Maraton Krakowski - już po ;-)
| Autor | Wiadomość |
|---|---|
UMaciek ![]() Posty: 640 Miejscowość: Krzeszowice Dołączył: 19 kwi 09 |
|
Maaasakra była dzisiaj! 30% okładzin z przodu i 80% z tyłu znikło już w okolicach Kochanowskiego Dalej już tylko było szlifowanie blachami... a od zjazdu do Morawicy po brzoskwince nie miałem już nawet mozliwości hamowania blachami. Te z przodu się wogóle jakoś zakleszczyły co powodowało chroniczne hamowanie Zjazd z kopca musiałem mykać po trawie z butem na ziemi. Poza tym to bardzo fajnie - równo mi się jechało (bo jazda 7h w totalnie mokrym stroju do przyjemnych nie należy). Kubak mi odjechał za Rudnem... Ogólnie to aż wstyd napisać że Grzegorz musiał zrobić maraton żebym odkrył niektóre ścieżki 10km od domu Gratulacje dla wszystkich którzy ukończyli tą rzeź! A tych co twierdzą że ta trasa była nudna a nie jechali to proponuję objechać sobie jutro, oznaczenia pewnie jeszcze wiszą
|
|
|
| |
Kocur ![]() Posty: 1596 Miejscowość: Kraków Dołączył: 15 kwi 06 |
|
Dowód że Maciek też dojechał ![]() http://rowerowanie.pl/photogal…p?photo_id=7057 MOMENT OF TERROR IS THE BEGINNING OF LIFE |
|
|
| |
| LoveBeer Posty: 313 Miejscowość: Nowy Targ Dołączył: 2 sie 10 |
|
no to teraz juz nikt nie napisze ze to przeciez niemozliwe zalatwic okladziny na 1 maratonie i ze w blocie tarcze sa lepsze od v-ek
Piwny budda na rowerze. |
|
|
| |
UMaciek ![]() Posty: 640 Miejscowość: Krzeszowice Dołączył: 19 kwi 09 |
|
W samym błocie są lepsze, jak nie leje i nie ma kałuż po osie Wtedy działają miodzio! Np Krynica. Tata ustrzelił kilku Zielonych:http://picasaweb.google.com/ze…MarathonKrakow# |
|
|
| |
Axi ![]() Posty: 3258 Miejscowość: Kraków Dołączył: 8 sie 06 |
|
Tata ustrzelił kilku ZielonychUMaciek No rozumiem ustrzelić kilka gęsi na obiad… ale Zielonych?! ![]() Halina. Jeszcze raz. Gratulacje, czytałem Twoje zapowiedzi o debiucie i kiedy sobie je przypomniałem na trasie to dawałem Ci zerowe szanse na ukończenie. Ta trasa była wymagająca kondycyjnie i trudna technicznie. Za jej ukończenie wielki szacunek.Kubak Choć dzisiejsze zmagania oglądałem tylko na monitorze, a pogodę przez okno (wciąż się kuruję ) to muszę przyznać, że też pomyślałem sobie, że nie ma żadnych szans, by ktoś z lajtowiczów przejechał całe mega w takim błocie. Jak widać nie miałem racji. Wielkie Gratulacje .
Pozdrawiam |
|
|
| |
| pit Posty: 1619 Dołączył: 9 sty 06 |
|
|
No cóż to nie pozostaje nic innego jak pogratulować uczestnikom tego maratonu. Gratulacje Zieloni, i nie tylko. !![]() Też się wybierałem na ten maraton, ale rano przy wyjściu skonstatowałem, że od ubiegłorocznych Pieczysk nie mam przecież sprawnego rowerka MTB, a na szosce z żółtymi kołami obciachu robić nie chciałem. Gratulacje!! |
|
|
| |
szbiker ![]() Posty: 2370 Miejscowość: Kraków Dołączył: 29 kwi 09 |
|
Gratulacje dla wszystkich którzy dali dzisiaj radę . Można obejrzeć filmik Marcina z mety i garść błotka Spinozy i wszystko jasne To był naprawdę ciężki maraton, podłoże w lasach miękkie, piaszczyste, gałęzie,błoto, koleiny na zjazdach na polnych śliskich gliniastych drogach sprawiały że włos jeżył mi się na głowie i ta ciągła walka o utrzymanie właściwego toru jazdy. Czasami nie było szans na jakakolwiek jazdę. Fajnie że Maciu skombinowałeś te żele bo inaczej na pewno miałbym kryzys. Szkoda tylko że nie udało Ci się ukończyć z powodów klocków bo jechałeś pięknie (coś kurcze nie teges z tymi klockami tarczowymi u wielu osób - ja śmignąłem na V-kach i jedyne jakie mam zastrzeżenie to starta ceramika w jednym miejscu z powodu lekkiego zcentrowania koła ). Mijałem Cię Maciu właśnie za Rudnem - dzięki za dodatkowy tam doping (nawet jak się nie odpowie ,albo odpowie bzdurę ;-) albo nie zauważy osoby dopingującej ale USŁYSZY to działa na podświadomość i od razu dodaje skrzydeł ). Jak zwykle miłe towarzystwo na linii mety. Pogadaliśmy trochę z Miśkiem dzięki któremu dowiedzieliśmy się z Lukciem i Spootnikiem o pompie z wodą :-) koło Cichego Kącika - jakże przydatna informacja - dziękujemy za nie stanie w kilku dziesięciometrowej kolejce do kerszera Musiałem szybko zwijać żagle bo byłem mokry, było mi zimno i nie byłem rozmowny i w ogóle jakiś taki półprzytomny byłem :-) Z wyniku jestem bardzo zadowolony zwłaszcza po kontuzji obojczyka - w sumie to inne części ciała bolały bardziej więc go nie czułem Takiego hardcorowego Krakowa nigdy nie jechałem ![]() |
|
|
| |
Andy ![]() Posty: 1299 Dołączył: 21 kwi 07 |
|
|
Kilka maratonów przejechałem, ale w takich warunkach nigdy. Krynica, Szczawnica, Zawoja te maratony pamiętam i kiedy poraz kolejny zdarzało mi się tam jechać zawsze wiedziałem że może być ciężka trasa. Do tego, wcześniej nie startowałem w maratonie podczas ulewnego deszczu. Nie pomyślałbym, że takie warunki mogą pojawić się w Krakowie. Praktycznie całą trasę z z roweru dochodziły dźwięki, które nie wróżyły nic dobrego: ścierające się klocki, zgrzytanie łańcucha przy próbach zmiany biegów. Inni też mieli swoje problemy, najczęściej brak możliwości hamowania, ale również urwana sztyca. Jak to zwykle mam w zwyczaju startuję szybciej niż powinienem ( po prostu jak czuję moc, to kręcę). Powoli się rozkręcałem i jechało mi się dobrze, chociaż zdawałem sobie sprawę że w drugiej części będzie brakowało mi sił. Nowe opony Geax Saguaro, choć nie na błoto, to dawały radę, po prostu czasami mocniej dokręcałem aby nie utknąć w błotnej mazi, a na zjazdach starałem się dopasować prędkość do warunków panujacych na drodze ![]() Pierwsze problemy zaczęły się jeszcze przed wjazdem do Lasu Zabierzowskiego, kiedy podczas podjazdu asfaltowego mogłem tylko skorzystać z największej tarczy, a z tyłu nie było lepiej. Musiałem podbiegać, zsiadać z roweru, w końcu udało się przywrócić działanie przerzutkom. W Lesie Zabierzowskim po raz pierwsze zaczęło mi się cieżko jechać, więc nie wróżyło to dobrze na kolejne kilometry. Zastępczy zjazd, zamiast Kochanowskiego i jazda w błocie na skraju lasu była nienajgorsza chociaż kilka razy musiałem balansować, żeby nie zatrzymać się w błocie. Wszystkie zjazdy bez szarżowania, ale na pewno nie mogłem narzekać. Na wysokości Brzowskiwni jadąc czerwonym szlakiem poczułem "piłeczki" w łydkach. Takich skurcze miałem tak dawno, że już nie pamiętam kiedy, w dodatku w obywdóch nogach. Na drugim bufecie spotkałem MiśQ, któremu skończyły się hamulce. Ja jeszcze mogłem hamować, więc postanowiłem zjeżdżać. Dwa uślizgi,w efekcie przekrzywiona kierownica. Koszulkę miałem oblepioną i nie mogłem doszukać się kluczy żeby ją dokręcić. Poratował mnie MiśQ. Wspólnie ponarzekaliśmy na cieżkie warunki i odechciało mi się ściagania. Sił miałem co raz mniej, a motywacji jeszcze mniej. W prawym bucie rzepy nie chciały się dopiąć, więc już do końca jechałem ocierając nimi o tarczę. Co jakiś czas kontrolowałyem żeby nie wkręciły się do w tryby. Otatnie 20 km powoli po górę, po płaskim niestety też powoli, bo albo błoto albo gąbczasty teren, a siły już dawno ze mnie wyssało. Na zjazdach przede wszystkim ostrożnie, bo tylny hamulec praktycznie nie działał, a przy zmęczeniu trudniej o koncentrację. Co chwilę ktoś mnie wyprzedzał, a mnie to zdarzało się już bardzo rzadko. Będąc już w Lasku Wolskim zastanawiałem się coś jeszcze mnie czeka na Sikorniku. Kiedy zobaczyłem strzałki skierowane w kierunku scieżki asfaltowej miałem mieszane uczucia. Skoro tyle przejechałem pewnie i to jakoś dałoby się pokonać, a z drugiej strony cieszyłem się mogę czuć grunt pod kołem. Przejazd wzdłuż Błoń to już ostatnia dzisiaj walka z błotem. Zostałem wyprzedzony przez jednego zawodnika, ale conajmniej dwóch to ja wyprzedziłem więc bilans na plus. Dzisiajeszego dnia naprawdę mało piłem głównie na bufetach, jeśli chodzi o jedzenie to połowa z tego co zabrałem została w kieszonce. Niedożywienie na trasie to nie najlepszy pomysł, ale oblepiona błotem koszulka, w nie lepszym stanie rękawiczki - nawet nie chciało mi się w tym baprać. Ogólnie maraton paskudny, ale takie trzeba też przeżyć. | |
| Edytowane przez Andy dnia 28-08-2010 22:56 | |
|
| |
| elawinia Posty: 920 Miejscowość: Kraków Dołączyła: 8 mar 06 |
|
| pooglądałam zdjęcia i filmik i poziom szacunu jeszcze wzrósł :-) Gratulacje zieloni i niezieloni twardziele ! Ukończenie maratonu w takich warunkach to jest wyczyn. A szczególne gratulacje dla debiutantki maratonowej , jesli dzisiaj się nie wycofałaś to przetrwasz wszystko :-)) | |
|
| |
| RB Posty: 398 Dołączył: 5 kwi 07 |
|
Noooo, nieźle było. Tak ubłocony, to jeszcze w tym sezonie nie byłem. Kraków pokazał swoje inne oblicze. Dla mnie największym problemem były zamazane okulary. Na dużej części zjazdów nic nie widziałem. Mycie okularów w kałuży też wiele nie pomogło ;-) Okazało się, że w takich warunkach V-ki chyba maja przewagę. Wprawdzie musiałem zatrzymać się i podciągać linki, to jednak nie było tak najgorzej. Inna sprawa, że jeszcze trochę a musiałbym je skracać imbusem bo regulacji przy klamkach już zaczynało brakować. IMHO było to jeden z najcięższych maratonów w tym sezonie. Tym większy respekt dla debiutantów Natomiast tym, którzy nie startowali, proponuję aby nie zabierali głosu. Dopiero przejechanie trasy w tych warunkach upoważni ich do wyrażenia swojego zdania. Zwłaszcza na temat trasy i jej trudności. Wybitnym teoretykom, tym, którzy wystartowaliby, ale im się nie chciało, oraz "miszczom" którzy np. przedwczoraj zdobyli mistrzostwo Europy o raz innym tego pokroju... tym wszystkim mówimy zdecydowane i stanowcze NIE! |
|
|
| |
| LoveBeer Posty: 313 Miejscowość: Nowy Targ Dołączył: 2 sie 10 |
|
Natomiast tym, którzy nie startowali, proponuję aby nie zabierali głosu. Dopiero przejechanie trasy w tych warunkach upoważni ich do wyrażenia swojego zdania. RB a gdybys mial za miesiac wystartowac w takich warunkach to bys pojechal czy jednak sobie tym razem odpuscil majac w pamieci wczorajszy start ? ja przezylem taki hardcore w gorlicach (tu przod-tyl mozna sobie zobaczyc srednie warunki na trasiehttp://www.foto-alexvolf.pl/al…10/DSC_7468.JPG) i stwierdzilem ze mnie po prostu nie stac na takie straty w sprzecie jakie niewiatpliwie zafundowal wczoraj krakow. i wyobrazam sobie ze bylo niezmiemsko przekichane wiec i ja gratuluje wszystkim ktorzy ukonczyli
Piwny budda na rowerze. |
|
|
| |
| Marcin Posty: 1656 Dołączył: 9 sty 06 |
|
![]() MTB Marathon - Kraków 2010 - dekoracja |
|
|
| |
| Kubus18 Posty: 70 Dołączył: 31 mar 09 |
|
Nie zamierzam się z nikim kłócić, wyraziłem tylko swoją opinię nt. trasy Jeżdżę po Krakowie od paru ładnych lat, w zimie, podczas deszczu i wiosennych roztopów i potrafię sobie +- wyobrazić jak wyglądała trasa. Fakt, nie startowałem, także już milczę.Swoją drogą Maciu, pisałeś że mogło być takie dobre miejsce, w takim razie dlaczego nie wziąłeś zapasowych klocków? Wymiana ich to ~~2 minuty, a potrafi ocalić tyłek. Ja po kilku błotnych maratonach i ulewach w górach zawsze mam taki komplecik przy sobie. Z resztą ktoś kiedyś po IStebnej 2008 powiedział"Kto miał zapasowe klocki był zwycięzcą". Do przemyślenia ![]() Pozdrawiam! www.enduro69.pl | |
| Edytowane przez Kubus18 dnia 29-08-2010 11:38 | |
|
| |
Kocur ![]() Posty: 1596 Miejscowość: Kraków Dołączył: 15 kwi 06 |
|
|
Kubus18 Ty to jesteś gość. Może wzrok już nie ten ale jeszcze nigdy nie widziałem żeby ktoś zmieniał klocki w tarczach na maratonie w dodatku w takich warunkach.Wczoraj widziałem gościa co jechał z zapasowymi obręczami ale tak śmignął że nie zdążyłem zrobić zdjęcia
MOMENT OF TERROR IS THE BEGINNING OF LIFE |
|
|
| |
| RB Posty: 398 Dołączył: 5 kwi 07 |
|
a gdybys mial za miesiac wystartowac w takich warunkach to bys pojechal czy jednak sobie tym razem odpuscil majac w pamieci wczorajszy start ? Oczywiście, że wystartowałbym -w takich warunkach już jeździłem. Np. pierwsze Kościelisko (giga), ubiegłoroczne MTB Trophy, Krynica sprzed paru lat gdzie na giga w limicie zmieściło się 52 osoby (ja też). Powiem więcej: nie za miesiąc a za tydzień, pierwszy raz w życiu, wystartuję w zawodach AR. Czeka mnie ściganie się na rowerze i na piechotę, na rolkach i kajakiem w górzystych okolicach Bielska-Białej. Czyli najprawdopodobniej dość błotnistych. W dodatku w limicie 27 godzin. Ja nie teoretyzuję, ja jeżdżę. Przed chwilą oglądałem swój rower... Już jest czysty i suchy. Nacisnąłem klamki i... tak zostały ;-) Czyli linki i pancerze do wymiany. Zaraz sprawdzę które łożyska. Oprócz tego kaseta, łańcuch, blat + prawdopodbnie średnia i młynek. Amortyzator do serwisu. Straty zatem są znaczne - oczywiście nie miał wpływu na to ten jeden maraton, ale on znacznie je przyśpieszył. Rozumiem, że mamy taki klimat a nie inny - tego się nie zmieni. Może okazać się, że w niektórych wypadkach maratony zapowiadające się jako trudne okażą się bardzo trudnymi. Stąd też rola organizatorów aby aktywnie, w miarę możliwości na to reagować. Np. poprzez korektę trasy (tu w dodatku wchodzi w grę bezpieczeństwo uczestników). Jeżeli trasy okażą się zbyt wyniszczające dla sprzętu to, siłą rzeczy, ubędzie uczestników. Nb. właśnie dlatego w tym roku nie zdecydowałem się na start w MTB Trophy. Oczwiście uczestnicy - podkreślam, uczestnicy - mogą oczekiwać od organizatora trudnych tras. Ale nie przygodni widzowie, których ja nazywam wybitnymi teoretykami. Oni, jako nie zaangażowani bezpośrednio, nie mają prawa do wysuwania żadnych żądań, o ile oczywiście chcą być traktowani poważnie. Prawo to uzyskają dopiero po zaliczeniu kilku takich startów. Już to pisałem, ale jeszcze raz podkreślę, że jestem pełen uznania dla osób które zadebiutowały w Krakowie, nie poddały się i ukończyły ![]() |
|
|
| |
| Marcin Posty: 1656 Dołączył: 9 sty 06 |
|
Jeżeli trasy okażą się zbyt wyniszczające dla sprzętu to, siłą rzeczy, ubędzie uczestników. Nb. właśnie dlatego w tym roku nie zdecydowałem się na start w MTB Trophy.RB Nie ubędzie, bo GG&Wiesiek robią etapówki i wyścigi szosowe. ![]() MTB Marathon - Kraków 2010 - masakra błotna | |
| Edytowane przez Marcin dnia 29-08-2010 12:29 | |
|
| |
| Jakub Posty: 12 Dołączył: 28 sie 10 |
|
|
Kilka zdjęć: Maraton Krk -Brzoskwinia na 44 km Mega i 77 km Giga http://picasaweb.google.pl/jak…kabra_bOtnista# A i przy okazji ponarzekam sobie. Coraz gorzej z etyką zawodników... niektórzy skracają nieznacznie sobie trasę jak mogą, zwłaszcza jeśli ją dobrze znają. Fatalna pogoda. Fatalnie fatalna. Fotoreporterzy nie mają łatwo stojąc więcej godzin w trudnych warunkach, niżby jechali na maratonie, jak już tutaj zostało powiedziane. Też polowałem w wąwozie w Kochanowie, ale jak zaczęła tam płynąć rzeczka to zacząłem się bać o zawodników. Nagle przyszedł taki chłód, że przez chwilę krążyła złowieszcza mgła. Z perspektywy fotoreportera ciężko oceniać decyzję zamknięcia paru trudnych odcinków. Ale z perspektywy organizatora to była dobra decyzja zamknięcia tego odcinka w Kochanowie jeśli nie chciał mieć 50% zawodników w bandażach, a 13% w gipsie, bo tam przydałyby się opony od motoru krosowego, a ciężko zdecydować się na założenie czegoś takiego jak (chyba) 40% trasy to asfalt. Gdyby było sucho założyłbym opony z małym bieżnikiem i pewnie większość na to liczyła, że uda się przemknąć po błocie na szybszych oponach. Wtedy quady w pogotowiu z przyczepkami dla pacjentów. Z punktu widzenia show, fatalnie. Jeszcze tak psującej pogody wszystko nie widziałem. Zgrzytające rowery tak można podsumować ten maraton. Kilka osób nie mogło wyhamować na prostej, bo już nie miało hamulców. Hamulce tarczowe grały jakąś smętną muzykę. Łożyska szumiały jak topole i nie było w tym nic uspokajającego zwłaszcza dla tych którzy za to zapłacą. Narzekam na to, bo miałem jechać, ale bardzo dokładnie obserwowałem prognozy. Powinni wymyślić zamiast przerzutek to zamknięte skrzynie biegów na takie trasy. Kto wymyślił takie patenty? Ktoś dołożył do roweru oponę 2 cala i uznał, że to rower górski, a to kupa złomu w takich warunkach. Naukowcy pracujący nad nowoczesnymi rowerami, chyba nigdy na nich nie siedzieli, ale to tak jak politycy nigdy nie rozmawiali z ludźmi tylko z lobbystami sprzedającymi kasy fiskalne. Poza tym wszyscy mieli takie same koszulki, takie same rowery, takie same kaski i taką samą odświeżającą skórę maseczkę błotną na twarzy z minerałami ściągniętymi prosto z asfaltu. Pewnie z tego powodu autofocus z detekcją kontrastu w aparacie chybiał, bo raczej zwykle zdjęcia mi wychodzą jako tako. Klub Biker Trzebinia |
|
|
| |
| outsider Posty: 105 Dołączył: 21 lut 06 |
|
|
Ja też miałem debiut na dystansie Giga i był to jeden z najtrudniejszych dla mnie startów. Na osłodę mam drugie miejsce wśród energetyków za Januszem. V-ki rządzą Teraz mam dylemat bo zmieniam koła czy brać tarczówki ![]() |
|
|
| |
Maciu ![]() Posty: 2014 Miejscowość: Kraków Dołączył: 4 kwi 08 |
|
Gdybym miał nowe klocki w domu to bym je już przed startem założył, z pewnością by wystarczył. Ale te miały już przejechane Tarnów, deszczową wycieczke w Gorce, Głuszyce oraz Krynice Wożenie zapasu jest dobre tylko zmieniać by i tak trzeba było na bufecie gdzie jest czysta woda żeby odnaleźć zacisk ![]() |
|
|
| |
| Michnik Posty: 1087 Miejscowość: Kraków Dołączył: 5 kwi 06 |
|
Andy gdzie kupiłes taki fajny kask ze "szczęką"?? ![]() http://picasaweb.google.pl/jak…770323065319362 |
|
|
| |
| Skocz do Forum: |

Dalej już tylko było szlifowanie blachami... a od zjazdu do Morawicy po brzoskwince nie miałem już nawet mozliwości hamowania blachami. Te z przodu się wogóle jakoś zakleszczyły co powodowało chroniczne hamowanie
Gratulacje dla wszystkich którzy ukończyli tą rzeź! A tych co twierdzą że ta trasa była nudna a nie jechali to proponuję objechać sobie jutro, oznaczenia pewnie jeszcze wiszą


) to muszę przyznać, że też pomyślałem sobie, że nie ma żadnych szans, by ktoś z lajtowiczów przejechał całe mega w takim błocie. Jak widać nie miałem racji. Wielkie Gratulacje
.
To był naprawdę ciężki maraton, podłoże w lasach miękkie, piaszczyste, gałęzie,błoto, koleiny na zjazdach na polnych śliskich gliniastych drogach sprawiały że włos jeżył mi się na głowie i ta ciągła walka o utrzymanie właściwego toru jazdy. Czasami nie było szans na jakakolwiek jazdę. Fajnie że Maciu skombinowałeś te żele bo inaczej na pewno miałbym kryzys. Szkoda tylko że nie udało Ci się ukończyć z powodów klocków bo jechałeś pięknie (coś kurcze nie teges z tymi klockami tarczowymi u wielu osób - ja śmignąłem na V-kach i jedyne jakie mam zastrzeżenie to starta ceramika w jednym miejscu z powodu lekkiego zcentrowania koła
). Jak zwykle miłe towarzystwo na linii mety. Pogadaliśmy trochę z Miśkiem dzięki któremu dowiedzieliśmy się z Lukciem i Spootnikiem o pompie z wodą :-) koło Cichego Kącika - jakże przydatna informacja - dziękujemy za nie stanie w kilku dziesięciometrowej kolejce do kerszera 

