Miechów-Lato 2010
- « początek
- ‹ poprz
- 1
- 2
- nast ›
- koniec »
| Autor | Wiadomość |
|---|---|
szbiker ![]() Posty: 2370 Miejscowość: Kraków Dołączył: 29 kwi 09 |
|
Wspaniała impreza! Traska urozmaicona, super atmosfera i moja podająca noga! Nie spodziewałem się że będę w stanie tak napierać po Krynicy Dzięki - nawzajem. Byłem dzisiaj na niebiesko na niebieskim choć jestem zielony ;-) | |
| Edytowane przez szbiker dnia 15-08-2010 20:15 | |
|
| |
Maciu ![]() Posty: 2014 Miejscowość: Kraków Dołączył: 4 kwi 08 |
|
|
Plany były wielkie ale realne ale... Miałem zamiar przejechać giga, i wszystko szło w dobrym kierunku. Jechałem w czołówce nie wyskakiwałem często na zmiany by nie męczyć się na pierwszej pętli a rozkręcić nogi, a na drugim okrążeniu dołożyć do pieca. Niestety na 20km plan legł w gruzach, jakiś stary masters - gbur, na zakręcie z piaskiem wywracając sie wjechał mi w d*** jego kierownica znalazła się między szprychami tylnego koła, koło się zblokowało ja cudem się nie przewróciłem. Szybko ruszyłem by gonić swoją stawkę, lecz okazało się ze szybko zamykacz w jakiś sposób sie otworzył, więc dla bezpieczeństwa zatrzymałem sie i go domknąłem. I znów zaczynam gonić idzie ciężko ale mocno napieram, spotykam Maćka Adamczyka on jedzie na góralu siada na koło i mówi ze mam z tyłu ósemkę. Wiec znów sie zatrzymuje w tym czasie mija mnie Janusz, sprawdzam i faktycznie tarcie o hamulce konkretne, więc rozszerzam szczęki jak do zdjęcia koła i jest już lepiej ale dalej trze. Hamulec już bardzo słabo działa więc, a i gonienie swej stawki ciężko widzę. Ruszam powoli a tu nadjeżdża MiśQ więc razem z nim wracam na metę - on jedzie mega jednocześnie godząc się z DNFem Na mecie dorwałem gościa który spowodował wypadek, a on jeszcze zdziwiony że mam do niego pretensje, całe szczęści że nic wielkiego się nie stało, lecz słowo przepraszam nie chciało mu przejść przez gardło Wygląda na to że starzy szosowcy myślą że są bogami peletonu i wiele mogą, jednocześnie silniejszym rywalom utrudniają życie jak mogą Jak na razie przestało mi się podobać ściganie na szosie, pozostaje przy jeździe samotniej ew wycieczkach z Cichym
...całe życie drugi! | |
| Edytowane przez Maciu dnia 15-08-2010 21:27 | |
|
| |
| pit Posty: 1619 Dołączył: 9 sty 06 |
|
|
No cóż to nie pozostaje nic innego jak pogratulować uczestnikom tego maratonu. Gratulacje Zieloni, i nie tylko. !
| |
| Edytowane przez pit dnia 15-08-2010 21:05 | |
|
| |
Kubak ![]() Posty: 2452 Miejscowość: Kraków-Zielonki Dołączył: 21 mar 07 |
|
|
Widziałem ten wypadek. Ewidentna wina mastersa. Popełnił dwa błedy techniczne na dziurawym zakręcie. Też mocno hamowałem żeby w niego nie wjechać. Wypadki się zdarzają, ale trzeba się przyznać do winy i przeprosić czego wyraźnie nie chciał dobrowolnie zrobić. Fajna impreza, dziękuję organizatorom. Boleśnie czułem braki w treningu, ale będę praktykował. Куба |
|
|
| |
| szkasia Posty: 507 Dołączył: 13 sie 07 |
|
Plany były wielkie ale realne ale... Oj Maciu przykro podaj imie nazwisko zatrzymamy go i zglebujemy:-))) A tak na serio nikt wieżdżając w innego zawodnika nie ma na celu utrudniania życia innym(znam lepsze sposoby:-))) a przynajmniej bezpieczniejsze a zresztą sam napisałeś że gość wyglebił się na zakręcie z piaskiem!! Wyścigi szosowe są specyficzne można być super mocnym a nie mieć wyniku!!!! Wypadki się zdarzają i na mtb i na szosie ostanio mialam dwa zdarzenia Domaniewice prawie spinam się rogami z rywalką tuż po starcie, a na maratonie gość ładuje we mnie na zjeździe bez pardonowo. ale takie życie- całe szczęście że jesteś cały i zdrowy. Nie wiem czy stwierdzenie że na razie przestało Ci się podobać ściganie po szosie średnio przy jednym wyścigu(na szosie) w sezonie jest trafne. Na marginesie ja też nie przepadam za szosa zwykle coś przegapie i po zawodach a często jedzie się x km i lipa moment nieuwagi i już po "ptakach" p.s Maciu dzisiaj na uphillu na Czantorie było syto był Wojtek H wykręcił 43 min 13 km jazdy pod górę tutaj nikt w nikogo nie wjeżdżał było szeroko i start co 30 sekund |
|
|
| |
szbiker ![]() Posty: 2370 Miejscowość: Kraków Dołączył: 29 kwi 09 |
|
Przecież nie widziałaś tego zdarzenia to co tak ostro się wypowiadasz ?. Organizator 500 razy ostrzegał przez mikrofon przed startem że są niebezpieczne zakręty z luźnymi kamykami lub piasek. Na ulicy były GIGANTYCZNE strzałki i napisy "OSTRY ZAKRĘT W LEWO ", "UWAGA PIASEK" "UWAGA DZIURY" itp. Poza tym ludzie z peletonu też krzyczeli w takich miejscach UWAGA !! Zawodnik to zlekceważył bo widziałem jak jechał - po prostu nie zachował stosownej UWAGI i nie dostosował prędkości do warunków, gwałtownie zahamował przednim hamulcem i wyrżnął ścinając innych. Nie uważał jak należy i uszkodził przez to NIE TYLKO SWÓJ sprzęt i ciało! | |
| Edytowane przez szbiker dnia 16-08-2010 00:05 | |
|
| |
| szkasia Posty: 507 Dołączył: 13 sie 07 |
|
Oki oki wcale nie ostro ![]() Nie oceniam zachowania Pana X ani Pana Y Tak wypadki na szosie w większości wynikają z niedostosowania prędkości do warunków i swoich umiejętności(oczywista, oczywistość) ale takie życie z wypowiedzi Macia zrozumiałam tyle że ktoś mu chciał utrudnić życie bo jest bogiem peletonu-akurat kiepski pomysł nigdy by mi do głowy nieprzyszło żeby powodować wypadek w tym celu. Lepiej zrezygnujcie ze startów na szosie bo tam jest rzeczywiście niebezpiecznie i wypadki się zdarzają dość często. |
|
|
| |
| Marcin Posty: 1656 Dołączył: 9 sty 06 |
|
Początkowo tempo było ślamazarne , po jakiś 10km peleton wydłużył się i zaczął mocniej napierać bo uciekło 2 zawodników.szbiker Takie są odczucia w peletonie. Tempo było całkiem dobre, pod 40 km/h. Pozwoliło dobrze rozkręcić nogę. Oby zawsze były takie początki. Przy mniejszej frekwencji na giga i tak się potem jedzie samemu lub parami. Impreza wspaniała. Wolę dyplom, niż jakieś nagrody. Przynajmniej pozwala wyeliminować tych, co przyjeżdzają tylko po nagrody. Wrzuciłem track trasy. Nawet całkiem ładnie wyszły przewyższenia (765 m). |
|
|
| |
szbiker ![]() Posty: 2370 Miejscowość: Kraków Dołączył: 29 kwi 09 |
|
Pisałem na gorąco Marcin Początkowo rzeczywiście było dobre. Chodziło mi głównie o to że po paru km w momencie jak zaczęła uciekać 2 zawodników nie było na tyle dobre żeby tą ucieczkę zlikwidować (chyba to wynikało z braku zmian, większość się wiozła - zresztą ja też ) - i tak potem przez większość dystansu było zmaganie z samym sobą jak napisałeś Powodzenia na Trophy ![]() |
|
|
| |
| mdkmiechow Posty: 20 Dołączył: 22 wrz 09 |
|
Materiał promocyjny z wyścigu![]() http://www.youtube.com/watch?v=A8fKp50E14A Gorąco dziękujemy za udział i tak miłe słowa pod naszym adresem ![]() |
|
|
| |
Hinol ![]() Posty: 610 Miejscowość: Kraków Dołączył: 14 sie 08 |
|
|
Wyścig, jak każdy poprzedni organizowany przez MDK Miechów trzymał bardzo wysoki poziom. Oznakowanie trasy bez zastrzeżeń, bufety zaopatrzone w to co potrzeba, fajna atmosfera, dużo znajomych twarzy. Niestety wpakowałem się w walkę na długi dystans i w 3/4 pierwszego kółka, po odpadnięciu od peletonu i próbie nadrobienia straty, w głupi sposób zawadziłem o koło kumpla i wytrącony z równowagi przyrżnąłem o asfalt. Bez większych obrażeń się obyło, ale nadal jestem lekko obolały. Szosówka też ma się średnio. Co prawda dało się na niej ukończyć z mizernym wynikiem, turlając się samotnie na drugą pętle, ale widelec już chyba tylko do śmieci się nadaje. Pozostaje mi wierzyć, że limit pecha wyczerpałem i następne zawody obędą bez traumatycznych przygód.
|
|
|
| |
MiśQ ![]() Posty: 3416 Miejscowość: Kraków Dołączył: 13 sty 06 |
|
Nie byłem przekonany czy jechać do Miechowa, a jeśli jechać to może podawać bidony Maciowi przy wjeździe na drugą pętlę. Zdecydowałem, że jadę w drodze powrotnej z Krynicy. Dostałem jakieś białe proszki od pewnego wycinaka które miały pomóc mi w regeneracji przez noc ![]() ![]() . Rozgrzewka przed zawodami była dla mnie katorgą. Uda bolały jak by były poobijane. Głód w brzuchu i brak rękawiczek też nie napawał mnie radością. Gdy już wystartowaliśmy trzymałem się początku peletonu. Po 2-3 km peleton bardzo się okroił ze słabszych zawodników. Spokojne tempo trwało do ok 8-10 kilometra. Nawet wpadłem na super pomysł, aby chłopaków trochę rozweselić i zabawiłem się w uciekiniera. Trwało to może 10 sekund po czym znowu znalazłem się na końcu peletonu. Od tego momentu czołówka ruszyła do boju i tak o to zostałem sam. Męczyłem się bardzo. Czułem zmęczenie z poprzedniego dnia, ale wiedziałem, że nie będę się poddawać. Spokojnym tempem zacząłem odrabiać i kiedy wyprzedziłem dwóch zawodników na podjeździe ukazała mi się sylwetka Macia. Kiedy dowiedziałem się co mu się stało chciałem zamienić się rowerami, aby mógł pocisnąć i gonić chłopaków z Giga. Niestety odmówił, podobno nie miał już szans ich dogonić. Padła propozycja ze strony Macia, że będzie mnie dopingować do mety. Nawet chciał podawać mi otwarty żel abym tylko cisnął ![]() . Faktycznie motywacja była mocna ponieważ z biegiem kilometrów doganiałem chłopaków. Udało mi się uzyskać piąty czas OPEN Mega. Żałuję jednego. Zamiast krzyknąć wcześniej do Kubaka aby szukał sił i zbierał się z nami to wyprzedzając tylko poklepałem go po barku kiedy umierał na podjeździe. Wielkie brawa za oznaczenie trasy - duże, czytelne napisy na asfalcie ostrzegające o niebezpieczeństwie. Tablice informujące nas o rozjeździe Meta/Giga, a także informujące kierowców o rowerzystach ![]() Brak opłaty startowej. Samochód zabezpieczający przed pierwszym zawodnikiem. Trasa bardzo fajna ale nie najłatwiejsza. Pociłem się jak mysz. Żurek bardzo dobry. Nie nadużywając gościnności zaliczyliśmy jeszcze dwie pizze na trzy głowy w lokalu w rynku. Pulsometr zanotował nowy HRmax - 234 uderzenia ![]() ![]() ![]() ![]() A średni puls 162 był o jedno uderzenie więcej niż dnia wcześniejszego. Incydent z Mastersem nie był przyjemny. Kiedy Maciu pokazywał uszkodzenia roweru pierwszymi słowami tego pana były - "To nie ja!" Gdy Kubak potwierdził, że dobrze widział incydent - pan trochę ucichł, aczkolwiek nadal twierdził, że to nie jego wina. Zwalał winę na jazdę w peletonie i że każdy podpisywał zgodę na jazdę na "własne ryzyko" - ot takie pierdoły. pan okazał się być niepoważnym ale to co mieliśmy do powiedzenia - usłyszał. A wystarczyło tylko "przepraszam, moja wina". Maciu, może nie zniechęcaj się tym miejmy nadzieję jednorazowym zjawiskiem ![]() Panie i Panowie (organizatorzy) z Miechowa trzymajcie tak dalej a co roku będzie wesoło! Grunt to nie przemęczać się! |
|
|
| |
| szkasia Posty: 507 Dołączył: 13 sie 07 |
|
[quote=szbiker]Początkowo tempo było ślamazarne , po jakiś 10km peleton wydłużył się i zaczął mocniej napierać bo uciekło 2 zawodników.Marcin Takie są odczucia w peletonie. Tempo było całkiem dobre, pod 40 km/h. Pozwoliło dobrze rozkręcić nogę. Oby zawsze były takie początki. Przy mniejszej frekwencji na giga i tak się potem jedzie samemu lub parami. Impreza wspaniała. Wolę dyplom, niż jakieś nagrody. Przynajmniej pozwala wyeliminować tych, co przyjeżdzają tylko po nagrody. To niech se jeżdżą..... A co złego i nie moralnego jest w tym że hobby musi się utrzymać lub częściowo utrzymać same? A zresztą jak mawiał poeta "Ze swojej pasji uczyń swoją pracę, a będziesz najszczęśliwszym człowiekiem na świecie." | |
| Edytowane przez szkasia dnia 17-08-2010 22:40 | |
|
| |
Maciu ![]() Posty: 2014 Miejscowość: Kraków Dołączył: 4 kwi 08 |
|
Największy plus tych zawodów to niezapomniana satysfakcja z bycia prawdziwym pionem timowym
...całe życie drugi! |
|
|
| |
| szkasia Posty: 507 Dołączył: 13 sie 07 |
|
|
I to niekwestionowanym :-)) |
|
|
| |
- « początek
- ‹ poprz
- 1
- 2
- nast ›
- koniec »
| Skocz do Forum: |

Nie jeżdżę w peletonie ale ten początek to mi się jakiś taki dziwny wydał, tempo jakieś nierówne i wogóle
Po rozjeździe próbowałem jeszcze gonić Ludwika współpracując z Cezarym z C-67 ale nie dało rady. Szbiker, to Ty jechałeś na niebieskim Cannonie? Miło było poznać
Miśku za pudło ale i tak dołożyłem Ci 3min bez 4s - mała zemsta za Krynicę
Zgodzę się też z poprzednikami że oznaczenie było perfekcyjne i żurek smaczny
Na mecie dorwałem gościa który spowodował wypadek, a on jeszcze zdziwiony że mam do niego pretensje, całe szczęści że nic wielkiego się nie stało, lecz słowo przepraszam nie chciało mu przejść przez gardło
Wygląda na to że starzy szosowcy myślą że są bogami peletonu i wiele mogą, jednocześnie silniejszym rywalom utrudniają życie jak mogą
Jak na razie przestało mi się podobać ściganie na szosie, pozostaje przy jeździe samotniej ew wycieczkach z Cichym 