Krynica - 6 październik
| Autor | Wiadomość |
|---|---|
Leslaw ![]() Posty: 3705 Miejscowość: Kraków Dołączył: 19 lip 06 |
|
|
6 paźdiernika wybieram się do Krynicy, gdzie rower nie jest celem samym w sobie. Ale będę miał parę godzin luźnych ,zatem biorę rower i planuję wybrać się na Jaworzynę Krynicką i okolice. Wdzięczny byłbym za podpowiedź co do tamtejszych tras, aby za bardzo nie eksperymentować . |
|
|
| |
| dziczek Posty: 963 Dołączył: 18 kwi 06 |
|
Hej, zrobiłem z Bikeholikami dwudniową traskę przez Beskid Sądecki i Gorce. Pierwszy dzień z Krynicy, przez Czarny Potok, na Jaworzynę, drogą do schroniska, później przejazd czerwonym szlakiem do Rytra, stamtąd część grupy wróciła asfaltem do samochodów. Taką właśnie trasę polecam Ci na kilka godzin. My pojechaliśmy dalej, przez Radziejową, Wielki Rogacz i Prehybę (nie pamiętam kolejności, w każdym razie Pasmo Radziejowej) do Krościenka nad Dunajcem. Drugi dzień to przejazd przez Gorce do Rabki. Świetne tereny na rower
Team Jubilat Polska |
|
|
| |
pocio ![]() Posty: 3929 Miejscowość: Kraków Dołączył: 4 wrz 06 |
|
|
zamiast roweru weź narty na Jaworzynie leży śnieg
połowa problemów odłożonych rozwiązuje się sama |
|
|
| |
Leslaw ![]() Posty: 3705 Miejscowość: Kraków Dołączył: 19 lip 06 |
|
|
No to wezmą opony śniegowe. Raczej takich nie mam, ale toporny gruby bieżnik się znajdzie. A w ogóle to w październiku będzie "polska złota jesień" i jeszcze mnóstwo czasu na suche rowerowanie. Dodane dnia 06 Wrzesień 2007 22:43:38 A czemu ten żółty okrągły pokazuje mi język przecież nacisnąłem "p". A może on wie lepiej i będzie już zima. ![]() Dodane dnia 01 Październik 2007 14:24:49 Jeżeli będzie pogoda mój plan wycieczki jest następujący: - baza startowa miejscowość Cieniawa koło Grybowa - niebieskim przez Ptaszkową, Postawne ,Jaworze, Kamianna, Pasieczka, Krzyżówka - przed Słotwinami wjeżdżam na główną drogę, którą dojeżdżam do Krynicy - stąd wjeżdżam na szlak czerwony, którym wspinam się na Jaworzynę Krynicką - dalej czerwonym w kierunku Bukowej i Hali Łabowskiej - przed halą skręcam w prawo na niebieski i jadę koło rez. Łabowiec - w Łabowej skręcam na głównej w prawo by we wsi Kotów w lewo na Kotów Wyżny - wjeżdżam na niebieski powyżej wzniesienia Dział - powrót niebieskim przez Ptaszkową do Cieniawy Jeżeli ktoś ma wiedzę o nieprzejezdności planowanej trasy będę wdzięczny za info. Dodane dnia 07 Październik 2007 20:28:48 Oczywiście mój wypad rowerowy to nie to co „Koskowa Góra”, ale wystarczająco dał mi w kość. Zbyt późno zebrałem się z domu na ten wyjazd, do końca zastanawiając się czy brać ze sobą rower; przecież przez całą noc tam padało. Uległem jednak powszechnemu ruszeniu w naszym rowerowym gronie i sprzęt pojechał razem ze mną. Bazą startową był dla mnie ośrodek Cieniawa, oczywiście koło Cieniawy pod Grybowem. Niestety miałem tylko 3 godziny na jazdę po górkach, gdyż na godzinę 14.30 musiałem być już gotowy do wyjazdu w celach służbowych. A zatem pierwotny plan i cel wycieczki z przyczyn czasowych i pogodowych legł w gruzach. Ale dobre i to. Po wyjeździe z ośrodka postanowiłem jak najszybciej dotrzeć do planowanego szlaku niebieskiego omijając główną drogę na Grybów, na której zauważyłem dość intensywny ruch samochodowy. Postanowiłem wspiąć się na szczyty powyżej bazy startu i wjechać na szlak. W ośrodku upewniłem się czy można tędy na górę dojechać,. W recepcji uzyskałem odpowiedź , że owszem tylko rowerem będzie ciężko. Próżność rowerowa podpowiedziała : co się nie podjedzie to się podejdzie. Ruszyłem pod górę alejką asfaltową , która niebawem przeszła w drogę gliniasto- kamienistą. Po pierwszym kilometrze zapytałem napotkanych ludzi czy tędy na pewno dojadę na szczyt. "Ależ oczywiście ale rowerem to raczej nie"- brzmiała odpowiedź. Cóż to miałaby być za góra jeśli prowadzi droga , że podjechać się nie da - pomyślałem już mniej pewny siebie. Ruszyłem dalej. Śliska droga gliniasta , mokre kamienie , spróchniałe gałęzie i wszystko przykryte dywanem żółtych i czerwonych liści. Bajka ! Nieprawda ! Jest coraz gorzej i jest coraz bardziej ślisko. Droga wygląda jak koryto niedawnej rzeki z głębokim lejowatym ujściem po środku. Choć założyłem czołgowe opony Specialized niestety staję. Koło kręci się w miejscu. Na piechotę . Scieżka obok pozwala ruszyć na rowerze. Pokonuję dwa potoki, choć na pierwszym była obawa czy rower nie zgubię zanurzony po piasty. Jakoś poszło . Dalej pod górę . Coraz bardziej stromo. Totalny pion ! To już koniec jazdy. No to pchając rower próbuję utrzymać równowagę na klejącej gliniastej mazi . Fajnie , że nie gonią mnie sekundy i rywale jak na maratonach, choć to marne pocieszenie. Czegoś takiego jeszcze nie doświadczyłem. Nie mogłem wypchać roweru po górę, samemu osuwając się raz po raz na dół. Powoli droga zmieniła się na bardziej przyjazną , ale tylko do marszu. Normalnie chodziłem po pięknych dorodnych grzybach . Chyba jest to droga nieuczęszczana. Niestety tak. Niebawem przeszła w ścieżkę , by po chwili zupełnie zaniknąć. No nie ! Stanąłem przed totalnym lasem a szczytu jeszcze nie widać. Zjechać się niestety nie da, tak więc postanowiłem brnąć dalej. ![]() Po niecałych 30 minutach i 2,6km trasy przedzierając się przez leśne ostępy wreszcie osiągnąłem cel pierwszego etapu wycieczki, czyli niebieski szlak. Na szlaku w lekkiej mgle skręcam w prawo obierając za cel miejscowość Ptaszkowa. Praktycznie jest to cały czas zjazd i to długi zjazd. Dobrze , że dzień wcześniej w moim Treku wymieniłem klocki w v-kach.. Gliniaste podłoże, mokre liście i mokre kamienie robią swoje , a zabłocone hamulce zachowują się już inaczej. Jadę coraz szybciej i szybciej walcząc o utrzymanie się w drodze. Czegoś takiego już dawno nie doświadczyłem. Jak zaczął zamazywać mi się od drgań horyzont zastosowałem ostre hamowanie awaryjne. Wreszcie można jechać ciut wolniej. Rozwidlenie dróg : do góry w las z perspektywą znowu ostrego zjazdu lub asfalcikiem w prawo i w dół. Wybrałem oczywiście to trudniejsze czyli ...asfaltem. Niestety nie miałem dzisiaj veny twórczej. Dalej to już prawie bez historii, nie licząc stada psów w obliczu których musiałem w pewnym momencie zawrócić i zmienić trasę.Przejechałem tylko 41 km w czasie 2h 45min, a wskaźniki HR niestety miałem dość wysokie. A miała być to lekka wycieczka. Jeszcze tam wrócę bo warto. ![]() | |
| Edytowane przez Leslaw dnia 07-10-2007 20:28 | |
|
| |
| Skocz do Forum: |



Niestety nie miałem dzisiaj veny twórczej. Dalej to już prawie bez historii, nie licząc stada psów w obliczu których musiałem w pewnym momencie zawrócić i zmienić trasę.