Jakby to nazwać....?

Autor Wiadomość
skolioza mężczyzna

skolioza
Posty: 951
Dołączył: 27 cze 06
Dodane 04-12-2006 21:54 Jakby to nazwać....?
Ponieważ forum ostatnio troszkę "zwolniło" jeśli chodzi o ilość wypowiedzi, proponuję - w ramach rozruszania go - do refleksji nad prawie minionym rokiem 2006. Może ktoś miałby ochotę podzielić się swoim największym osiągnięciem, sukcesem, porażką bądź nowym przeżyciem, doświadczeniem? Napisać co złożyło się na to wydażenie, jak się do niego przygotowywał....Odpowiedź na tego posta - jeśli ktoś zechce odpowiedzieć - może być wskazówką dla innych! :)

www.RetroMTB.pl
pierwsza polska strona o kultowym sprzęcie

http://www.facebook.com/pages/RetroMTBpl/139103036115861?ref=ts
RetroMTB na Facebooku

Pandemonium mężczyzna

Pandemonium
Posty: 15
Miejscowość: Kraków - Podgórze - Piekło ^^
Dołączył: 4 gru 06
Dodane 04-12-2006 22:54 RE: Jakby to nazwać....?
Witam wszystkich, to mój pierwszy post na tym forum :)

Moim najwiekszym sukcesem w tym roku było kupienie nowego roweru :) A raczej przekonanie na to starszych... porażką związaną z kupnem tego roweru jest sklep... Decathlon - nawet nie pytajcie x|

Osiągnięciem jest to ze do dnia dzisiejszego zrobilem na tym rowerze ok. 2130 km... kupilem go w połowie lipca ;) Do konca wakacji przejechałem na nim bodajże 1700 km, niesety szkoła przyszła i nie mam zaduzo czasu na rower :|

Drugie osiagnięcie w tym sezonie to brawurowy zjazd z predkością ok 82km/h - głupota, wiem, ale cóz zrobić :D

Porażką (kolejna) było wykrzywienie lewej klamki... na drzewie :p :D ;) - wniosek płynący z tego: unikać drzew xD

I to chyba tyle :)

"Bo miasto świat zdobyło, a świat zdobył miasto
I wszystko w proch upadło, by znowu Czas rządził."

bikergonia kobieta

bikergonia
Posty: 81
Miejscowość: Wawa
Dołączyła: 3 lis 06
Dodane 05-12-2006 09:47 RE: Jakby to nazwać....?
Ładna prędkośc, gdzie to było?

GTRider's

goniaof2.gif

f32cee748caf9ff6.gif

Pandemonium mężczyzna

Pandemonium
Posty: 15
Miejscowość: Kraków - Podgórze - Piekło ^^
Dołączył: 4 gru 06
Dodane 05-12-2006 13:07 RE: Jakby to nazwać....?
bikergonia napisał/a:
Ładna prędkośc, gdzie to było?


Jak się jedzie na kopiec Kościuszki, jest ulica, którą jezdza samochody i autobus na kopiec, to jest taki odcinek, chyba z 500m ma, z góry jest - pedałowalem ile sil w nogach i na 3x9 :D

"Bo miasto świat zdobyło, a świat zdobył miasto
I wszystko w proch upadło, by znowu Czas rządził."

furman mężczyzna

furman
Posty: 3227
Miejscowość: Kraków
Dołączył: 9 sty 06
Dodane 06-12-2006 22:14 RE: Jakby to nazwać....?
Może sukcesy to za dużo powiedziana ale było kilka chwil, ktore przyniosły mi dużo satysfakcji.
Na pewno było tak w pierwszej połowie sezony kiedy noga dobrze podawała i fajnie się jeździło...ale również rozczarowanie gdy kłopoty sprzętowe niweczyły moje wysiłki.
Ogromna fraja z maratonu w Kościelisku. W zeszłym roku mówiłem, że inne maratony przy Kościelisku to przedszkole. A w tym roku śmiem twierdzić, że ubiegłorocze Kościelisko to przedszkole w porównananiu do tegorocznej edycji. Udało się, chociaż znów flak na pierwszej pętli, potem walka o limit czasowy, walka z deszczem, błotem, zmasakrowanym sprzętem. I giga zaliczone.

Duża satysfakcja z wyjazdu na Ukrainę. Udało się zrobić piękną trasę, po drogach o jakich nawet nie śniłem. Nawet udało sie zadowolić wybrednego w tej materii Pita :)
No i zdobycie Bliźnicy w dużej mierze dzięki mojemu uporowi. Naprawdę warto było chociaż wiele nas to kosztowało i nie zawsze było wesoło.

Potem niezła postawa w BC. Niezły początek, potem spory dołek lecz na koniec brawurowo wręcz pojechany 5 etap i satysfakcja z wygranej walki nie tylko ze zmęczeniem ale również i bólem ( nie nóg)

A potem to już tylko gorzej. Zaskakujacy spadek formy, taki sobie maraton w Krakowie i na koniec totalna porażka w Istebnej.

Ale żeby nie kończyć źle to jeszcze jedna pozytywna wiadomość. Fajnie że poznałem dużo super ludzi, z którymi można razem śmigać, a na tej stronie dzielić się wrażeniami z jazdy i wymieniać doświadczeniami.
superMario mężczyzna

Posty: 640
Miejscowość: krakow
Dołączył: 18 sie 06
Dodane 07-12-2006 21:44 RE: Jakby to nazwać....?
furman napisał/a:
Ogromna fraja z maratonu w Kościelisku. W zeszłym roku mówiłem, że inne maratony przy Kościelisku to przedszkole. A w tym roku śmiem twierdzić, że ubiegłorocze Kościelisko to przedszkole w porównananiu do tegorocznej edycji. Udało się, chociaż znów flak na pierwszej pętli, potem walka o limit czasowy, walka z deszczem, błotem, zmasakrowanym sprzętem. I giga zaliczone.


co do koscieliska tez mam mile wspomnienia bo wlasnie po ukonczeniu tego arcy trudnego wyscigu myslalem ze wchodze na inny tor maratonow ze forma rosnie i staje sie 100% kolarzem no i dodam ze niezapomne tego zmeczenia jakie widzialem na Leslawie gdy pierwszy raz go mijalem Potem niestety prawda okazala sie bolesna, maratony byly walka z moim zdrowiem.
Mam nadzieje ze tak zwane frycowe juz zaplacilem i ze na przyszly rok bede w 100% zdrowy czego sobie i wam wszystkim zycze ;)
Edytowane przez superMario dnia 08-12-2006 22:15
Leslaw mężczyzna

Leslaw
Posty: 3705
Miejscowość: Kraków
Dołączył: 19 lip 06
Dodane 08-12-2006 23:11 RE: Jakby to nazwać....?
Kończący się 2006 rok był dla mnie wielką rowerową przygodą , którą nigdy wcześniej jeszcze nie doświadczyłem. Było w tej przygodzie wszystko . Były sukcesy na miarę moich możliwości i porażki ,które wiele mnie nauczyły. Był zniszczony sprzęt , była krew i ból. Ale była i satysfakcja., że po wypadku na nartach ,który miałem cztery lata temu mogę tak intensywnie jeździć na rowerze /niestety biegać już nie mogę/. Poznałem w tym roku mnóstwo osób mających podobne hobby. Cenię sobie ,że znam takich ludzi jak wy i to co tworzymy wspólnie w ramach tego forum. Wiem też, że taka pasja nie liczy nikomu lat. Wykracza poza pewne granice . Niezależnie od tego kim jesteś i gdzie mieszkasz , zbliża ludzi .
Co było moim największym tegorocznym sukcesem ? W kontekście startów : maraton Eski we Wrocławiu . Dla mnie w temacie sukcesu najważniejsza jest satysfakcja ze startu. Choć nie stanąłem tam na podium ,gdyż byłem czwarty ,był to dla mnie jednak wyścig niesamowity. W chłodzie, deszczu, błocie i startując z samego prawie końca / gdyż za późno dojechałem/, osiągnąłem miejsce w które ciężko było mi uwierzyć. A co najważniejsze, jazda tam sprawiała mi ogromną przyjemność . Porażka ? No cóż. Chyba największą dla mnie porażką, w kontekście jazdy na rowerze jest to , że zaliczyłem 16 maratonów, kupiłem pulsometr, kupiłem trenażer i teraz układam plany treningowe ,aby poprawić wyniki w przyszłym roku i poczuć się mocniejszym. Czy naprawdę o to chodzi ? Wiem ,że zdławiam swoją fantazję rowerową, czyli jechać jak chcesz, z kim chcesz i gdzie chcesz. Czy tego chcę ? Powiem wam ,że nie wiem ,ale jest to silniejsze ode mnie. Chyba w każdym z nas drzemie dusza sportowca . Dlatego życzę wam w tym nadchodzącym 2007 roku aby każdy z was osiągnął swoje rowerowe plany i cele, ale i nie zapominał ,że nie samym rowerem człowiek żyje . Czego wam jak i sobie życzę.
wielki-adwersarz mężczyzna

Posty: 23
Miejscowość: Kraków
Dołączył: 26 lis 06
Dodane 09-12-2006 21:31 RE: Jakby to nazwać....?
hmm
na dobry początek sezonu postanowiłem kupic nową ramkę i to w dodatku fulika.
oczywiście starty w maratonach były spowodowane tylko i wyłącznie brakiem czasu bo oczywiście nastawiłem się na explorowanie górek. i tak w czasie 'sezonu' strasznie mało jeździłem a włwściwie to coraz mniej bo na początku było całkiem nieźle. ostatni wyjazd z Wami dał mi dużo do myślenia. świetnie się bawiłem i w końcu doczekałem się exploracji gór i zdalem sobie też sprawe z tego że jeśli niebede miał czasu w przyszłym sezonie na takie właśn ie wycieczki w zajebistym towarzystwie.
wiecie dużo ostatnio zdjęc robie, to takie już zboczenie zawodowe :p , myśle żeby sprzedac akite i zainwestowac w porządny sprzet cyfrowy do fotografii.
może z czasem jak już się dorobie na tej fotografii to znowu coś kupie :(

qui dormit non peccat

Marcin mężczyzna

Marcin
Posty: 1656
Dołączył: 9 sty 06
Dodane 10-12-2006 13:30 RE: Jakby to nazwać....?
Moja przygoda zaczęła się rok temu od czytania z zapartym tchem strony www.rowerowanie.republika.pl (strona już nie działa).
Treść mi się bardzo podobała, ale strona już mniej. Zaproponowałem założenie systemu cms. Furman i reszta grupy się zgodziła. Dzięki tej pasji, poznałem sporo ludzi w tym roku. To jest mój największy sukces.
Sportowe osiągnięcia jak na debiut w mtb, gdzie wcześniej moją pasją była piłka nożna, koszykówka (grałem w klubie 3 lata), pływanie i inne dyscypliny jak na początek mogę uznać za niezły. W przyszłym roku liczę na poprawę kondycji i technikę jazdy w terenie.
Liczę też, że strona będzie dalej popularna i najlepsza w małopolsce.
lox mężczyzna

Posty: 116
Miejscowość: Kraków
Dołączył: 20 wrz 06
Dodane 12-12-2006 20:45 RE: Jakby to nazwać....?
Cos tam wygrałem i stałem sie silniejszy ;) Rok 2006 to rok wielkiej przemiany ;) Pierwsze podium pierwsza dekoracja. Sama radość ;)

Grubasek ;)

Luki mężczyzna

Luki
Posty: 2502
Miejscowość: Kraków
Dołączył: 27 mar 06
Dodane 12-12-2006 22:58 RE: Jakby to nazwać....?
Tak naprawde to jestem cieki bolek w rower. Nie robie duzych przebiegow... nie jeżdze dużo po górach... nie trenuje regularnie... dopiero rok jezdze w zawodach... maratonach. I to jest moj chyba glowny sukces... Udalo mi sie ukonczyc wszystkie w jakich wystartowalem i dodaje, ze w kazdym jechalem na smierc i zycie... co dało jak dla mnie (i na mnie) piękną note końcową... 61 pozycja w M2... Marzylem tez zawsze o wejsciu w pierwsza setke w OPEN i zazwyczaj udawalo sie przyjechac okolo 70-90miejsca w OPEN, co uwazam za moj sukces.

Najwiekszymi (najtrudniejsze, najkrwawsze) pojedynczymi sukcesami było:

2 miejsce w 24h Marathon Mazovia w Nowym Miesice (w klasyfikacji Duo z neeq'iem)... wielka radosc, wielki wynik, pierwsze pudlo i ostantnie, wynik na skale mojego zycia... moze nie startowala tam elita maratonow, ale leszczy to tam nie bylo.

Przejechanie GIGA Koscieliska - problemy z napędem, zdrowiem, zgubieniem sie... no i to ponad 8h... masakra zycia... nigdy tak wiecej...

Dobra jazda w Krakowie i w Istebnej - zyciowki bardzo rowno jechane.

Porazkami zdecydownaie bylo nie pojechanie w Bardzie GIGA... oraz przejechanie Walbrzycha GIGA na 208 pozycji... bez wody (brak bufetow, miniecie kilku) - odwodnienie zycia...

Nie zrealizowal bym polowy startow gdyby nie inni ludzie, ktorzy byli wsparciem, zacheta, sa wzorcami, sluzyli dobra rada i byli swietnymi kompanami do wspolnych startow i wyjazdow. Dzieki Wam tez poznalem innych ludzi, inne sciezki w lasku, inne trasy i wszystko co zwiazane z rowerem.

Wszystko to jest dosc dobrym gruntem, by byc jeszcze lepszym, by podniesc sobie poprzeczke... jezdzic jeszcze wiecej... jezdzic razem wiecej.
Leslaw mężczyzna

Leslaw
Posty: 3705
Miejscowość: Kraków
Dołączył: 19 lip 06
Dodane 30-10-2007 00:02 RE: Jakby to nazwać....?
Dla przypomnienia , dla odrodzenia i własnych refleksji. Jak każdemu z nas minął sezon rowerowy 2007 ?
dziczek mężczyzna

Posty: 963
Dołączył: 18 kwi 06
Dodane 30-10-2007 11:10 RE: Jakby to nazwać....?
Sezon nie minął, sezon trwa :D

Team Jubilat Polska

mt_jr mężczyzna

Posty: 478
Miejscowość: kraków
Dołączył: 1 paź 06
Dodane 30-10-2007 18:19 RE: Jakby to nazwać....?
Leslaw napisał/a:
Dla przypomnienia , dla odrodzenia i własnych refleksji. Jak każdemu z nas minął sezon rowerowy 2007 ?


A można używać słów ogólnie uznawanych za wulgarne? :>
pocio mężczyzna

pocio
Posty: 3929
Miejscowość: Kraków
Dołączył: 4 wrz 06
Dodane 30-10-2007 19:44 RE: Jakby to nazwać....?
mt_jr napisał/a:
A można używać słów ogólnie uznawanych za wulgarne? :>

myslę Marku że aż tak xle w tym sezonie nie było by trzeba się posilkować łaciną. :)

połowa problemów odłożonych rozwiązuje się sama
pozdrawiam naczelny bleblak pocio

mt_jr mężczyzna

Posty: 478
Miejscowość: kraków
Dołączył: 1 paź 06
Dodane 30-10-2007 19:58 RE: Jakby to nazwać....?
pocio napisał/a:
mt_jr napisał/a:
A można używać słów ogólnie uznawanych za wulgarne? :>

myslę Marku że aż tak xle w tym sezonie nie było by trzeba się posilkować łaciną. :)


Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia ;) Calamitas virtutia occasio, jak mawiał Seneka.
pocio mężczyzna

pocio
Posty: 3929
Miejscowość: Kraków
Dołączył: 4 wrz 06
Dodane 30-10-2007 20:28 RE: Jakby to nazwać....?
mt_jr napisał/a:
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia ;) Calamitas virtutia occasio, jak mawiał Seneka.


w orginale jest virtutis :p
Nieszczęście jest okazją do wykazania męstwa
lub klęska jest okazją do cnoty

Carum est, quod rarum est (Seneka)

połowa problemów odłożonych rozwiązuje się sama
pozdrawiam naczelny bleblak pocio

mt_jr mężczyzna

Posty: 478
Miejscowość: kraków
Dołączył: 1 paź 06
Dodane 30-10-2007 21:08 RE: Jakby to nazwać....?
pocio napisał/a:
mt_jr napisał/a:
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia ;) Calamitas virtutia occasio, jak mawiał Seneka.


w orginale jest virtutis :p



A i S są zaskakująco blisko siebie na laptopowej kalwiaturze ;)
skolioza mężczyzna

skolioza
Posty: 951
Dołączył: 27 cze 06
Dodane 30-10-2007 21:36 RE: Jakby to nazwać....?
Leslaw napisał/a:
Dla przypomnienia , dla odrodzenia i własnych refleksji. Jak każdemu z nas minął sezon rowerowy 2007 ?


To dziwne ale pomimo kilku nienajgorszych "występów" jakoś tak beznamiętnie... 2006 bardziej zapadł mi w pamięci, choćby ze wg na wyjazd w około Tatr,po którym nie mogłem długo dojść do formy, wyjazd do uroczej Rumuni... A 2007? Praktycznie bez treningu, wycieczek Rower ograniczył się w zasadzie do dojazdu do pracy i kilku wspomnianych startów...

www.RetroMTB.pl
pierwsza polska strona o kultowym sprzęcie

http://www.facebook.com/pages/RetroMTBpl/139103036115861?ref=ts
RetroMTB na Facebooku

furman mężczyzna

furman
Posty: 3227
Miejscowość: Kraków
Dołączył: 9 sty 06
Dodane 31-10-2007 10:45 RE: Jakby to nazwać....?
W moim przypadku nie było źle, jakieś tam nawet pucharki w podrzędnych imprezkach udało mi się wywalczyć. Główne założenia udało się wypełnić ale coraz bardziej odczuwałem brak swobodnej jazdy, takiej dla przyjemności. Wprawdzie lubię trenować, a mając swoje teorie na ten temat robię to po swojemu to jednak trzeba powiedzieć, że jest to ciągła presja. Poza tym w zasadzie co weekend jakieś zawody, wyjazdy, zagubiłem się trochę w tym wszytskim i dostrzegłem, że jednak sporo tracę. To takie moje wewnętrzne rozterki, z jednej strony lubię rywalizację, wypluwanie płuc na zawodach, liczenie sekund straty do zwycięzcy, z drugiej strony marzą mi się górskie hale, przecieranie nowych szlaków, niezobowiązujące wyjzdy w nieznanae, sakwy na bagażniku itp.
Na pewno w nadchodzącym sezonie będe musiał coś zmienić bo czuję że coś przecieka mi przez palce.
Skocz do Forum: