Jazda po asfalcie

Autor Wiadomość
schwepes mężczyzna

schwepes
Posty: 194
Dołączył: 21 mar 10
Dodane 28-05-2011 23:31 RE: Jazda po asfalcie
Myślałem żeby jutro zrobić jakąś dłuższa szosę, ale widziałem opis Mikiego na GG o średniej 35kmh więc to chyba tempo nie dla mnie ;). Może gdzieś się miniemy na trasie.
MiśQ mężczyzna

MiśQ
Posty: 3416
Miejscowość: Kraków
Dołączył: 13 sty 06
Dodane 28-05-2011 23:36 RE: Jazda po asfalcie
A w Mszanie jeszcze postój na najlepszą po Myślenicach pizzę :D Będzie miło :) Mam nadzieję, że do rana przestanie padać! :/

Grunt to nie przemęczać się!
Nie hamuj k...!! :)

lukcio mężczyzna

lukcio
Posty: 1145
Miejscowość: kraków
Dołączył: 11 lut 09
Dodane 28-05-2011 23:41 RE: Jazda po asfalcie
Zastrzegamy sobie prawdo do odwołania wypadu w przypadku niesprzyjającej pogody (opady). W razie czego info pojawi się tutaj około 9:30.

schwepes, nie pękaj, spróbować zawsze możesz, w najgorszym wypadku dalej pojedziesz sam :)

SIŁA! NIE MA LIPY!

MiśQ mężczyzna

MiśQ
Posty: 3416
Miejscowość: Kraków
Dołączył: 13 sty 06
Dodane 29-05-2011 01:27 RE: Jazda po asfalcie
schwepes, nie pękaj! Miki ma jakieś błędne opisy! Ja też nie utrzymam średniej 35km/h, a chłopaki obiecali nie urywać mnie :)

Grunt to nie przemęczać się!
Nie hamuj k...!! :)

schwepes mężczyzna

schwepes
Posty: 194
Dołączył: 21 mar 10
Dodane 29-05-2011 16:26 RE: Jazda po asfalcie
co za koksy :p, żyję tylko dlatego że na czas oderwałem się od grupy
pocio mężczyzna

pocio
Posty: 3929
Miejscowość: Kraków
Dołączył: 4 wrz 06
Dodane 29-05-2011 16:36 RE: Jazda po asfalcie
bo dałeś się podpuścić :p Oni specjalnie Cię zapraszali by poprawić sobie humor po Krynicy :p ;)

połowa problemów odłożonych rozwiązuje się sama
pozdrawiam naczelny bleblak pocio

lukcio mężczyzna

lukcio
Posty: 1145
Miejscowość: kraków
Dołączył: 11 lut 09
Dodane 29-05-2011 20:09 RE: Jazda po asfalcie
Dzisiaj odbyła się totalnie wypasiona wycieczka, której uczesnitkami byli: ja czyli lukcio, Miki, MiśQ i częściowo schwepes.

Ruszyliśmy w miarę planowo w kierunku Świątnik. Cisnęliśmy w miarę żwawo. Niestety schwepes ma za małe tarcze w korbie i nie mógł pokonywać tak sprawnie podjazdów z blatu jak my, wobec czego stwierdził w okolicach rzeszotar, że pierniczy taką jazdę i jedzie sam ;)

Tuż przed Dobczycami nastąpiła próba bicia personalnych rekordów prędkości, ale warunki sprzyjały na tyle by osiągnąć u mnie i u Mikiego jedynie 80.3km/h.

Żwawo podążaliśmy dalej, jednak w Poznachowicach zaintrygowały nas liczne patrole Policjne i strażacy rozstawieni tu i ówdzie. W końcu z naprzeciwka nadjechała kolumna wozów i samochodów policyjnych, która obtrąbiła nas i zepchnęła na pobocze. Padły spekulacje, że to Obama nadjeżdża, a my przecież wyglądamy na groźnych terrorystów, jednak okazało się, że jechaliśmy pod prąd trasy wyścigu kolarskiego. Chwila kibicowskich okrzyków z naszej strony i dalej śmigamy ku przełęczy Wierzbanowskiej. Jak wiadomo motto (w lajtowej wersji) "nie ma opierniczania" jest nam dobrze znane, tak więc samą Wierzbanowską, hopę w Kasinie jak i przełęcz Gruszowiec pokonujemy bez lipy!

Po dłuuugim i szybkim zjeździe do Jurkowa, MiśQ'a trapi pewien problem. Skoro teraz tyle zjeżdżaliśmy, to co nas teraz czeka...? Tak, tak, to kolejny długi i sztywny podjazd :D
Na szczycie czeka nas jednak wypasiony widoczek, gdzie robimy sesję foto-video-graficzną, podziwiamy widoki i czekamy aż nam "zdrewnieją" nogi :)

Odbijamy w kierunku Łętowe'go, gdzie na niesamowitym zjeździe bijemy kolejne rekordy prędkości. U mnie 83,4km/h, a u Mikiego ponad 86. Tutaj chcieliśmy ostrzec wszystkich wybierających się do wsi Łętowe. Otóż występuje tam wyjątkowe nagromadzenie debili drogowych. My na odcinku 500m spotkaliśmy aż dwóch.

Do Mszany docieramy sprawnie, gdzie konsumujemy smakowite pizze. Jedząc deserek usłyszeliśmy dziwne odgłosy. Po chwili okazało się, że na stację w Mszanie przyjechał zabytkowy skład, który na tej trasie pojawia się niezwykle rzadko. Udaliśmy się więc podziwiać to kolejowe cudo. Muszę powiedzieć, że pierwszy raz widziałem "ciuchcię" w użytku i robi to naprawdę duże wrażenie. Zostaliśmy nawet ofukani kłębami pary :)

Drogę powrotną pokonaliśmy już bez większych przygód, za to MiśQ kilkukrotnie tak podkręcał tempo na podjazdach, że ja leszcz, raz za razem strzelałem na nich jak gumka od majtek :p

Wyszło mi prawie 130km ze średnią 29,3km/h. Ujechałem się fajnie. Wycieczka obfitowała w piękną pogodę, wspaniałe widoczki, małe przygody i towarzystwo, które powoli czyni w mojej psychice nieodwracalne zmiany :D

ps. Maciu, zaklnę tutaj siarczyście: "do kurzego pazurka!", jak było na kąciku? :p
ps2. wrzuciłem parę fotek do galerii

SIŁA! NIE MA LIPY!

schwepes mężczyzna

schwepes
Posty: 194
Dołączył: 21 mar 10
Dodane 29-05-2011 20:55 RE: Jazda po asfalcie
Mnie wyszło 85km z kiepską średnią 26,5kmh. Przegapiłem lokomotywę i pizzę, ale zdążyłem na GP F1 ;)
Miki mężczyzna

Miki
Posty: 852
Miejscowość: Kraków
Dołączył: 14 lis 06
Dodane 29-05-2011 22:59 RE: Jazda po asfalcie
Za Myślenicami spotkała nas jeszcze ciekawa akcja. Otóż jakiś małolat na fullu-makrokeszu, po tym jak go wyprzedziliśmy, doszedł nas i siadł nam na koło i dobrą chwilę trzymał aż się zestresowaliśmy i mocno podkręciliśmy tempo. :D
MiśQ mężczyzna

MiśQ
Posty: 3416
Miejscowość: Kraków
Dołączył: 13 sty 06
Dodane 29-05-2011 23:27 RE: Jazda po asfalcie
Mnie wyszło 150km ze średnia ok. 29km/h. Faktycznie wycieczka była niesamowita i niezapomniana. Poznałem kilka nowych bardzo fajnych podjazdów i zjazdów asfaltowych. Z lukcia zaczyna wychodzić zwierzę i dzięki temu zaczyna być co raz bardziej wesoło:D.
Na początku wycieczki myślałem, że nie utrzymam się za chłopakami, bo nogi jakieś zmęczone po wczorajszej Krynicy miałem. Na szczęście po 1h jazdy zaczęło mi się co raz sprawniej jechać. Jestem zaskoczony, że dałem radę ukończyć dzisiejszą trasę.
Lukcio dostał ode mnie dwa "demoty". Jeden na podjeździe kiedy z zaskoczenia wyskoczyłem przed niego (Miki zaraz za mną też depnął) i docisnąłem tak, że od razu odpuścił, a drugi kiedy oznajmiłem o mecie. Byłem na niej pierwszy więc kolejny wygrałem wycieczkę :D:D:D
Ciuchcia w Mszanie Dolnej to dokładnie taki sam model jak ta, która stoi na terenie AGH.
Po dzisiejszej jeździe znaczniej lepiej się czuję niż po tej, którą (podobną) zrobiłem z Maciem tydzień temu :)

Grunt to nie przemęczać się!
Nie hamuj k...!! :)

pocio mężczyzna

pocio
Posty: 3929
Miejscowość: Kraków
Dołączył: 4 wrz 06
Dodane 03-06-2011 16:19 RE: Jazda po asfalcie
jest plan by jutro pojechać szosą do Zawoi. Trasa - Skawina-Sułkowice-Harbutowice-Hujówka-Bieńkówka-Makowska Góra-Maków-Grzechynia-Zawoja.
Furman jedzie na góralu ja na szosie. Wycieczka typu wyjazd na Pizę. Możliwy powrót pociągiem.

startujemy o 8,00 spod Smoka.
uwaga w razie niesprzyjających warunków atmosferycznych zastrzegamy odwołanie wyjazdu. Proszę sprawdzać jutro rano.

połowa problemów odłożonych rozwiązuje się sama
pozdrawiam naczelny bleblak pocio

furman mężczyzna

furman
Posty: 3227
Miejscowość: Kraków
Dołączył: 9 sty 06
Dodane 04-06-2011 06:09 RE: Jazda po asfalcie
No to dajemy, krem z filtrem się może przydać dzisiaj.
pocio mężczyzna

pocio
Posty: 3929
Miejscowość: Kraków
Dołączył: 4 wrz 06
Dodane 04-06-2011 19:04 RE: Jazda po asfalcie
Po jeździe. Byliśmy w trzech Furman; Drag i ja. Trochę ponad 156 km i 1650metrów w pionie zrobiliśmy. Okazało się, że opcji rezerwowej nie było (PKP już prawie nie jeździ z Makowa) i tym sposobem różnymi trasami wróciliśmy do Krakowa. Jak pododaję to podam przebyty dystans w pionie i poziomie. Muszę przyznać, że morale po Krynicy zdecydowanie u mnie wzrosły. Co prawda jeszcze Hujówka; Góra Makowska mnie pokonały :[ :[ ale za to w drodze powrotnej już nie schodziłem z roweru. :D:D:D
Następnym razem pojedziemy pociągiem z Krakowa i będziemy wracać bo tak jest ciekawiej.
Krem z filtrem się przydał, ale w Zawoi postraszyło nas deszczem.

połowa problemów odłożonych rozwiązuje się sama
pozdrawiam naczelny bleblak pocio

Edytowane przez pocio dnia 04-06-2011 20:33
furman mężczyzna

furman
Posty: 3227
Miejscowość: Kraków
Dołączył: 9 sty 06
Dodane 04-06-2011 19:29 RE: Jazda po asfalcie
Oj ja zryty jestem konkretnie. Początek był luzacki ale od Harbutowic to rzeźnie totalna. Najpierw Hujówka, potem kawałek zjazdu i z Jachówki podjazd na Górę Makowską. W słońcu i upale, ścianka za ścianką, chyba bardziej dało popalić niż sama Hujówka. Potem zjazd do Makowa i do Grzechyni znów golgota za golgotą. Do Zawoji przyjechaliśmy już dosyć zmachani. Tam posiedzieliśmy chwilę, zjedliśmy po kebabie, obejrzeliśmy dekorację Macia i pogadali ze zjeżdżającymi właśnie na metę chłopakami. Zaczęło się zbierać na burzę i niestety nie mogliśmy czekać na gigowców Lukcia i Szbikera bo trzeba było uciekać. W Białce Pocio się odłączył i poleciał do Makowa na pociąg, a my z Dragiem uderzyliśmy w stronę Juszczyna.

Za Wieprzcem jeden naprawdę solidny podjazd i długi zjazd przez Tokarnię do Pcimia. W miarę upływu czasu Drag dostawał napadów przypływu energii i zasuwał jak dziki osioł. Apogeum miał na podjeździe w Krzyszkowicach za Myślenicami gdzie poleciał pod górę w takim tempie, że przez chwilę aż zgłupiałem. Zanim się pozbierałem był już kilka metrów z przodu i musiałem ostro dawać żeby go utrzymać. Na szczęście im wyżej tym pomału zaczęło go odcinać i w końcu udało się na szczyt wjechać na prowadzeniu :)

Do samego Krakowa szarpał mocno, ma gość zadatki na długodystansowca.
Mnie osobiście jechało się średnie. Najgorzej było rano, żebra mnie bolą, potłuczone mocno i mam problemy z oddychaniem. Jak wolno jadę to jako tako, ale gdy trzeba zacząć mocno pracować płucami to ból nie pozwala i robi się okropny dług tlenowy. Na szczęście w miarę upływu czasu jakoś to wszystko zaczęło się układać i udało się dosyć sprawnie przejechać całą trasę. Były plany żeby wjechać na trasę maratonu ale jednak przeliczyliśmy się z czasem. Poza tym błoto solidne było jak widziałem po zjeżdżających zawodnikach i jakoś żaden z nas nie miał za bardzo ochoty tam ruszać. Ale trening za to super!!!
http://connect.garmin.com/activity/90064419
Edytowane przez furman dnia 04-06-2011 19:32
drag mężczyzna

Posty: 148
Dołączył: 7 cze 10
Dodane 04-06-2011 23:08 RE: Jazda po asfalcie
e tam furman nie przesadzaj :D

dzięki za wspólne upalanie , pocio dobrze mówiłem żebyś jechał z nami , od tokarni normalnie plaża , za Myślenicami trochę podjazdów gdzie nogi dobrze kręciły i tak udało się zrobić ponad 170km, szkoda ze tylko asfalt.
pocio mężczyzna

pocio
Posty: 3929
Miejscowość: Kraków
Dołączył: 4 wrz 06
Dodane 05-06-2011 10:47 RE: Jazda po asfalcie
szkoda ze tylko asfalt.drag

a co liczyłeś, że na szosie pojadę w teren? i co?
Ja tam swoje wiem wolałem "umierać" w samotności ;)
W końcu to ja musiałem dogadać się ze swoją głową.

połowa problemów odłożonych rozwiązuje się sama
pozdrawiam naczelny bleblak pocio

Marcin mężczyzna

Marcin
Posty: 1656
Dołączył: 9 sty 06
Dodane 12-06-2011 19:01 RE: Jazda po asfalcie
Dzięki za wycieczkę furman i Jacekddd.
Jeszcze rano nie wiedziałem czy się wybrać, bo czułem trudy ostatnich dwóch dni na rowerze. Ale warto było się przemęczyć 161 km tracka furmana
Widoki piękne, pizza pyszna w Ogrodzieńcu.
Tydzień zamknąłem 414 km. Czas odpocząć.
furman mężczyzna

furman
Posty: 3227
Miejscowość: Kraków
Dołączył: 9 sty 06
Dodane 12-06-2011 19:13 RE: Jazda po asfalcie
No pojeździliśmy trochę. Było wszystko, no może długich epickich podjazdów brakło :) ale zmęczyć się było gdzie. Teren pofałdowany, miejscami okrutnie wiało. Było sporo eksploracji bocznych dróg, które wbrew pozorom okazują się być w lepszym stanie niż te główne. Faktycznie pizza była extra. Jacek nie jadł, ale widziałem jak mu ślinka ciekła ;p

A mnie się udało równiutkie 500 myknąć w tydzień.
Edytowane przez furman dnia 12-06-2011 19:15
Jacekddd mężczyzna

Jacekddd
Posty: 535
Miejscowość: Kraków
Dołączył: 23 paź 09
Dodane 12-06-2011 20:17 RE: Jazda po asfalcie
Już od kilku dni pasowało mi zrobić jakąś dłuższą traskę i kiedy zobaczyłem jak to Furman na forum pisze, że 120-150 i bez jakiejś specjalnej napinki to pomyślałem, że będzie w sam raz. Oczywiście wiedziałem dobrze na co stać Furmana tak więc mając tylko 40/22 do dyspozycji i kondycję taką jaka jest nie dawałem się wypuszczać na żadne lotne premie górskie, których po tym jak Furman odbił z głównych dróg było sporo. Natomiast Marcin się dawał wypuszczać i przez pierwsze 20-30km próbował nawiązywać walkę z Furmanem. Potem zaprocentowało to znacznie większym zmęczeniem u Niego i niechęcią do rozwijania trasy w dalszej części.
Podsumowując Furman był dzisiaj liderem peletonu, zdobywcą wszystkich bonusów punktowych, lotnych premii i czego tam jeszcze, z małymi przerwami prowadził przy tym cały czas a na szosie znaczy to tylko jedno - siła czyli moc była z nim.
Co do pizzy mogę powiedzieć tylko tyle, że jak dla mnie przy wysiłku tłuste pożywienie, które wymaga długiego trawienia to nie jest to. Nawet z tego powodu rozważałem, czy by nie pojechać samemu dalej ale gdy się upewniłem, że zamówienie szybko poszło i nie spędzimy tam nie wiem ile czasu szybko zarzuciłem tą myśl.
Co do tej gumy za Ojcowem to było tak: jakieś 2km wcześniej widząc jak jedziemy pytam czy po tym szuterku. Furman, że spokojnie bo nie będziemy się tam ścigać, po czym jak przyszło do rzeczy zasuwa >30, aż kamień wypryskuje spod kół, Ja sobie myślę: to nie jest - czy będzie guma - tylko w którym momencie, odpuszczam więc, tak mi się przynajmniej wydaje. Patrzę a tam dalej 27 na budziku i za chwilę widzę jak obaj prowadzą rowery w szersze miejsce.

Co do trasy to pogoda rewelacja, trasa piękna, aut na niej mało. Mogę każdemu polecić.

Filmik

http://www.youtube.com/watch?v=GcnlMFWLq6s

Dziękuję za wspólną jazdę.
U mnie 170,3km; Vśr=28:38km/h




Jacek

PS. Przejeżdżaliśmy koło rancza Furmana. Prawdziwy dziki zachód.

Quest, Snoek, Kross

Edytowane przez Jacekddd dnia 12-06-2011 23:39
szbiker mężczyzna

szbiker
Posty: 2370
Miejscowość: Kraków
Dołączył: 29 kwi 09
Dodane 17-06-2011 09:04 RE: Jazda po asfalcie
Dzięki za wspólną wczorajszą jazdę po szosie. Byliśmy w trójkę z MiśQiem, Lukciem i mną :D Było bardzo ładnie - pogoda jak dzwon, malownicze tereny. Dystans krótki - pewnie około 60km ale po co się męczyć przez Supermaratonem ;p Ja nie czułem się wczoraj zbyt dobrze, z różnych względów a generalnie jest tak od momentu dzwona z rowerzystą na ścieżce do Tyńca :-). Polecieliśmy przez Cholerzyn, Sankę i jeszcze zrobiliśmy dodatkowe km-y do Kamienia i powrót przez Czernichów. Jako że droga w okolicy Czułowa była w remoncie mieliśmy okazję wypróbować szosy w terenie :p - zresztą cały czas bujało na wybojach ;p Serdecznie pozdrawiamy, jeśli wiecie co mam na myśli :D śpieszących się kierowców przejeżdżających 10cm od nas a także tych którzy mają pretensję że w ogóle jesteśmy na drodze !! :)
Edytowane przez szbiker dnia 17-06-2011 09:25
Skocz do Forum: