Maraton GG Zabierzów
| Autor | Wiadomość |
|---|---|
Andy ![]() Posty: 1299 Dołączył: 21 kwi 07 |
|
| Przy okazji tego maratonu mam pytanie. Jak liczą punkty sektorowe. Po Zabierzowie jestem w IV, a patrząc na innych chciałbym do III? Czy brak startu w Dolsku i dalekie miejsce w Goślinie mają w tym przypadku kluczowe znaczenie? | |
|
| |
Axi ![]() Posty: 3258 Miejscowość: Kraków Dołączył: 8 sie 06 |
|
|
To że liczy się czas, a nie miejsce to raz. Dwa, to część, której nie zacytowałeś, że punkty sektorowe zawodnika to średnia liczba punktów zdobytych we wszystkich ukończonych edycjach (zatem MG się Andemu liczy, a Dolsk nie). A trzy, to klasyfikacja sektorowa od ok. 5 lat jest cały czas taka sama, a jedyne zmiany jakie zaszły to dołożenie kolejnych sektorów (III i IV). Pozdrawiam |
|
|
| |
Andy ![]() Posty: 1299 Dołączył: 21 kwi 07 |
|
| Ok. Dzięki za przypomnienie zatem. | |
|
| |
| docent Posty: 16 Miejscowość: Kraków Dołączył: 19 cze 10 |
|
Napisałem drobną relację z giga - w sumie na temat zielonych nic, ale może kogoś zainteresuje http://www.makaronzserem.eu/20…-w-zabierzowie/
|
|
|
| |
| ebola Posty: 152 Miejscowość: Kraków Dołączył: 5 sie 08 |
|
Andy, zlałeś mnie ale wiedz, że w Krynicy będę chciał się odkuć Łukasz uciekł mi na finiszu w potoku, jak go wyprzedzałem 4 km przed metą to ściemniał, że go coś boli i nie może mocno jechać... a potem puściło i na asfalcie nie chciał dać się dogonić Pogoda dała nieźle w kość... ale sprzęt w moim przypadku, oprócz tego że się poobijał przy dwóch glebach to nic poważniejszego mu nie dolega. Gorzej ze mną bo ręka i bark bolą dalej ale na szczęście nic poważnego. Hamulce wydają trochę dziwne dźwięki ale generalnie jest ok. Pomimo pogody to bardzo mi się podobało.![]() | |
| Edytowane przez ebola dnia 17-05-2011 18:51 | |
|
| |
| Jacekddd Posty: 535 Miejscowość: Kraków Dołączył: 23 paź 09 |
|
|
Szkoda, że czas jednak nie jest liczony netto, zatem ustawianie się na szarym końcu jest z gruntu błędne. Dobre sobie, dzisiaj dopiero to wyczytałem. Jakie błogie było pozostawanie w nieświadomości. Czy w Krynicy też ten system obowiązuje ? Jacek
Quest, Snoek, Kross |
|
|
| |
spinoza ![]() Posty: 1419 Miejscowość: Kraków - Kliny Dołączył: 7 sie 06 |
|
Nic tam nie ściemniałem, od 3 godziny jakaś blokada od bolących pleców. Dopiero jak zbiegłem ostatni zjazd (na Pytonach nawet nie próbowałem tego zjeżdżać) coś tam puściło. Przestałem czuć plecy a że nogę mocną do końca miałem to odrobiłem trochę na finiszu .
Połowa niewyczyszczonego błota odpadnie sama. |
|
|
| |
Kubak ![]() Posty: 2452 Miejscowość: Kraków-Zielonki Dołączył: 21 mar 07 |
|
Szkoda, że czas jednak nie jest liczony netto, zatem ustawianie się na szarym końcu jest z gruntu błędne. Dobre sobie, dzisiaj dopiero to wyczytałem. Jakie błogie było pozostawanie w nieświadomości. To jest moim zdaniem ogromna zaleta MTB Marathon. Startując z ostatniego sektora tracisz około 1 min 30 sekund. To naprawdę nie dużo, a przynajmniej jest rywalizacja sportowa - jeśli jesteś przed kimś to znaczy, że z nim wygrywasz. Ile razy miałem idiotyczne finisze u Grabka, a później okazało się, że zawodnik, z którym się ścigam koło w koło znajduje się kilka minut za mną lub przede mną w klasyfkiacji. To nie wyścig tylko indywidualna jazda na czas. Куба |
|
|
| |
| RB Posty: 398 Dołączył: 5 kwi 07 |
|
|
Na Mazovii miał miejsce podobny przypadek:http://portal.bikeworld.pl/row…%BCa+w+Sierpcu/ Było dokładnie tak, jak napisał Kubak: "Na dystansie Giga, liczącym nieco ponad 90 kilometrów, czołówka po zaledwie kilku kilometrach jazdy została zatrzymana na przejeździe kolejowym przez przejeżdżający pociąg towarowy, przez co kolarze jadący na czele w dużej grupie stracili sporo czasu. Dzięki temu niektórzy z zawodników z drugiego sektora zdołali nadrobić dystans, dzielący ich od pierwszej grupy. Mimo iż na metę jako pierwsza dojechała grupka, w której byli m.in. Radosław Rękawek (Kross Racing Team), Maciej Zielonka (Naftokor), Patryk Piasecki (Renault Eco2 Team), a finisz z tej grupki wygrał Piasecki, to jednak zwycięstwo przypadło Arturowi Korcowi (Centrum Rowerowe Olsztyn), który zdołał utrzymać się na końcu pierwszej grupy i w efekcie uzyskał czas o prawie minutę lepszy od Piaseckiego." |
|
|
| |
| Jacekddd Posty: 535 Miejscowość: Kraków Dołączył: 23 paź 09 |
|
|
Ehh co to wiele mówić brakło mi niespełna 5pkt do 4 sektora ale jak się uda to w Krynicy będę chciał się poprawić żeby w Krakowie po raz pierwszy nie ustawiać się na końcu. Oby się udało. Marzy mi się liczny, suchy maraton w górach na trudnej technicznie trasie z dużą ilością metrów przewyższeń. Marzenia czasem się spełniają. Jacek
Quest, Snoek, Kross |
|
|
| |
Kubak ![]() Posty: 2452 Miejscowość: Kraków-Zielonki Dołączył: 21 mar 07 |
|
Ehh co to wiele mówić brakło mi niespełna 5pkt do 4 sektora ale jak się uda to w Krynicy będę chciał się poprawić żeby w Krakowie po raz pierwszy nie ustawiać się na końcu. Oby się udało. Marzy mi się liczny, suchy maraton w górach na trudnej technicznie trasie z dużą ilością metrów przewyższeń. I to jest dobre podejście. Ja nie narzekam na odległy sektor. Jak zacznę jeździć szybciej będę bardziej z przodu. Куба |
|
|
| |
lukcio ![]() Posty: 1145 Miejscowość: kraków Dołączył: 11 lut 09 |
|
|
Właśnie skończyłem serwis roweru. Zajęło mi to w sumie 1 dzień (rozbity na 2 raty), a w tym: - regeneracja łożyska w suporcie (nie obracały się w ogóle) - regeneracja kółeczek w przerzutce (obracały się z dużym oporem), w tym demontaż wózka itp - wypsikanie wd40 wszystkich nitów i połączeń pracujących w przerzutkach (p+t) - czyszczenie zapadek w tylnej piaście (profilaktycznie) - czyszczenie zacisków hamulców, w tym dokładne czyszczenie i smarowanie tłoczków (wbrew pozorom było na nich sporo błota) - demontaż i czyszczenie klamek hamulców - pełen serwis manetek (polecam to wszystkim!, zdziwiła mnie ilość zaschniętego błota wewnątrz, a na początku sezonu wszystko było idealnie czyściutkie!) - dokładne wyskrobywanie zaschniętego błotka z każdego najdrobniejszego zakamarka w rowerze, było wszędzie ![]() Od strony finansowej to nie ma na szczęście aż takiej tragedi. Klocki P+T (choć jedne jeszcze będą na treningi) i w zasadzie tyle. Ot tam taki pozabierzowski standardzik
SIŁA! NIE MA LIPY! |
|
|
| |
furman ![]() Posty: 3227 Miejscowość: Kraków Dołączył: 9 sty 06 |
|
Toś zaszalał. Ja tam ograniczyłem się do powierzchownego czyszczenia
|
|
|
| |
pocio ![]() Posty: 3929 Miejscowość: Kraków Dołączył: 4 wrz 06 |
|
oglądałem dziś rower Andiego. Kurcze ale on musiał mieć parę w nogach Ja dziś nie byłem w stanie obrócić korby w jego biku ![]() Chyba miałem nosa i przeczucie by nie jechać tego maratonu. Od samego startu wszystko było nie tak. Tuż po starcie giga złożyłem rower i okazało się, że ociera tylny hamulec a właściwie sprężynka, która odciąga klocki. Próbowałem to naprawić ale się nie udało. Tym samym nie zdążyłem zrobić rozgrzewki. W dodatku wylosowałem start z sektora VIP i dowiedziałem się, że jestem "Hinolem". Fajne przeżycie. Nigdy nie stałem na starcie wśród najszybszych. Rozmowy były przednie. Ja cały czas zastanawiałem się co zrobić by im nie przeszkadzać, a jednocześnie w miarę szybko podjechać. Ruszyłem ostrożnie ale ostro. Dość szybko mnie przytkało i tylko patrzyłem kiedy i kto mnie wyprzedza.W kolejności byli to MiśQ, spinoza, Andy i Kubak. O dziwo Kuba nie zniknął mi z horyzontu tylko spokojnie majaczył w oddali. Przekonałem się wtedy, że nie jest źle. Wiedziałem również, że na pierwszym zjeździe będzie nerwowo. Starałem się zjeżdżać bezpiecznie i jednocześnie nie utrudniać jazdy innym. Udawało mi się to do momentu kiedy wpadłem w koleinę a następnie wyrzuciło mnie poza trasę. Ratowałem się by nie wpaść na drzewo. Kiedy wyhamowałem zobaczyłem siedzącego na ziemi zawodnika Velonews i obok uszkodzony rower. Tradycyjne pytanie czy nie trzeba pomóc. W odpowiedzi usłyszałem pytanie o telefon. Ponieważ miałem postanowiłem zadzwonić. Najpierw próbowałem na numer podany na numerze, a potem kiedy okazało się, że zgłasza się sekretarka zadzwoniłem do Grzegorza. Po dłuższym oczekiwaniu (przejechało całe mega i mini) postanowiliśmy zejść do asfaltu i tam czekać na karetkę. Wybrałem trasę w dół do Będkowic. Z wrażenia zapomniałem o podjeździe. Po dotarciu na przystanek autobusowy oczekiwaliśmy na pomoc. Samochodem organizatora wróciliśmy na metę i tam przekazałem nieszczęśnika ratownikom a jego rower do biura zawodów. Ku mojej uldze okazało się, że jest tylko potłuczony. Panująca pogoda spowodowała, że szybko ubrałem się w ciuchy cywilne i czekałem na Kubę by móc wrócić do domu. Reszta jest znana z opowiadań innych. Od siebie dodam, że obserwowałem wjazd czołówki mega i giga. Muszę powiedzieć, że niektórzy byli tak brudni iż tylko dzięki spikerowi ich rozpoznawałem. Podsumowując. Rower mam sprawny na Krynicę i totalny brak motywacji by jeździć. połowa problemów odłożonych rozwiązuje się sama |
|
|
| |
| Jacekddd Posty: 535 Miejscowość: Kraków Dołączył: 23 paź 09 |
|
Właśnie skończyłem serwis roweru. Zajęło mi to w sumie 1 dzień (rozbity na 2 raty), a w tym: Lepiej Furman zajrzyj do tego suportu bo mój się też nie chciał się obracać a to musi być coś ze specyfiką tego błota które tam występuje i jeśli Ci nie zaczął się zacinać to pewnie z opóźnieniem zacznie. Jacek
Quest, Snoek, Kross |
|
|
| |
furman ![]() Posty: 3227 Miejscowość: Kraków Dołączył: 9 sty 06 |
|
| Co tam patrzeć. W wymianę samych łożysk nie chce mi się bawić. Napsikałem tam smaru, pojeździłem trochę i kręci się to jakoś. Do końca roku pociągnie, a potem do wymiany. | |
|
| |
| Latka Expressowa Posty: 62 Dołączyła: 19 cze 07 |
|
Co tam patrzeć. W wymianę samych łożysk nie chce mi się bawić. Napsikałem tam smaru, pojeździłem trochę i kręci się to jakoś. Do końca roku pociągnie, a potem do wymiany. furman Spróbuj kiedyś założyć ceramiczne łożyska... okaże się że nagle przybędzie Ci Watów pod nogą . |
|
|
| |
MiśQ ![]() Posty: 3416 Miejscowość: Kraków Dołączył: 13 sty 06 |
|
|
Nie chce mi się pisać jak mi się jechało, bo będę powtarzać przedmówców. Skostniałe dłonie i niewyspanie (jak zawsze) dobiły mnie do tego jeszcze. Na trasie zdecydowałem, że to już mój ostatni start w "karierze", teraz tylko wycieczki w suchych warunkach! Oczywiście nie uczę się nawet na swoich błędach i wiedząc, że będzie padać wystartowałem po raz 4ty na takie warunki jakie były w niedzielę. Andy dopadł mnie jakieś 15km przed metą. Chwilę jechaliśmy razem, ale moja depresja błotnego maratonu pogłębiła się i odpuściłem. Z resztą nie miałem innej działającej tarczy w korbie jak tylko środkową, choć i tak nie zawsze dobrze jej to "szło". Notorycznie łańcuch zawijał się na każdej tarczy. Żal mi było Łatki, kiedy prowadziła rower z laczkiem z przodu. Chciałem nawet Jej pożyczyć dętkę, ale odmówiła ![]() Na koniec w Dol. Kobylańskiej jeszcze łyknęło mnie paru zawodników. Nienawidzę jeździć w takich warunkach! Miało być 64km a było 69km Plusem jest tylko to, że nie straciłem ani sekundy na żadnym bufecie, a za całą trasę Mega wypiłem niecały bidon 0,7L (bez sensu wiozłem drugi pełny :[)Pragnął bym podziękować Maciowi za bardzo szybkie podanie bananów na bufecie (nawet się nie zatrzymywałem) i przeprosić za zbluzganie go za to, że już nie jedzie ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Nie wiem w jakim stanie jest mój bik, bo w poniedziałek rano wywiozłem go do doktora. Klocki ham. chyba były jeszcze w miarę. Natomiast w łożyskach korby miałem młynek do pisaku. Nie zdziwię się jak linki i pancerze będą do wymiany. Grunt to nie przemęczać się! | |
| Edytowane przez MiśQ dnia 19-05-2011 01:34 | |
|
| |
| Express Posty: 6 Dołączył: 26 mar 09 |
|
Kalibracja licznika się kłania. ![]() Bylo 66,45 km. |
|
|
| |
| szaman696 Posty: 561 Dołączył: 16 mar 07 |
|
|
Furman lepiej taki suport otwórz, wyczyść i nasmaruj - jest to bardzo prosty zabieg a jeszcze b.długo będzie jeździł i nie będziesz go musiał po sezonie zmieniać. A od takiego rozkręcania zastałego suportu to i korbnę można uszkodzić bo się wyrobić mocowania mogą.
Oby noga podawała!! www.bikeholicy.pl |
|
|
| |
| Skocz do Forum: |


ale wiedz, że w Krynicy będę chciał się odkuć
Pogoda dała nieźle w kość... ale sprzęt w moim przypadku, oprócz tego że się poobijał przy dwóch glebach to nic poważniejszego mu nie dolega. Gorzej ze mną bo ręka i bark bolą dalej ale na szczęście nic poważnego. Hamulce wydają trochę dziwne dźwięki ale generalnie jest ok. Pomimo pogody to bardzo mi się podobało.



Ja dziś nie byłem w stanie obrócić korby w jego biku 

(bez sensu wiozłem drugi pełny :[)