wykres trasy, który na bieżąco pozwalał świadomie rozkładać siły na górkach. Od teraz może być już tylko bardziej stromo… 800m przewyżenia, 18-28% nachylenia, nie wspomniałem że LEJE !!! Chmury przecierają się mniej więcej w połowie podjazdu, od tego mementu za każdym zakrętem czekał widok godny uwiecznienia. Plan nie ścigania jest w pełni realizowany, aparat trzymam częściej niż kierownicę. Rześka pogoda po deszczyku pomaga w pokonywaniu kolejnych metrów w pionie. Trasa szeroka pokryta drobnym skuterkiem sprzyja podjazdom i REWELACYJNYM zjazdom. Bufety co 10 km, serwis co 20 km pozwalają na spokojne pokonywanie trasy w pełnym komforcie. Niesamowitym przeżyciem było przejechanie przez pionowe urwisko w tunelu wykutym w jego zboczu. Prawie połowa podjazdów za nami, trasa prowadzi wokół jeziora po względnie płaskim terenie. Tutaj adrenalina trochę zagłusza wcześniejsze postanowienia - na kolarce zazwyczaj po płaskim poniżej 40 nie schodzę więc czemu nie tu. Z tyłu dochodzi mnie tylko odgłos sapania i ciche prośby „wolniej, przecież za chwile mamy do pokonania zaje.. fajną górę”, ech fakt z 400- kilku na 1400 – kilka, 20 km-ów kręcenia na kołowrotku… W efekcie tego na ostatnim bufecie przed podjazdem szybkie mycie napędu i wielkie obżarstwo + kontemplacja pięknych widoków. Tutaj powinienem zmienić czcionkę na czerwono, pochyłości zmuszają do trzymania się zębami kierownicy, żar z nieba się leje. Nasz dwu osobowy peleton zaczyna się rwać, na szczęście to JA uczestniczce w ucieczce Mam przynajmniej czas na foty. Nie trwało to długo, wysokość 1000 n.p.m. Grześka brak. Po dwóch sesjach fotograficznych trwających 10 min jadę sam. Do tej chwili czas postoju 1,5h troooochę długo może by tak po pedałować szybciej. Teraz nie daję się wyprzedzać jadąc na 70-80% możliwości wyprzedzam wszystkich. Przez wcześniejsze leniwe tempo znalazłem się w niższej kategorii prędkościowej co daje mi wyraźna przewagę ![]() Ostatni odcinek składał się z dwóch podjazdów zakończonych kawałkiem asfaltu. Piękny zjazd, licznik pokazuje 50, 60, 70… na szczęście część drogi mało uczęszczana pozwala na branie zakrętów z lewego pasa. Przed metą organizator zapewnił atrakcje w formie małego kamienistego wzniesienia, a potem ogień po gładkim do mety. Na prostych czasami miałem ogon, który rozpadał się przy prędkości powyżej 40 ![]() 109 km i meta YES poproszę jeszcze raz – tak naprawdę jeszcze raz by mnie trochę bardziej sponiewierał, na 200 km nie wybrał bym się, przynajmniej nie w tej chwili.Podsumowując trasa REWELACYJNA, na pierwszy raz można tylko jechać podziwiając piękne Alpejskie widoki. Ściganie zostawiam na kolejny raz, bo ja MUSZĘ tu jeszcze wrócić !!! 3500m przewyżek na 109 km to niezły wyczyn biorąc pod uwagę średnie HR 152. Metę przekroczyłem po 7:59 min z 1:30 postoju po drodze. Przeliczanie wyniku nie ma sensu 8h i już. Za rok spektakularna poprawa ![]() Na mecie mycie, jedzonko, wieczorkiem teletombola (tu szczęście nie dopisało) Po maratonie nie czułem większego zmęczenia. Szczęściem dla kierowcy samochód ma tempomat co wydatnie odciąża nogę ![]() Wszystkim pomacam taka przygodę !!! Salzkammergut Trophy 2009 czeka !!! http://picasaweb.google.pl/Mar…ergutTrophy2008 |
|
|
| |
| dziczek Posty: 963 Dołączył: 18 kwi 06 |
|
Nabrałem ochoty na przyszoroczne Salzkammergut Trophy Może by tak spróbować na 200 km...
Team Jubilat Polska |
|
|
| |
| Skocz do Forum: |





jak dla mnie pole namiotowe było tak dobrze wyposażone ze więcej nic nie potrzeba było,
(czyt. złapał kapcia na gwoździu) żal i niedosyt nie zrealizowanego marzenia był ogromny
ale już planuje sie odkuć w przyszłym roku!
Mam przynajmniej czas na foty. Nie trwało to długo, wysokość 1000 n.p.m. Grześka brak. Po dwóch sesjach fotograficznych trwających 10 min jadę sam. Do tej chwili czas postoju 1,5h troooochę długo może by tak po pedałować szybciej. Teraz nie daję się wyprzedzać jadąc na 70-80% możliwości wyprzedzam wszystkich. Przez wcześniejsze leniwe tempo znalazłem się w niższej kategorii prędkościowej co daje mi wyraźna przewagę