MTBMarathon Rabka 11.09.2010
- « początek
- ‹ poprz
- 2
- 3
- 4
- 5
- nast ›
- koniec »
| Autor | Wiadomość |
|---|---|
Maciu ![]() Posty: 2014 Miejscowość: Kraków Dołączył: 4 kwi 08 |
|
Kolejny maraton, kolejny DFN i coraz większy niepokój ![]() Wiedziałem że do Rabki jechać muszę po punkty do generalki bo nie chciałem wszystkiego zostawiać na ostatnią chwilę czyli Istebną. Z racji że od wtorku do czwartku miałem gorączkę start stanął pod znakiem zapytania, ale różne leki spowodowały ze w piątek było już OK, więc jechać należy. Rano wyjeżdżając cały czas padał deszcz, wiedziałem że będzie wesoło skrócenie trasy do 55km było dobrym rozwiązaniem przez co wzrosła szansa na dobre punkty. Start odbył się sprawnie, moc była odpowiednia na pierwszym podjeździe wypracowałem sobie pozycję i równo jechałem około 16-19 open. Tasowanie z Szbikerem jak i stałymi maratonowymi rywalami dodawało motywacji, do czasu ok 1km przed bufetem na Turbaczu... zaczęły się problemy z brzuchem. W jelitach coś zaczęło bulgotać, a każde podbicie koła powodowało nasilanie bólu. Miałem nadzieje że rozjade i przejdzie, zmniejszyłem obroty ale na nic to było. Odpocząłem na bufecie chwile wziąłem banana do kieszeni, uzupełniłem bidon i w dół, ale było jeszcze gorzej ból nie pozwalał się koncentrować na jeździe. Wolno zjeżdżałem w dół po czym dojechałem do rozjazdu mega/giga tam ratownicy pokazali mi najkrótszą drogę do asfaltu by wrócić do Rabki. Wracając musiałem kilka razy odwiedzić krzaki a ból nie ustawał, później jeszcze nadeszły dreszcze i ogólnie do niczego sie nie nadawałem. Dochodzę do wniosku że to była reakcja obronna organizmu po przebytej chorobie, jeszcze byłem osłabiony i może dlatego tak się stało, cały rytuał przed maratonem był taki jak zawsze. Teraz jestem pod ścianą, Istebna została i nadal mi brak jednego startu do generalki
...całe życie drugi! |
|
|
| |
szbiker ![]() Posty: 2370 Miejscowość: Kraków Dołączył: 29 kwi 09 |
|
|
Zieloni w akcji : Maciu Ośka Ośka 2 Miki Miki 2 Axi Axi 2 Andy jeśli uda mi się coś jeszcze wyszperać to dodam | |
| Edytowane przez szbiker dnia 12-09-2010 21:05 | |
|
| |
| Versus Posty: 3088 Miejscowość: Kraków Dołączył: 25 mar 07 |
|
(Drobne OT!) ![]() A tutaj- http://www.youtube.com/watch?v=Wa2Ld46Q5nA można zobaczyć jaką mieliśmy alternatywę dla dżdżystej Rabki i podobnej aurą krakowskiej( ) Mazovii. Może w czasie przyszłorocznego sezonu urlopowego uda się zmontować silną ekipę, i przy okazji zwiedzania dalekiej północy splondrować z nagród tamtejsze trasy? nie bądź nigdy pokorny wobec dumnych ani dumy wobec pokornych | |
| Edytowane przez Versus dnia 12-09-2010 23:52 | |
|
| |
| ośka Posty: 239 Miejscowość: Chrzanów Dołączyła: 13 sie 07 |
|
Zdjęcie które zrobiono mi w lasku jak targam rower doskonale obrazuje mój start Ciągle prowadziłam: pod górę, z góry, po prostym... Byłam totalnie bez sił, nie czułam się najlepiej no i przede wszystkim nie chciało mi się jechać. Mam już dość tego sezonu, a mój rower od jakiegoś czasu stoi całkiem porzucony Zależało mi na tym starcie tylko dlatego, że w Gorcach nie miałam jeszcze przyjemności śmigać i tylko to zachęciło mnie do jazdy. Zaraz po przyjeździe do Rabki zastanawiałam się grubo nad zmianą dystansu na mini do momentu gdy nie usłyszałam o skróceniu dystansu. Nie ukrywam, że bardzo mnie to ucieszyło Chciałabym podziękować wszystkim za doping na trasie i za towarzystwo. Wielkie dzięki również dla mojego Mikiego, który tak dzielnie na mnie czekał i przejechał ze mną ostatnie kilometry
|
|
|
| |
Miki ![]() Posty: 852 Miejscowość: Kraków Dołączył: 14 lis 06 |
|
"Dzielnie czekał". Miałem identyczny syndrom jak Ośka - brak chęci i sił i porzucenie roweru, więc stwierdziłem, że w takim razie trzeba sobie zrobić wycieczkę w miłym towarzystwie i tylko ukończyć. I tak czekałem sobie na bufetach, aż się doczekałem przy Starych Wierchach na Ośkę. Przy okazji jeszcze nadjechał Marcin i strasznie narzekał. Ostatnie kilometry to już był pełen relaks. Myślałem, że będziemy ostatni, ale się nie udało. Plan wypełniłem, chciałem tylko ukończyć i się udało. Było chyba wszystko czego nienawidzę, może oprócz deszczu (chociaż coś tam pokapało leciuteńko), ale przynajmniej końcówkę się fajnie jechało na totalnym luzie. ![]() |
|
|
| |
| jedroll Posty: 61 Dołączył: 20 sie 10 |
|
hehe no Ośka mówiłaś pod Turbaczem, że to nie Twój dzień czyli jednak był dzień na chill out si? no to muszę przyznać, że fajny ponad sześcio godzinny chill out sobie zrobiłaś ![]() |
|
|
| |
| Versus Posty: 3088 Miejscowość: Kraków Dołączył: 25 mar 07 |
|
A ja, to chyba dopiero wchodzę w sezon!![]() Maraton w Rabce był dla mnie jakby dziecinną igraszką. Może z uwagi na brak dobrych 20km? Już samo to, że do końca nie wiedziałem czy byliśmy na tym Turbaczu, czy jednak nie! Spodziewałem się jakiegoś ciężkiego podjazdu, a żaden taki nie następował!?Jak nigdy podjeżdżałem na średniej tarczy. Właśnie, gdyby nie pewne niedowierzanie w ten fakt, na metę wjechałbym z Kasią Galewicz(jechała Mega). Zaraz po połączeniu dystansów z dużą prędkością i zapasem mocy wyprzedziłem ją na podjeździe. I wtedy zamiast trzymać tępo, to postanowiłem się przyczaić, zmienić na młynek... i zakończyło się podciąganiem łańcucha i kilkuminutowym(ach te zabłocone gripy) ręcznym zakładaniem łańcucha na średnią tarczę. Straciłem target, ale nie dobry humor. Na ostatnich kilometrach, prawie jak szaleniec, z głośnym śmiechem , okrzykami radości, ciąłem błotne rozlewiska, strome, kamieniste zjazdy... wyprzedzałem zawodników Mega, tak w bardzo dobrym stylu, czyli bez upominania, czekania aż dadzą drogę, tylko bokiem, z zachowaniem bezpiecznej odległości, po największych wertepach, głazach, chaszczach! Niech Młodzież podziwia i starego Versusa! Niech wie, że z Giga, to i końcówka coś potrafi!Może na jesieni, jak dobrze popada, wybierzemy się na powtórkę? Dla mnie to była BOMBA!
nie bądź nigdy pokorny wobec dumnych ani dumy wobec pokornych | |
| Edytowane przez Versus dnia 13-09-2010 16:29 | |
|
| |
szbiker ![]() Posty: 2370 Miejscowość: Kraków Dołączył: 29 kwi 09 |
|
| Pojawiły się kolejne bardzo fajne fotki | |
|
| |
Kocur ![]() Posty: 1596 Miejscowość: Kraków Dołączył: 15 kwi 06 |
|
Dla mnie to była BOMBA! to przez V-ki ?
MOMENT OF TERROR IS THE BEGINNING OF LIFE |
|
|
| |
| Versus Posty: 3088 Miejscowość: Kraków Dołączył: 25 mar 07 |
|
Nie inaczej!![]() ![]() Fakt posiadanie sprawnych hamulców(przy rowerze) jest nie do przecenienia dla uczestników maratonów górskich! Nawet w Krakowie ich brak zdawał się być uciążliwy!ISTEBNA Ośka/Versus- decydujące starcie(oby nie napędów!)!
nie bądź nigdy pokorny wobec dumnych ani dumy wobec pokornych | |
| Edytowane przez Versus dnia 14-09-2010 12:07 | |
|
| |
| ośka Posty: 239 Miejscowość: Chrzanów Dołączyła: 13 sie 07 |
|
Versus, ja nie mam siły już się ścigać Nie ma szans żebyśmy spotkali się na trasie, no chyba że zgona zaliczysz He heJeszcze dzisiaj czuje straszny ból nóg
|
|
|
| |
szbiker ![]() Posty: 2370 Miejscowość: Kraków Dołączył: 29 kwi 09 |
|
| Pojawił się filmik Remika . | |
|
| |
pocio ![]() Posty: 3929 Miejscowość: Kraków Dołączył: 4 wrz 06 |
|
|
link do filmu można sobie ściągnąć na dysk na zimę
połowa problemów odłożonych rozwiązuje się sama |
|
|
| |
| Versus Posty: 3088 Miejscowość: Kraków Dołączył: 25 mar 07 |
|
|
Dzięki Pocio!
nie bądź nigdy pokorny wobec dumnych ani dumy wobec pokornych |
|
|
| |
- « początek
- ‹ poprz
- 2
- 3
- 4
- 5
- nast ›
- koniec »
| Skocz do Forum: |



) Mazovii.
Ciągle prowadziłam: pod górę, z góry, po prostym...
Byłam totalnie bez sił, nie czułam się najlepiej no i przede wszystkim nie chciało mi się jechać. Mam już dość tego sezonu, a mój rower od jakiegoś czasu stoi całkiem porzucony
I tak czekałem sobie na bufetach, aż się doczekałem przy Starych Wierchach na Ośkę. Przy okazji jeszcze nadjechał Marcin i strasznie narzekał. Ostatnie kilometry to już był pełen relaks. Myślałem, że będziemy ostatni, ale się nie udało.
Plan wypełniłem, chciałem tylko ukończyć i się udało. Było chyba wszystko czego nienawidzę, może oprócz deszczu (chociaż coś tam pokapało leciuteńko), ale przynajmniej końcówkę się fajnie jechało na totalnym luzie. 
Spodziewałem się jakiegoś ciężkiego podjazdu, a żaden taki nie następował!?
Nawet w Krakowie ich brak zdawał się być uciążliwy!