Sobotnia włóczęga.

Autor Wiadomość
lukcio mężczyzna

lukcio
Posty: 1145
Miejscowość: kraków
Dołączył: 11 lut 09
Dodane 18-11-2011 15:59 RE: Sobotnia włóczęga.
Czy pisałby się ktoś jutro na jakąś jazdę? Chętnie bym się gdzieś wybrał, ale samemu ciężko mi się zmobilizować :) Najchętniej podjechałbym gdzieś pociągiem i wrócił do Krakowa terenem, podobnie jak Szymek ostatnio, choć może nie aż tak ambitnie.

SIŁA! NIE MA LIPY!

szbiker mężczyzna

szbiker
Posty: 2370
Miejscowość: Kraków
Dołączył: 29 kwi 09
Dodane 18-11-2011 16:18 RE: Sobotnia włóczęga.
no można by :) Jaki kierunek Cię interesuje ? Może pociągiem do Suchej Beskidzkiej i potem na jakiś fajny szlak niekoniecznie ten sam co kiedyś ;-) ?
lukcio mężczyzna

lukcio
Posty: 1145
Miejscowość: kraków
Dołączył: 11 lut 09
Dodane 18-11-2011 16:28 RE: Sobotnia włóczęga.
Patrzę na tą mapę i nie mam zbyt wiele pomysłów. Tu byłem, tu mi się nie chce itp :] Wychodzi na to, że nie byłem na luboniu wielkim :)

Może Jordanów - Luboń wlk - zjazd w stronę mszany (ale nie na glisne) i potem kasina - lubomir - kudłacze - mszana - domek?

SIŁA! NIE MA LIPY!

szbiker mężczyzna

szbiker
Posty: 2370
Miejscowość: Kraków
Dołączył: 29 kwi 09
Dodane 18-11-2011 16:54 RE: Sobotnia włóczęga.
Muszę rzucić okiem na mapy ;-)
szbiker mężczyzna

szbiker
Posty: 2370
Miejscowość: Kraków
Dołączył: 29 kwi 09
Dodane 18-11-2011 18:47 RE: Sobotnia włóczęga.
Jest propozycja trasy na Ciecień (829m) koło Wiśniowej. Planujemy z Lukciem dojechać do Dobczyc z Krakowa asfaltem a potem w Poznachowicach Górnych odbić na szlak niebieski na Ciecień który nawet jest w wikipedii :D , potem zjechać do przełęczy Wierzbanowskiej i dalej czerwonym szlakiem przez Wierzbanowską Górę oraz Pasmo Łysiny i Lubomira udać się do Myślenic. Stamtąd powrót asfaltem do Krakowa.

TUTAJ MAPKA na której można znaleźć te dziwne nazwy jak Ciecień/ Przełęcz Wierzbanowska/ Góry Wierzbanowskie/ Lubomir i Łysina ..barwny ten nasz język :D

Jeśli ktoś jest chętny na taką wycieczkę to zapraszamy !
Edytowane przez szbiker dnia 18-11-2011 18:48
Axi mężczyzna

Axi
Posty: 3258
Miejscowość: Kraków
Dołączył: 8 sie 06
Dodane 18-11-2011 19:19 RE: Sobotnia włóczęga.
To jeszcze napiszcie ile to ma być km i macie szansę na las rąk ;p.

Pozdrawiam :)
Axi

szbiker mężczyzna

szbiker
Posty: 2370
Miejscowość: Kraków
Dołączył: 29 kwi 09
Dodane 18-11-2011 19:26 RE: Sobotnia włóczęga.
Obstawiam że 100km z czego 65km to asfalt a 35km teren - nic strasznego :-)

Miejsce spotkania to skrzyżowanie Witosa, Herberta i Turowicza czyli TUTAJ
Godzina : 9:00
Zapraszamy
Edytowane przez szbiker dnia 18-11-2011 20:03
szbiker mężczyzna

szbiker
Posty: 2370
Miejscowość: Kraków
Dołączył: 29 kwi 09
Dodane 19-11-2011 20:35 RE: Sobotnia włóczęga.
Na początku chciałem podziękować za świetną wycieczkę ! Pojechaliśmy z Lukciem celem zdobycia szczytu Ciecień (829m) koło Wiśniowej. Szybko w około 1h z hakiem dotarliśmy do Dobczyc. Po zaopatrzeniu się w sklepie w żarcie pognaliśmy dalej przez Poznachowice – gdzie po kilku sporych podjazdach i zjazdach asfaltowych natrafiliśmy na niebieski szlak na Ciecień. Rzut oka na pionowo idący ;-) szlak po kamolach przykrytych liśćmi i już wiedzieliśmy co nas będzie czekać :-) Wspinaczka, wspinaczka, wspinaczka …z buta oczywiście :D Po jakimś czasie :-) dotarliśmy do Grodziska (618m) – tam na szczycie ponoć prawdziwy grób usypany z kamieni i napotkana grupka „chichrającej się” młodzieży z przewodnikiem :-) Widoczki przebijały się od czasu do czasu – uświadamiając nam że już wysoko ! Miłe zaskoczenie nastąpiło na zjeździe z Grodziska – otóż ścieżka okazała się przejezdna a parę ekstremalnych stromych „spadków” dało niezły fan B) Dalej ścieżka wciąż przejezdna, tylko od czasu do czasu, dosyć rzadko przeplatana odcinakami bardziej stromymi ze sporą ilością kamieni które zmuszały do zejścia z roweru. Po jakiś czasie zbliżając się do Księżej Góry (649m) zauważyliśmy tabliczkę z napisem „KG 6minut Wieża widokowa” ….no to dajemy ! :-) Opłacało się nieco odbić od szlaku i wdrapać na dosyć wysoką wieżę bo przebijające się widoczki były przednie ! Po lewej już blisko Ciecień którego zaszronione drzewa na szycie prezentowały się super, na wprost przebijała się w dolinie Wiśniowa a po prawej nic nie było widać :D Gdy osiągnęliśmy Ciecień zatrzymaliśmy się na chwilę by coś przegryźć. Widoczków niestety brak, mgła, wilgotne powietrze i chłodno a sam szczyt gęsto zadrzewiony jednak jakieś 100m poniżej polana z przepięknie zaszronionymi smrekami, sosnami, krzewami, kępami. Trud wcześniejszego przedzierania się przez drzewa specjalnie przez kogoś rzucone w poprzek na drogę co 20m. został zrekompensowany B) Na zjeździe z Ciecienia Lukciowi z zimna odpadły palce ;-P Docieramy czerwonego szlaku prowadzącego na Wierzbanowską Górę (778m). Podjeżdżamy koło jakiegoś górala który palił ognisko jednocześnie porządkując ścinki gałęzie po ścince. Pyta „może byście się ogrzali ? Dla palców Lukcia okazało się to zbawienne :D. Stajemy , ogrzewamy się a góral zabawia rozmową :-) Okazało się że Pan Gienek jest z Kasiny i że zna dobrze ojca Justyny Kowalczyk i czasem ją samą również widuje. :-) Zbudował również wiele domów w Krakowie jako robotnik :-) Rozstajemy się w miłej atmosferze …czuję się również zobowiązany przekazać pozdrowienia od Pana Gienka który kazał je okazać wszystkim których lubimy :-P B)
Po jakimś czasie docieramy do Lubomira (904m), Łysiny (891m) a następnie schroniska Kudłacze. Tutaj zostajemy na chwilę odpocząć, zagrzać się (kaloryfery mocno grzały :-) ), wypić coś ciepłego. Lukcio wysyła foty na facebooka. Jest po 15:00 ..zbieramy się. Do Myślenic zjeżdżamy zielonym szlakiem przez Chełm mykając jeszcze po drodze traskę DH :-) W Krakowie jesteśmy chwilę po 17:00. Wcześniej oczywiście w chłodzie i ciemnościach musieliśmy zaliczyć świątnikowskie górki które zawsze na koniec sponiewierają człowieka :-) Po wycieczce zwykła kromka chleba w domu smakowała jak nigdy :-)
Wyszła super wycieczka ! Dzięki Lukcio i do następnego ! Wkrótce dodam fotki
Edytowane przez szbiker dnia 19-11-2011 20:52
lukcio mężczyzna

lukcio
Posty: 1145
Miejscowość: kraków
Dołączył: 11 lut 09
Dodane 19-11-2011 20:50 RE: Sobotnia włóczęga.
Szymek, super to opisałeś! Właściwie nie mam nic do dodania :) Pan Gienek ocalił moje palce :) Wycieczka naprawdę świetna, zjazdy eleganckie, zupełny brak błota - wszędzie sucho. Szron i mgła zapewniły wyjątkowy klimat. Ciepło nie było, ale co tam, po ognisku jechało mi się już bardzo dobrze :)

Do następnej wycieczki :)

SIŁA! NIE MA LIPY!

Jacekddd mężczyzna

Jacekddd
Posty: 532
Miejscowość: Kraków
Dołączył: 23 paź 09
Dodane 25-11-2011 12:04 RE: Żwawy lajt
Zbliża się sobota i po głowie chodzi mi taka traska.

http://www.bikemap.net/route/1342796

Plan z dojazdem autem do Harbutowic, trasa jak widać na Pogórzu, zawiera sporo górek, ze względu na temperatury i warunki, z możliwą miejscami śliską nawierzchnią, oraz łączniki w terenie raczej dla roweru mtb. Trzeba Kraków opuścić ok 8.00 żeby plan się powiódł przed nocą a może nawet została godzinka na obiad w Zawoji.
Może ma ktoś jakieś praktycznie uwagi lub ew. kontr-pomysł czy też chęć przyłączenia się? Czekam na odpowiedź Kolegi, który wstępnie chciał ale nie wiem czy się zdecyduje. Jeśli ten nie dopisze będę miał jedno wolne miejsce.

Z uporem piszę w żwawym lajcie bo nie czuję się jakimś orłem kondycyjnym i to wszystko podciągnąłbym pod takie lekkie jeżdżenie.


Jacek

Quest, Snoek, Kross

Kocur mężczyzna

Kocur
Posty: 1596
Miejscowość: Kraków
Dołączył: 15 kwi 06
Dodane 25-11-2011 13:06 RE: Żwawy lajt
111 km po górkach o tej porze roku ?

chyba bardzo żwawy lajt ;)

MOMENT OF TERROR IS THE BEGINNING OF LIFE

lukcio mężczyzna

lukcio
Posty: 1145
Miejscowość: kraków
Dołączył: 11 lut 09
Dodane 25-11-2011 17:00 RE: Żwawy lajt
Ta trasa jest spokojnie do zrobienia na szosie o ile się nie mylę. Nie przesadzajmy, 111km to nie jest znowu taka tragedia, w żwawym tempie (mówię tu o okolicy 25km/h) do przejechania za dnia. W razie braku czasu można jeszcze odpuścić fragment przez Suchą Górę.

SIŁA! NIE MA LIPY!

Edytowane przez lukcio dnia 25-11-2011 17:01
Axi mężczyzna

Axi
Posty: 3258
Miejscowość: Kraków
Dołączył: 8 sie 06
Dodane 25-11-2011 17:50 RE: Sobotnia włóczęga.
lukcio, tylko że w opisie jest wyraźnie zaznaczone, że łączniki terenowe dla roweru mtb.

Posty zostały przeniesione do stosownego działu. Tego typu wpisy powodują, że mnożą się lajty, super lajty, ekstralajty... bo wchodzi nowa osoba na forum i co widzi: "lajtowy wyjazd 111km po górach". Każdy ma swoje tempo jazdy i dobrze jak je poda w opisie wyjazdu - z drugiej strony teraz mamy zimę i nawet furmanowi spadły średnie ;). Mimo wszystko Jacku bardziej to podpada pod weekendową włóczęgą.

Pozdrawiam :)
Axi

Jacekddd mężczyzna

Jacekddd
Posty: 532
Miejscowość: Kraków
Dołączył: 23 paź 09
Dodane 26-11-2011 22:06 RE: Sobotnia włóczęga.
Prawie objechałem.
Ostatecznie w sobotę rano przedzwonił kolega Leszek rezygnując. W sumie zimno, lekka mżawka, no i w zasadzie nie miał skompletowanych ciuchów na jazdę w tych warunkach. Plan był wystartować autem o 8:00 a przed 9:00 z Harbutowic wyruszyć na rowerze. Niestety auto w piątek się zbuntowało i choć mi to było wybitnie nie na rękę musiałem przynajmniej podjąć próbę odstawienia go do mechanika. Udało się ale spowodowało to stratę ponad 1h w rezultacie wyruszyłem na trasę o 10:00.

Na początku wyglądało to niezbyt ciekawie. Podjazd na Sołtysi Dział był w zasadzie oblodzony. Cienka warstwa pokrywała asfalt miejscami tam gdzie dotarł ciepły wiatr asfalt był mokry. Im wyżej wspinałem się tym było cieplej. Inwersja. Czyli na górze cieplej niż na dole, czyżby halny zawiewał lekko? W każdy razie im wyżej było tym cieplej, wietrzniej i sucho i to się powtarzało na tej trasie wszędzie na każdej przełęczy, znacznym wzniesieniu. Masy powietrza odpychały mgliste opadowe powietrze na północ. Zjazd do Bieńkówki i Tokarni zapewnił mi błotną maseczkę potem było już znacznie lepiej. Ostrą próbą był podjazd z Trzebuni do Więciórki przez Dział. Jacyś chłopcy nakierowali mnie na właściwy z polnych podjazdów i na zmianę jadąc i podchodząc na zlodzeniach parłem w górę w zimowej temperaturze i lodowatej scenerii. Ten podjazd wsiadałem i omal nie spadałem z roweru kilka razy. Końcówka zrobiła się sucha i po krótkim zastanowieniu z Działu na Lachówkę przez jakieś gospodarstwa zjechałem do Więciórki i Tokarni gdzie przy drodze dostrzegłem człowieka z myjką ciśnieniową i opłukałem gogle. Odcinek przez Tokarnię, Łętownię i podjazd na wzniesienia przed Osielcem to była jazda w błotnej mazi wynikłej z jakichś robót drogowych. Przed Osielcem twardy podjazd i zjazd z widokiem na kamieoniołom po drugiej stronie doliny. Potem przez Bystrą gdzie pojawiać się zaczęły widoczki charakterystyczne dla pogórza, które tak lubię. Zrobiło się też prawie całkiem sucho choć nieco chłodniej. Stopniowo też coraz bardziej stromo na podjeździe i wreszcie dotarłem do zupełnie pustej Zubrzycy. Wiatr zrobił swoje i praktycznie przez całą miejscowość jadąc nie widziałem żadnych pieszych.

Powolutku z uporem gramoliłem się na Krowiarki. Przy drodze w rowach widać było, że już by tu królowała zima gdyby nie ciepły wiatr ale tam gdzie nie dotarł asfalt się szklił a w rowach leżał lód. Na parkingu przed Krowiarkami turyści omawiający wycieczkę a na górze pusto i wszystko pozamykane a miałem delikatną nadzieję na dolewkę gorącej wody do kamela ale nic to. Pozapinałem się tylko dokładnie i hulaj dusza zjazd przez Zawoję. Pędząc w dół zaczynam myśleć, chętnie odbiłbym w Skawicy na Suchą Górę by zahaczyć o Juszczyńskie Polany jednak zachodzące pięknie na błękitnym niebie za mymi plecami słońce wyraźnie pokazuje, że ta część trasy z przyczyny porannych przesunięć czasowych musi pójść w niepamięć. Z wielkim żalem przelatuję obok skrętu i zmierzam na Maków Podhalański. Tam przez ryneczek na Makowską Górę. Ponieważ jest już po zachodzie słońca zjazd do Jachówki jest zmarnowany. Spodziewam się a nie widzę tego wyraźnie, że nawierzchnia miejscami może być zlodzona a zjazd jest ostrymi najeżony zakrętami po zawrotki prawie.

W Jachówce ogarniać mnie zaczynają ciemności a gps mówi dobranoc. Na całą drogę miałem niespełna półtora litra izotoniku i dwa małe kawałki ciasta. Plany na obiad w karczmie w Zawoji przekreślił obsuw czasowy i w Bieńkówce na chwilę staję by zjeść jakiegoś małego batonika. W sumie to już musztarda po obiedzie ale przy okazji przestawiam latarkę na full power i jadąc z pięknym snopem światła ruszam na ostatni podjazd. Na Sołtysim Dziale przystaję na małe foto i krótki filmik ale bez wielkich nadziej, że coś będzie widać po czym z duszą a ramieniu zaczynam zjazd. Cały czas hamuję nie dopuszczając do większych prędkości i pomimo tego tył co chwila łapie uślizg. Sam co jakiś moment na prostych wprowadzam tył w kontrolowany uślizg by wybadać czy to lód czy tylko wilgoć. Za dnia warstewka lodu była pięknie przezroczysta i asfalt na odległość wyglądał w porządku ale z bliska prawda wychodziła na jaw. Okazuje się, że na górze było suchutko, musiało być skoro przy takich nachyleniach jakie tam są nie zaliczyłem upadku natomiast kiedy zorientowałem się, że dojechałem do miejsca gdzie pozostawiłem auto i próbowałem zahamować okazało się, że nici z tego. Gruba warstwa lodu i zerowa kontrola. Żeby zatrzymać się potrzebowałem jakichś dwudziestu metrów. Uff wypad, lajtowe włóczenie się po górach, włóczęga czy co to było zakończona cało i zdrowo a było parę okazji by przynajmniej konkretnie spotkać się matką ziemią. W lodowatym wietrze, pakuję rower na dach, sprzęt do wnętrza i .. jeszcze 5 min. nadmuchu bo wszystko zaparowane i nic nie widać. Nie miałem zapału na kluczenie przez Radziszów więc tylko sruu na Zakopiankę, obwodnicę i za chwilę jestem w domu.

Bilans 100,4km, 6h3min, przewyższenia 1830m.
Dzisiaj im wyżej w góry tym ładniej było.

Trasa

http://www.sports-tracker.com/…ro74i7nkvju08hi

Filmik będzie jak się Youtube zlituje.

Pozdrawiam
Jacek

Quest, Snoek, Kross

Edytowane przez Jacekddd dnia 27-11-2011 17:15
Michnik mężczyzna

Michnik
Posty: 1087
Miejscowość: Kraków
Dołączył: 5 kwi 06
Dodane 26-11-2011 22:57 RE: Sobotnia włóczęga.
brawo!
furman mężczyzna

furman
Posty: 3227
Miejscowość: Kraków
Dołączył: 9 sty 06
Dodane 27-11-2011 14:27 RE: Sobotnia włóczęga.
Fajnie, takie wyjazdy właśnie lubię.
Kubak mężczyzna

Kubak
Posty: 2452
Miejscowość: Kraków-Zielonki
Dołączył: 21 mar 07
Dodane 27-11-2011 15:31 RE: Sobotnia włóczęga.
Fajny wyjazd i fajna relacja Jacekddd
Ps. Daj od czasu do czasu (po akapitach) <enter> - łatwiej się czyta.

Куба

Jacekddd mężczyzna

Jacekddd
Posty: 532
Miejscowość: Kraków
Dołączył: 23 paź 09
Dodane 27-11-2011 17:14 RE: Sobotnia włóczęga.
Wiem Kubak pióro mam nazbyt lekkie. Cieszę się, że Wam się ogólnie spodobało.

Tu filmik

http://www.youtube.com/user/to…u/0/aXcCr_DK3RY


Jacek
PS. W moim aucie było miejsce a na dachu jeden uchwyt na rowery pozostał wolny, ja oczywiście niczego nie sugeruję... ;-)

Quest, Snoek, Kross

Edytowane przez Jacekddd dnia 27-11-2011 17:33
lukcio mężczyzna

lukcio
Posty: 1145
Miejscowość: kraków
Dołączył: 11 lut 09
Dodane 02-12-2011 18:58 RE: Sobotnia włóczęga.
Czy ktoś pisałby się jutro na jakieś szwędanie po dolinkach?

Moja propozycja trasy to: Błonia - Zakamycze - Balice - Las Zabierzowski - Zabierzów - Wąwóz Bolechowicki - Dolia Kobylańska - Dolina Będkowska - Dolina Sąspowska - Dolina Prądnika - Kraków

Proponowałbym zbiórkę o 10:00, Błonia - Cichy Kącik. Jak ktoś jest chętny to pisać proszę tutaj, bo w przeciwnym wypadku pojadę na szoszę :)

SIŁA! NIE MA LIPY!

szbiker mężczyzna

szbiker
Posty: 2370
Miejscowość: Kraków
Dołączył: 29 kwi 09
Dodane 02-12-2011 19:09 RE: Sobotnia włóczęga.
Dolinki są fajne - jadę :D
Edytowane przez szbiker dnia 02-12-2011 19:35
Skocz do Forum: