Maraton Krakowski - już po ;-)
| Autor | Wiadomość |
|---|---|
| Pirx Posty: 663 Miejscowość: Klucze Dołączył: 16 maj 07 |
|
Przede mną, w Lasku Wolskim, pięknie wyglebił właśnie jeden z pilotów na motorze A ja właśnie liczyłem na opony z niskim bieżnikiem, bo przemykają po powierzchni błota, co jest bardzo niefajne w górach, ale w Krakowie w granicach dopuszczalnego przeze mnie ryzyka. I się specjalnie nie przeliczyłem, choć raz odwiedzałem, z powodu jazdy na pytonach, rów ![]() | |
| Edytowane przez Pirx dnia 29-08-2010 15:28 | |
|
| |
furman ![]() Posty: 3227 Miejscowość: Kraków Dołączył: 9 sty 06 |
|
Wymiana klocków w tarczówkach to dosyć precyzyjna robota. W takich warunkach jak wczoraj (zimno) ta czynność staje się jeszcze trudniejsza. Ale da się. Ja od czasu maratonu w Jaśle 2008 zawsze wożę zapasowe klocki Warto było bo przydały się tego roku na trasie maratonu w Gorlicach. Wymiana zajęła kilka minut ale dzięki temu dotarłem bez stresu do mety, no i udało sie dobre miejsce wywalczyć. O tempie zużycia klocków w tarczówkach napisano już bardzo wiele ale stanę w ich obronie. To nie wina hamulców. Winni są niestety jadący na zużytych klockach. Dlaczego Kaiser, Halejak, Janowski, Ciok, Wiendlocha ......i wielu innych dojechało do mety? Czy to przypadek, że Ci którzy walczą o czołowe lokaty z reguły dociarają na metę z działającymi hamulcami? Nie wiem na czym jeżdżą ale sądzę, że dużo osób z czołowki ma tarcze i jakoś sobie radzą. A wracając do wczorajszego maratonu to chcę POWINSZOWAĆ WSZYSTKIM , którzy wogóle zdecydowali się wystartować. Jedni dojechali do mety, inni nie byli w stanie tego zrobić ale sam fakt, że stanęli na linii mety i poszli w trasę na sygnał startu świadczy o ogromnym harcie ducha. Gdyby trasa poleciała wąwozem (byłem tam) to naprawdę mogło być niewesoło. O ile na wycieczce człowiek kontroluje własne reakcje to na maratonie jest inaczej. Myślę, że wiele osób zaatakowało by ten zjazd co groziło naprawdę groźnym upadkiem. Dobrze się stało, chociaż nie ukrywam, że było mi ogrmnie żal gdyż sceny zapowiadały się naprawdę pasjonujące. Nie chcę żeby to co napisałem odebrano jako mądrzenie się. Ja sam byłem również w takiej sytuacji, że musiałem w połowie trasy zjeżdżać do cywilizacji i rezygnować ze ścigania gdyż miałem już zero hamulców. Trzeba wyciągać wnioski z własnych błędów. Teraz zawsze przed startem oprócz doboru opon mam również sesję oceniania klocków hamulcowych. Zawsze mam w rezerwie nowy komplet, do tego kilka innych bardziej lub mniej zużytych. Decyzja o tym na czym jadę zapada w ostatniej chwili. | |
| Edytowane przez furman dnia 29-08-2010 16:01 | |
|
| |
| LoveBeer Posty: 313 Miejscowość: Nowy Targ Dołączył: 2 sie 10 |
|
O tempie zużycia klocków w tarczówkach napisano już bardzo wiele ale stanę w ich obronie. To nie wina hamulców. Winni są niestety jadący na zużytych klockach. furman w gorlicach mialem NOWKI sztuki przod i tyl. nie zostalo ani z jednych ani drugich kompletnie nic (blaszki tez prawie do tloczkow przetarlo). czemu tak sie dzieje ? pojecia nie mam, wydaje mi sie ze tarczowki maja to do siebie ze jak sie zasyfia to nawet jesli sie nie hamuje mimo wszystko tarcze, piach i bloto tra o klocki nieustannie je maltretujac, w v-kach w zasadzie problemu nie ma. do tego hamowanie - jak wazysz 50kg napewno mniej potrzebujesz uzyc sily do hamowania niz jesli wazysz 80kg (+ te pare kilo roznicy w rowerze powiedzmy srednim krajowym 10-11kg a panow ktorych wymieniles czyli pewno max 8kg ). do tego technika ww panow - znowu, napewno mniej hamuja (np pan ciok to pewno kazdy widzial jak zjezdza ). no cos w kazdym razie w tym musi jak to mawial baca grzebiac nie powiem gdzie
Piwny budda na rowerze. |
|
|
| |
| Jakub Posty: 12 Dołączył: 28 sie 10 |
|
Czołówka nigdy nie hamuje Hamulce posiadają po to, żeby zatrzymać się na mecie. ![]() A co do opon to jest to dość trudna sprawa, ale pozwolę sobie zauważyć jeszcze jedną rzecz. Nikt z czołówki nie miał błotników o których tutaj wielokrotnie wspominano i jak zauważyłem były bardzo przydatne, ale to waga i opory powietrza - nie wiadomo co gorsze czy błoto w ustach i w oczach, czy większe opory jazdy. Nikt z czołówki nie miał też okularów. Okulary musiałyby mieć patent z wycieraczkami. Jednak nie wygrał nikt jadący z błotnikiem w kategorii open. A co do opon to zależy co mamy na myśli mówiąc mały bieżnik. Ja miałem na myśli rodzaj opon Schwalbe Furious Fred 2.0. Oczywiście, że znam osoby, które pojechałyby krakowski na slikach i póki nie przebiłyby dętki przez dobicie na jakimś głazie utrzymałyby się w czołówce. Klub Biker Trzebinia |
|
|
| |
| polson Posty: 45 Miejscowość: Kraków Dołączył: 25 kwi 08 |
|
To nie wina hamulców. Winni są niestety jadący na zużytych klockach. Dlaczego Kaiser, Halejak, Janowski, Ciok, Wiendlocha ......i wielu innych dojechało do mety? Czy to przypadek, że Ci którzy walczą o czołowe lokaty z reguły dociarają na metę z działającymi hamulcami? Nie wiem na czym jeżdżą ale sądzę, że dużo osób z czołowki ma tarcze i jakoś sobie radzą. akurat Remik Ciok to v-kowiec z krwi i kości a z Wojtkiem Halejakiem miałem przyjemność przejechać lasek, tzn on schodził ja zjeżdżałem resztką vek. Wojtek powiedział tylko mam koniec przedniego hamulca a tylnego brak
Subaru AZS UEK |
|
|
| |
| krzysiek s Posty: 68 Miejscowość: Kraków Dołączył: 24 wrz 06 |
|
Nikt z czołówki nie miał błotników Jakub Bartek J. przedni oraz tylni, Wojtek H. przedni. No chyba, że Oni nie byli w czubie... |
|
|
| |
| skrzynia Posty: 566 Miejscowość: bikegaraż Dołączył: 29 lip 06 |
|
Dokładnie! Co do klocków - Furman ma dużo racji. Przed startem nowe, porządne metaliczne i powinno być OK! Ja nie doceniłem pogody i zmieniłem tylko przód na nowe i coś tam na mecie ich zostało. Z tyłu było z 60% na starcie i wyszło jak wyszło Inna sprawa to to, że byłem pewien, że mam klocki metaliczne bo takie zamawiałem na wyprzedaży w CRC a teraz widzę, że na pudełku jest napisane "ceramic organic" czyli nie do końca to co chciałem Pozostaje też kontrola stanu klocków - jedną z osób dających w dół z buta pytałem ile mniej więcej klocków było na starcie, czy chociaż połowa to usłyszałem "nie wiem ostatnio nie sprawdzałem"... Ogólnie to tak jak napisał Furman - czołówka jakoś daje radę czy da się. IMHO po prostu odpowiednia technika hamowania + nowe, dobre klocki! A tak BTW to ogarnąłem już sprzęt i zarżniętych łożysk jest sporo mniej niż sądziłem (tylko suport ale się zregeneruje i będzie ok)
|
|
|
| |
lukcio ![]() Posty: 1145 Miejscowość: kraków Dołączył: 11 lut 09 |
|
|
Eh eh, co to była za dzień :-] Gdy wstałem o 7:00 byłem dobrej nadziei, było pochmurno ale sucho. Jakaż była moja radość (zapewne jak większości) gdy około 9:00, czyli o godzinie na którą miałem zaplanowane wyjście z domu, lunęło równo. Stwierdziłem, że poczekam, może przejdzie i wyjadę możliwie najpóźniej z domu. To oczywiście nie był dobry pomysł, bo na błonia wpadłem ubrany jak, ekhm, ekhm... furman (żeby być suchym na starcie ), 15min przed 10:00 :-) Plecak z tobołkami próbowałem wcisnąć do przetrzymania przypadkowo spotkanym osobom ;-), ale w końcu wylądował w biurze zawodów. No i zaczęło się. Po przejeździe przez śmierdzące błonia (pozdro dla wszystkich harcerzy) już było wiadomo, że będzie ciekawie :-] Wiedząc że na pierwszym podjeździe może być ciasno, napierałem do przodu, żeby zająć sobie dobrą pozycję. Plan się nawet udał bo pod zoo byłem podobno na 18 pozycji. Od Zakamycza zaczął się spory odcinek płaskiego i tempo poszło dość mocne. Załapałem się do szybkiego pociągu, z którym dojechałem do lasu Zabierzowskiego. Tam zauważyłem, że mam już mięciutką klamkę tylnego hamulca, mimo tego, że hamowałem bardzo niewiele. Potem zrobiło się już luźniej i do rudna napierałem w większości sam, od czasu do czasu tasując się z niektórymi zawodnikami. Po drodze spotkałem zrezygnowanego Macia, o czym wspominał wcześniej. Trzeba przyznać, że straszny z niego koxx Przez chwilkę jechaliśmy razem, ale jak stwierdził że będzie napierał dalej, to tylko myk myk i tyle go widziałem. Zadziwiło mnie tempo z jakim mi odjeżdżał :-) Ogólnie to był hardkor na maxa, ale to już chyba wystarczająca liczba ludzi przede mną o tym wspominała. Rower wydawał co chwilę jakieś dziwne dźwięki, których nie słyszałem nigdy wcześniej, być może były to jęki zażynanego napędu :-) Ciągły deszcz i bezustanne, grząskie, klejące błoto, uślizgi koła (nawet na równym!). Muszę też przyznać, że zjazdy ze sprawnym tylko przednim hamulcem na śliskich zjazdach ( z małymi trawersami), a także na wąziutkich ścieżkach w trawie dają jeszcze większy zastrzyk andrenaliny ![]() Podsumowując: Mam trochę odmienne zdanie niż RB. Przed następnym takim maratonem będę się mooocno zastanawiał czy wystartować. Satysfakcjonuje mnie pozycja którą zająłem (27 open, giga), ale teraz gdy emocje opadły, ilość czasu i finansów, które muszę poświęcić na przywrócenie sprzętu do życia doprowadza mnie do lekkiej rozpaczy. Same klocki przekroczą koszt teoretycznie straconego startowego. Ale nie ma się co mazać, trzeba napierać. :-) |
|
|
| |
Andy ![]() Posty: 1299 Dołączył: 21 kwi 07 |
|
Andy gdzie kupiłes taki fajny kask ze "szczęką"?? To zmodyfikowany full face. W warunkach suchych zakładam okulary, w mokrych wzmaniam ochronę szczęki ![]() |
|
|
| |
pocio ![]() Posty: 3929 Miejscowość: Kraków Dołączył: 4 wrz 06 |
|
osiemnasty pod ZOO był Maciu. Wiem bo liczyłem. Co akurat nie było trudne bo czołówka szła rozciągnięta (3+1+większa grupa) połowa problemów odłożonych rozwiązuje się sama |
|
|
| |
| drag Posty: 148 Dołączył: 7 cze 10 |
|
Jesli chodzi o klocki u mnie przod w niezlym stanie , tyl srednio wiec ogolnie nie jest zle bo jednak troche hamowalem. Narazie klockow nie wymieniam licze ze pojade na nich do rabki a tam bedzie w miare sucho .co do reszty to jak wiekszosc mam syf w piastach i supporcie , lancuch do wymiany ale juz swoje jednak wczesniej przeszedl. Najgorzej wygladaja koleczka tylnej przerzutki, zrobily sie kolce i ciekawe gdzie je dostane , model stary bo to STX |
|
|
| |
| katzpomorza Posty: 8 Miejscowość: KRAKÓW Dołączył: 20 lip 10 |
|
|
czy jakimś cudem jest ktoś taki kto ukończył chociaż mega i jego rower po umyciu był równie sprawny jak przed startem ? Pytam bo szukam nowego roweru ! chce takie cudo !! |
|
|
| |
| oscar Posty: 178 Miejscowość: Kraków Dołączył: 28 maj 10 |
|
|
To mam pytanie natury technicznej. Cały czas byłem przekonany, że jak będę kupował nowy rower to tylko z tarczówkami, ale jak teraz czytam wasze wypowiedzi to wstapiły we mnie wątpliwości. Powiem szczerze, nie stać mnie na tak częste kupowanie nowych klocków, a gdy tak sobie myślę, że V-ki są tańsze, lżejsze i w takich warunkach lepsze. Teraz nie mam tarcz i nie mogę narzekać, że hamulce źle działają. Gdy jest sucho to jeździ mi się dobrze, a w deszczu też jakoś hamują. Więc co tu teraz zrobić? Może na tylne koło V-ki, a z przodu tarcze(znam osobę, która tak ma). P.S. Gratuluję wszystkim debiutantom, zielonym i nie tylko którzy odważyli się wystartować w takich warunkach ![]() |
|
|
| |
| Cvbge Posty: 769 Dołączył: 13 sty 07 |
|
Dzięki, a nie masz nagranej dekoracji mini K3? |
|
|
| |
pocio ![]() Posty: 3929 Miejscowość: Kraków Dołączył: 4 wrz 06 |
|
To mam pytanie natury technicznej. Cały czas byłem przekonany, że jak będę kupował nowy rower to tylko z tarczówkami, ale jak teraz czytam wasze wypowiedzi to wstapiły we mnie wątpliwości. oscar Mam pytanie czy zjeżdżałeś w górach np kilku kilometrowy zjazd? Przy jeździe turystycznej tarcze są zdecydowanie lepsze. Przy jeździe sportowej XC góra V-ki ale co do maratonu to jednak stawiałbym na tarcze. Gdyby nie padał wczoraj deszcz nie było by aż takiego pogromu na tarczach. Inna sprawa czy w błocie V-ki hamują? Gdyby maraton odbywał się dzisiaj to śmiem twierdzić, że zwolenników V-ek nie było by, aż tylu. połowa problemów odłożonych rozwiązuje się sama |
|
|
| |
| Kubus18 Posty: 70 Dołączył: 31 mar 09 |
|
To mam pytanie natury technicznej. Cały czas byłem przekonany, że jak będę kupował nowy rower to tylko z tarczówkami, ale jak teraz czytam wasze wypowiedzi to wstapiły we mnie wątpliwości. Powiem szczerze, nie stać mnie na tak częste kupowanie nowych klocków, a gdy tak sobie myślę, że V-ki są tańsze, lżejsze i w takich warunkach lepsze. Teraz nie mam tarcz i nie mogę narzekać, że hamulce źle działają. Gdy jest sucho to jeździ mi się dobrze, a w deszczu też jakoś hamują. Więc co tu teraz zrobić? Może na tylne koło V-ki, a z przodu tarcze(znam osobę, która tak ma). Jeżeli jeździsz w każdych warunkach, w dodatku na maratonach czy po górach i nie masz kasy na częste wymiany klocków, to odpuść sobie tarczówki. W tym sezonie zajeżdżam już 8 komplet(5 tyłów i 3 przody, swoją droga ciekawe że tył ściera się szybciej). Sezon zamknę pewnie na 10 kompletach co daje jakieś 400 zł(Jeżdżę na złotych EBC lub metalicznych Aligatorach, czasami pół-metale Zeit).Prawda jest taka, że czasami wystarczy wysiąść z pociągu w okolicach Rabki a wsiadając do niego nie mieć już prawie nowych klocków Przy błotnistych warunkach i weekendzie w górach klocki wytrzymują 1-2 dni efektywnej jazdy.Na v-kach jeździłem 5 lat temu i już nigdy nie kupię, gdyż moje 150/150 nie ma nawet otworów z przodu i tyłu aby je zamontować Obręczy też takich nie ma...właściwie to v-ki wychodzą już chyba z użytku.pzdr. www.enduro69.pl |
|
|
| |
| oscar Posty: 178 Miejscowość: Kraków Dołączył: 28 maj 10 |
|
W zeszłym tygodniu na supermaratonie kellys kilka kilometrów po kamieniach. No właśnie też zauważyłem, że coraz mniej ludu jeździ na maratonach z V-kami. Trzeba przyznać, że tarcze je wyparły. Już większość kół na rynku jest pod nie. Poza tym te dobre amortyzatory nie mają pivotów. Chyba jednak będę musiał wziąć hamulce tarczowe i brać na maraton zapasowe klocki ![]() Dzięki za odpowiedź. ![]() |
|
|
| |
Kubak ![]() Posty: 2452 Miejscowość: Kraków-Zielonki Dołączył: 21 mar 07 |
|
|
Z kilkudziesięciu maratonów, które ukończyłem tylko 2 były zabójcze dla klocków (Istebna - nowe klocki do blach; Kraków - klocki zuzyte w 50 % do blach), na pozostałych tarcze udowadniały zdecydowaną swoją przewagę. Modulacja, niezawodność, siła hamowania, odporność na skrzywienie obręczy. Nie ma o czym rozmawiać tarcze są zdecydowanie lepsze, ale zdarzają się warunki im niesprzyjające tj. padający nieustannie deszcz zalewający tarcze piaskową kąpielą. W błocie, bez deszczu tarcze radzą sobie o wiele lepiej od v-brake`ow. Mtb trophy 2008 przejechałem na żywicznych aligatorach (tarczówki lx), a błota tam nie brakowało. Куба | |
| Edytowane przez Kubak dnia 29-08-2010 21:23 | |
|
| |
Maciu ![]() Posty: 2014 Miejscowość: Kraków Dołączył: 4 kwi 08 |
|
|
Co do wymiany klocków na trasie to śmiem twierdzić że wczoraj było by to bardzo ciężkie, a wręcz nie możliwe (zimno + zmęczenie). Dziś po umyciu całego roweru, przepłukaniu zacisków wodą pod ciśnieniem miałem problemy by za pomocą śrubokręta i kombinerek wyciągnąć blaszki. Tył przeżarty do tłoczków, a z przodu tylko żyletki.
...całe życie drugi! |
|
|
| |
| Jakub Posty: 12 Dołączył: 28 sie 10 |
|
|
Miałem na myśli czołówkę mega z tego zdjęcia: http://picasaweb.google.pl/jak…767237287377266 Nie mają błotników, ani okularów. A w Giga patrzyłem na tę serię zdjęć, gdzie motocykl wskazywał na czołówkę Giga. http://picasaweb.google.pl/jak…768696098362050 Nie widać w kolejnych seriach, aby ktoś miał błotnik. Ale to już moje niedopatrzenie. To w takim razie jest pocieszające, że błotnik w Giga nie jest elementem utrudniającym stawanie na podium. Klub Biker Trzebinia |
|
|
| |
| Skocz do Forum: |
A ja właśnie liczyłem na opony z niskim bieżnikiem, bo przemykają po powierzchni błota, co jest bardzo niefajne w górach, ale w Krakowie w granicach dopuszczalnego przeze mnie ryzyka. I się specjalnie nie przeliczyłem, choć raz odwiedzałem, z powodu jazdy na pytonach, rów 

). do tego technika ww panow - znowu, napewno mniej hamuja (np pan ciok to pewno kazdy widzial jak zjezdza
Przez chwilkę jechaliśmy razem, ale jak stwierdził że będzie napierał dalej, to tylko myk myk i tyle go widziałem. Zadziwiło mnie tempo z jakim mi odjeżdżał :-) 

