Maraton Krakowski - już po ;-)
| Autor | Wiadomość |
|---|---|
pocio ![]() Posty: 3929 Miejscowość: Kraków Dołączył: 4 wrz 06 |
|
|
zauważ, że zawodnicy na giga mają czerwone naklejki na numerach. Na tych zdjęciach są zawodnicy z mega. Podpowiem że zwycięzca miał numer 4. Bartek Janowski 3 w open na giga połowa problemów odłożonych rozwiązuje się sama | |
| Edytowane przez pocio dnia 29-08-2010 22:04 | |
|
| |
| skrzynia Posty: 566 Miejscowość: bikegaraż Dołączył: 29 lip 06 |
|
Dokładnie, zresztą motocykliści nie koniecznie jadą tuż przed czołówką, czasem trochę przeskoczą do przodu - mnie raczej giga nie doszło a jechałem lasek za motocyklistą z giga (niestety tylko kawałek bo skubaniec miał klocki a ja już nie ) ...
|
|
|
| |
| Kubus18 Posty: 70 Dołączył: 31 mar 09 |
|
|
Co do błotników, to teraz dużą popularność zyskują sobie neoguardy. Kilku znajomych posiada i faktycznie w błotnych warunkach twarze mają czyste. Ważą tyle co nic, błota nie zbierają. http://www.chainreactioncycles…Search=neoguard Pzdr. www.enduro69.pl | |
| Edytowane przez Kubus18 dnia 29-08-2010 22:12 | |
|
| |
pocio ![]() Posty: 3929 Miejscowość: Kraków Dołączył: 4 wrz 06 |
|
|
halej (Wojtek Halejak) drugi w open na giga. Błotnik przedni też jest
połowa problemów odłożonych rozwiązuje się sama |
|
|
| |
| Jakub Posty: 12 Dołączył: 28 sie 10 |
|
![]() Niestety to już wymaga znajomości kolorów , lepiej sprawdzać po numerach, jak już się zagłębiamy dokładnie.http://sportchallenge.cz/pl/vy…tartovne=100801 Nr 1168 Wojtek (błotnik z przodu) 6 minut straty do Andrzeja Kaisera http://picasaweb.google.pl/jak…768906902159714 Nr 3 Bartek (błotnik przód i tył) 14 minut straty do Andrzeja Kaisera. http://picasaweb.google.pl/jak…769568443047714 Nr 2 Andrzej bez błotników http://picasaweb.google.pl/jak…768755710131746 Klub Biker Trzebinia |
|
|
| |
| bananafrog Posty: 103 Miejscowość: Krk Ruczaj Dołączył: 13 lut 09 |
|
Napiszę tak: przejechałem ![]() Od razu 'po' miałem takie myśli, jakie wyraził tu Lukcio: szkoda mi sprzętu na taki hardcore. Serio. Hamulec przedni zniknął na 32 kilometrze (chociaż później jako tako wrócił), zajechałem do końca napęd (fakt, był już mocno zużyty) i ostatnie 10-15 km tylko blat i młynek (do wyboru , a w tej chwili wszystko trzeszczy, skrzypi, piszczy, warczy, etc, ciężko mi już nawet przekręcić ręką koła . Może trochę przesadzam, ale nie stać mnie na takie maratony. Nawet Krynica przy tym to był lajt (i dla mnie i dla sprzętu).Andy, objechałeś mnie na ponad 1/2 godziny (nawet o kilka minut więcej niż w zeszłym roku), ale ja jak obiecałem byłem niemal równo w połowie stawki, a Ty po prostu nie trzymałeś się planów i założeń - gratulacje!Pozdrawiam Pocia, którego powitałem w Lasku (jeżeli to mnie wołałeś, to ja naprawdę nie wiem skąd wiesz jak mi na imię .Cóż, tyle godzin w deszczu, a nawet podziębiony nie jestem ![]() Halina - szczere gratulacje! Zgadzam się, że jeżeli ukończyłaś to mega, to przejedziesz wszystko. |
|
|
| |
spootnick ![]() Posty: 584 Miejscowość: Kraków Dołączył: 30 maj 08 |
|
Cieszę się że ukończyłem ten maraton, ale nie mogę go zaliczyć do udanych. Myślałem żeby zrezygnować jak zaczęły kończyć się klocki których starczyło do drugiego bufetu. Po szybkiej analizie okazało się to bez sensu bo powodowałoby poważne zagrożenie generalki. Od tego momentu wszystkie bardziej strome zjazdy schodziłem i zwalniałem wcześniej przed zakrętami Przestałem mieć ochotę na ściganie i chciałem bezpiecznie ukończyć wyścig. |
|
|
| |
spinoza ![]() Posty: 1419 Miejscowość: Kraków - Kliny Dołączył: 7 sie 06 |
|
Ja jako niszowy użytkownik magur HS-33 napisze tylko że nie trafiłem z oponami . Przedni Rocket Ron w połączeniu z archaiczną podkową Bombera i boosterem magury skutecznie unieruchamiał mi cały rower w drugiej połowie trasy (kiedy przestało padać i błoto zaczynało podsychać) .Tylny Python nie pozostawał w tym daleko w tyle. Pierwszy raz stanąłem na łąkach za Rudnem na takim jasnożółtym błocie. Na szczęście odcinek ten nie był zbyt długi i dość szybko się z tym uporałem. Drugi raz to już było u nas w lasku, odcinek na wysokości ZOO. Taka nijaka ścieżka a nabrałem tam takiej ilości błota że nie byłem w stanie ruszyć roweru. Ani pchać bo stawał na przednim kole albo w ogóle nie dało się go przesunąć. Podnieść też ledwo dawałem rady. Miałem wrażenie że ktoś przykleił mnie do trasy. Jakimś cudem udało się go w końcu przepchać ale gdyby ten odcinek był dłuższy to nie wiem co bym zrobił. Gdy już wydawało się że uda się bez przygód dojechać do mety zakleiłem się trzeci raz na błoniach. Z początku nie sądziłem że takie błoto może mnie zatrzymać i cisnąłem ile fabryka dała aż ... wypadłem przez kierownicę . Rower stanął kompletnie. Chcąc go przepchać na asfalt wyglebiłem drugi raz centralnie na plecy co musiało komicznie wyglądać sadząc po minie pana z obstawy trasy. Akcja rozgrywała się jakieś 300 - 400m od mety a ja nie mogłem nijak tam dotrzeć. Po przywróceniu sprawności ruchowej kół miałem dwie opcje. Oszukać trochę i jechać asfaltem ale to wydawało się zbyt .. hmmm .. no nie tak chciałem skończyć ten maraton więc wybrałem opcję po trawie. Szło ciężej niż po błocie ale przynajmniej dało się jechać. A wystarczyło założyć oponki 1,7 na błoto ... ale nie spodziewałem się że w Krakowie mogę się tak zakleić . Przepraszam wszystkich którzy musieli słuchać mojego kur..%$^# ale normalnie nerwy mi już puszczały .
Połowa niewyczyszczonego błota odpadnie sama. |
|
|
| |
| LoveBeer Posty: 313 Miejscowość: Nowy Targ Dołączył: 2 sie 10 |
|
to zemsta za to co masz w podpisie
Piwny budda na rowerze. |
|
|
| |
| Pirx Posty: 663 Miejscowość: Klucze Dołączył: 16 maj 07 |
|
Ale to, co zostało, skutecznie utrudniło mu życie ![]() |
|
|
| |
Kubak ![]() Posty: 2452 Miejscowość: Kraków-Zielonki Dołączył: 21 mar 07 |
|
|
Plan miałem na ten maraton jeden: przejechać i nie dać się Versusowi. Nie trenuję od kilku miesięcy, jeżdżę po prostu na rowerze, więc nie mogłem się spodziewać niczego dobrego od strony sportowej. Padający deszcz i błoto właściwie wprawiły mnie w dobry nastrój, wiedziałem, ze będzie zabawa. Jedyne czego żałowałem, to że nie sprawdziłem grubości okładzin metalicznych clarksów. Po godzinie jazdy, w której starałem się nie szarżować okazało się, że jedzie mi się całkiem dobrze. Nie licząc tego, że straciłem młynek, bo "prawie nowy napęd" zaciągał, a przednia przerzutka wymagała od czasu do czasu kopa zmuszającego ją do pracy, to sprzęt charczał, zgrzytał, wył, ale działał. Po 4 godzinach jazdy przesunąłem się o jakieś 20 pozycji. Podjazdy szły mi bardzo opornie, ale wyprzedzałem na płaskich odcinkach i asfaltach. W okolicach Brzoskwinie ze zdziwieniem zobaczyłem przed sobą na podejściu Spinozę, a jakieś 300 m z przodu Janusza. Tętna miałem wycieczkowe, więc wyjątkowo nie przyplątały się kurcze. Spinoza i Janusz uciekli mi za ostatnim bufetem, wtedy też opadłem z sił. Automatycznie zacząłem fatalnie zjeżdżać i doczołgałem się do mety razem z umęczonymi megowiczami. Куба |
|
|
| |
pocio ![]() Posty: 3929 Miejscowość: Kraków Dołączył: 4 wrz 06 |
|
To jakim cudem w Lasku spinoza wiózł Ci się na kole? Z mapy wynika że bufet był w okolicach autostrady.
połowa problemów odłożonych rozwiązuje się sama |
|
|
| |
Kubak ![]() Posty: 2452 Miejscowość: Kraków-Zielonki Dołączył: 21 mar 07 |
|
|
Spinoza co chwilę stawał żeby oczyścić z błota rower, który nie chciał jechać, za Brzoskwinią, w lasku, a później na Błoniach. Inaczej miałby przewagę 10 minut, a nie minuta.
Куба |
|
|
| |
spinoza ![]() Posty: 1419 Miejscowość: Kraków - Kliny Dołączył: 7 sie 06 |
|
To było tak że co zrobiłem jakąś przewagę nad Kubą to stawałem zaklejony. Pierwszy raz właśnie przed Brzoskwinią Kuba mnie doszedł. Na 3 bufecie byliśmy razem w trójkę z Januszem z którym jechałem spory kawał trasy. Za bufetem miałem mocną glebę a potem mocno mnie wychłodziło przez co straciłem kontakt z Januszem. W Morawicy doszedł mnie znowu Kuba bo musiałem podkręcać Magury. Potem przed Kryspinowem lekko zmyliłem trasę i znowu jechałem za Kubą. Za ostatnim bufetem mocno pocisnąłem, zrobiłem sporą przewagę ale niedaleko miejsca gdzie nas dopingowałeś utknąłem na dłużej. Akurat udało się odkleić jak nadjechał Kuba przez to do zjazdu jechałem za nim na kole. I w sumie mało brakło i by mi Kuba włożył po akcji na błoniach .
Połowa niewyczyszczonego błota odpadnie sama. |
|
|
| |
szbiker ![]() Posty: 2370 Miejscowość: Kraków Dołączył: 29 kwi 09 |
|
(...)Przepraszam wszystkich którzy musieli słuchać mojego kur..%$^# ale normalnie nerwy mi już puszczały to całkiem jak ja - nigdy w życiu się tyle nie nakląłem Najpierw kiedy zaparowały mi okulary, jechałem na oślep a kiedy już je zdjąłem zarypało mi błotem oczy , kiedy zaciągał mi łańcuch, co rusz ześlizgiwałem się w koleinę i stawałem, blokowała się klamka hamulcowa, amortyzator stawał się coraz twardszy ?! a rawka ocierała o klocki niszcząc ceramikę w tylnym kole Ale i tak było fajnie ![]() | |
| Edytowane przez szbiker dnia 30-08-2010 10:39 | |
|
| |
| Versus Posty: 3088 Miejscowość: Kraków Dołączył: 25 mar 07 |
|
|
To jeszcze ja! Zlekceważyłem ten maraton. Podszepty z głębin podświadomości były prawidłowe. Odchudzić rower zakładając V-ki. Opony: przód Bulldog, tył Karma. Zestaw okazał się niezawodny w Krynicy, przy tym wystarczająco szybki. Wyszło zupełnie inaczej(za podszeptem Kobiety ), pojechałem z tarczami, gumy to:Karma z przodu, na tyle Racing Ralph. Zupełna porażka!Efektem była, początkowo, tuż za Kryspinowem, jazda na hamulcach(ścieranie klocków wspominaną przez Kubaka mieszanką piasku i wody), później... a właściwie bardzo szybo po tym,"jazda bez żadnych zahamowań"! Jako, że to jednak wyścig, drużyna, postanowiłem iść, jechać, by ewentualnie wspomóc kogoś z teamu, kto potrzebowałby jakiegoś przeszczepu z mojego bika(łańcuch, dętka, opona).Oczywiście na hamulce byłoby największe zapotrzebowanie! . Już na pierwszym bufecie widziałem jak koledze z drużyny amputowano zdewastowaną zawartość przedniego zacisku.To miało sens do Rudna. Dalej, raczej na mnie by się nie doczekali, wcześniej zeszliby z trasy. Za zamkiem, po kilkukrotnym hamowaniu w stylu ciało/krzaki, podeszwa/asfalt, moje morale spadło. Punktem zwrotnym był trzeci bufet(ten tylko dla Giga). Dowiedziałem się, że jesteśmy na szarym końcu, nie mamy co liczyć na zabezpieczenie trasy, bufety, wreszcie- jedziemy na własną odpowiedzialność, albo czekamy na transport na metę wygodnym samochodem! Był to miód na uszy... MARATOŃCZYKA! Nie ten SAMOCHÓD oczywiście! Nie! Nie! Versus nie mógł być tym, który wróci na metę samochodem!(por. jedna z "kosmicznych" scen filmu Armagedon). Zapakowałem prowiant(GG-ukłony za produkty Maxima!), i jako ostatni ruszyłem(wiem, wiem, NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ) dalej, zostawiając kilkuosobową (straconą dla wyścigu)) grupkę zawodników przy bufecie. TU ZAKOŃCZYŁ SIĘ WYŚCIG, ZAWODY, A ROZPOCZĄŁ MARATON!!! ![]() Z zawodnika, przepoczwarzyłem się(wstrętne słowo) w MARATOŃCZYKA!!! I tu, zauważmy różnicę! ...zuchwale wdarłem się w zimne, przedwcześnie mrok czyniące wapienne wąwozy ciąłem żółcią pozłacane, pagórów Brzoskwini bezkresne pejzaże Słońce, pastelową poczęło łuną, wyznaczać drogę gdziem kierował swe kroki sady widziałem, snem już jesiennym przysypiające, w mokrej trawie ogrzewające stopy na wschodzie miast, z mgieł obnażył się widok zagadkowy (Bielany, Tyniec, Skawina, innymi słowy) ...no a potem był (jednak!) ostatni, przed Wolskim bufet, rzut oka na przegub ręki Człowieka z personelu, 18:05, szansa na zmieszczenie się w limicie... wróciły zawody! Na miejscu byłem o 18:57. Zawody, wynik- spaprane... MARATON WSPANIAŁY! I niech mi żaden młokos, żółtodziób, nie mówi, że lepiej było przejechać mini w dobrym stylu! :[ nie bądź nigdy pokorny wobec dumnych ani dumy wobec pokornych | |
| Edytowane przez Versus dnia 30-08-2010 11:29 | |
|
| |
Kocur ![]() Posty: 1596 Miejscowość: Kraków Dołączył: 15 kwi 06 |
|
![]() ![]() ![]() "MISZCZ" w pozytywnym tego słowa znaczeniu
MOMENT OF TERROR IS THE BEGINNING OF LIFE | |
| Edytowane przez Kocur dnia 30-08-2010 11:09 | |
|
| |
Axi ![]() Posty: 3258 Miejscowość: Kraków Dołączył: 8 sie 06 |
|
Dlaczego Kaiser, Halejak, Janowski, Ciok, Wiendlocha ......i wielu innych dojechało do mety? Czy to przypadek, że Ci którzy walczą o czołowe lokaty z reguły dociarają na metę z działającymi hamulcami? Nie wiem na czym jeżdżą ale sądzę, że dużo osób z czołowki ma tarcze i jakoś sobie radzą.furman Hehe, a z relacji na MTBnews wyłania się troszkę inny obraz... Andrzej Kaiser po przybyciu na metę relacjonował nam, że nie pamięta tak makabrycznych warunków na trasie. Większość dystansu, podobnie jak znaczna większość uczestników, pokonał bez sprawnych hamulców. W końcówce hamował już tylko tłoczkami i butami. Widać, nie przeszkodziło mu to w odniesieniu kolejnego sukcesu w karierze. Trzeba mieć dobre podeszwy
Pozdrawiam |
|
|
| |
spinoza ![]() Posty: 1419 Miejscowość: Kraków - Kliny Dołączył: 7 sie 06 |
|
Pomimo że miałem zapasowe klocki tylko utrata podeszw w butach mogła mnie skłonić do ich wymiany
Połowa niewyczyszczonego błota odpadnie sama. |
|
|
| |
| Cvbge Posty: 769 Dołączył: 13 sty 07 |
|
Fajne zdjęcia nahttp://www.e-bikerzone.com/szczegoly-77, np.http://www.e-bikerzone.com/use…%202010/194.jpg ihttp://www.e-bikerzone.com/use…%202010/195.jpg )A co ten pan ma na głowie?http://www.e-bikerzone.com/use…%202010/197.jpg (oprócz kasku ) | |
| Edytowane przez Cvbge dnia 30-08-2010 22:24 | |
|
| |
| Skocz do Forum: |

) ...

, lepiej sprawdzać po numerach, jak już się zagłębiamy dokładnie.
.
Ale i tak było fajnie
), pojechałem z tarczami, gumy to:Karma z przodu, na tyle Racing Ralph.
Zupełna porażka!
