Giro d'Italia 2011
- « początek
- ‹ poprz
- 1
- 2
- nast ›
- koniec »
| Autor | Wiadomość |
|---|---|
| Gregu Posty: 146 Miejscowość: Kraków Dołączył: 2 maj 10 |
|
| Nie wiem, może mi się tylko wydaję, ale Scarponi jest słaby(jak na ten poziom rzecz jasna).Śmieszyło mnie to strasznie, kiedy podjeżdżają pod Etnę(pierwszy górski etap chyba), Niemiec go rozprowadza, a Scarponi odpada w połowie podjazdu. | |
|
| |
| ebola Posty: 152 Miejscowość: Kraków Dołączył: 5 sie 08 |
|
Gregu, nie wydaje Ci się, Michu nie obraź się, ale on nie był mocny. Tak jak pisałeś, Niemiec go rozprowadza i gość odpada... to nie za dobrze świadczy o zawodniku. Po drugie 6 minut straty w zawodowym peletonie w czołówce to dużo, gdyby wszystkie etapy były z finiszem pod górę to nie wiem czy starczyłoby mu podjazdów, żeby nadrobić do Contadora. A po trzecie Michu chyba nie za dokładnie oglądałeś bo Scarponi ani raz poważnie nie zaatakował, on jedynie próbował dojechać z jak najmniejszą stratą i chciał upilnować Nibaliego. A co do Nibaliego i Liquigas'u to co jak co ale im nie wyszło. Sam Canibal odniosłem wrażenie, że był jakoś bez formy choć próbował coś atakować ale na innych etapach pękał. Przez to przegrał 2-gie miejsce. Szmyd niestety się pochorował i nie było w drużynie naprawdę mocnego Gregario. Może gdyby nie to, to Nibali wypadł by lepiej ale Contador też nie miał mocarzy do pomocy z przodu choć wyścig nie da się ukryć układał się po jego myśli. Żaden z konkurentów nie kwapił się do ataków więc El Pistolero musiał tylko kontrolować sytuacje. Notabene pokazał jak i gdzie kiedy atakować... bez kalkulacji. A to co zrobił na 19 etapie i jak pomógł Tiralongo to szacunek. Tego mi u niego brakowało - zaczął nawiązywać sojusze i umie to wykorzystać, wcześniej był zbyt pazerny na zwycięstwa i przez to mnie wkurzał.Taka moja mała prywatna analiza ![]() |
|
|
| |
| Gregu Posty: 146 Miejscowość: Kraków Dołączył: 2 maj 10 |
|
No, z Nibalim i Szmydem było podobnie, na ostatnim etapie górskim-chyba w sobotę(nie widziałem tego etapu, kumpel mi opowiadał).Ale zawodnika Liquigas's jeszcze rozumiem.Szmyd był po chorobie, ale się zbytnio nie napracował, a Nibali był już dość zmęczony.Inną sprawą jest, że Scarponi nie miał żadnych atutów by atakować.Nibali mógł to robić np. na zjazdach pod Zoncolan, a Scarponi tak dobrze nie zjeżdża.Nie oglądałem wszystkich etapów, ale nie przypominam sobie żeby Nibali też jakoś ochoczo atakował, po za tymi zjazdami.Ogólnie nie był to jakiś bardzo ciekawy wyścig-gra toczyła się głównie o dalsze miejsca.Po tym etapie pod Etnę było widać, że na Contadora raczej nie ma mocnych.Chociaż i tak, z chęcią zawsze oglądałem relację![]() |
|
|
| |
szbiker ![]() Posty: 2370 Miejscowość: Kraków Dołączył: 29 kwi 09 |
|
Ładna nie ? ...statuetka oczywiście ![]() szbiker dodał/a następującą grafikę: ![]() | |
| Edytowane przez szbiker dnia 01-06-2011 10:15 | |
|
| |
| Michu Posty: 984 Miejscowość: Kraków/Roma/San Gimignano Dołączył: 16 wrz 08 |
|
Szczerze..po tych wszystkich trudach wolałbym tą DZIEWOJĘ ![]() ![]() ![]()
|
|
|
| |
MiśQ ![]() Posty: 3416 Miejscowość: Kraków Dołączył: 13 sty 06 |
|
Bo Ty Michu "dupa", nie kolarz jesteś Twardym trzeba być, a nie miętkim ![]() Statuetka oczywiście... super
Grunt to nie przemęczać się! |
|
|
| |
| Michu Posty: 984 Miejscowość: Kraków/Roma/San Gimignano Dołączył: 16 wrz 08 |
|
Żenić się trzeba a nie
|
|
|
| |
szbiker ![]() Posty: 2370 Miejscowość: Kraków Dołączył: 29 kwi 09 |
|
| Z innej beczki :-) | |
|
| |
| Michu Posty: 984 Miejscowość: Kraków/Roma/San Gimignano Dołączył: 16 wrz 08 |
|
|
Czyli zabawy anty-dopingowej c.d...znów się będą sądzić, przekonywać itd.... Tak się nasuwa pytanie trochę trywialne ale może by wszystkim dać EPO i by było po kłopocie.... Z drugiej strony jednak...byłoby to chore, bo już wdać, że niektórzy to roboty (tylko pytanie czy o własnych mięśniach to osiągnęli czy nie)...tak czy owak...chyba nie doczekamy już czasów, gdzie w wyścigu pojedzie 100% kolarzy na wspomaganiu TYLKO swych mięśni....a szkoda.... |
|
|
| |
| RB Posty: 398 Dołączył: 5 kwi 07 |
|
| Tylko czy takie czasy kiedykolwiek istniały? ZTCW to już w starożytności koksowano konie startujące w wyścigach rydwanów. Wiąże się to z początkami kolarstwa, wtedy (niektórzy) zawodnicy dopingowali się środkami przeznaczonymi dla koni... Tam gdzie w grę wchodzę pieniądze, prestiż, itp., trudno o dochowanie zasad. Tak było zawsze, tyle, że wówczas albo nie przeprowadzano kontroli antydopigowych, albo nie umiano wykryć wspomagających substancji. | |
|
| |
- « początek
- ‹ poprz
- 1
- 2
- nast ›
- koniec »
| Skocz do Forum: |
choć wyścig nie da się ukryć układał się po jego myśli. Żaden z konkurentów nie kwapił się do ataków więc El Pistolero musiał tylko kontrolować sytuacje. Notabene pokazał jak i gdzie kiedy atakować... bez kalkulacji. A to co zrobił na 19 etapie i jak pomógł Tiralongo to szacunek. Tego mi u niego brakowało - zaczął nawiązywać sojusze i umie to wykorzystać, wcześniej był zbyt pazerny na zwycięstwa



Twardym trzeba być, a nie miętkim