54 Centralny Międzynarodowy Zlot Turystów Kolarzy PTTK „Ziemia Elbląska ‘2005”
22 stycznia 2006
W dniach od 12 do 20 spierpnia 2005 roku przebywałem na 54 Centralnym Międzynarodowym Zlocie Turystów Kolarzy PTTK. Baza zlotu była usytuowana w Kamienicy Elbląskiej- w małej miejscowości na wschód od Elbląga nad Zalewem Wiślanym. W zlocie tym brało udział ponad 350 osób w różnym wieku, w zdecydowanej większości z naszego kraju, ale było także kilka osób z krajów ościennych. Był to już drugi mój zlot, w którym uczestniczyłem, gdyż rok wcześniej odbyłem zlot w Krajence koło Piły, w Wielkopolsce. Jak zdążyłem się zorientować już; na zloty te przyjeżdżają w większości te same osoby znające się między sobą. Jak wspomniałem przekrój wiekowy był dosyć duży- bodajże od lat sześciu do osiemdziesięciu kilku!!. Nie ma zresztą w tym nic dziwnego gdyż na tego rodzaju imprezach nierzadko pojawiają się całe rodziny spędzające w ten sposób swój urlop. Jeśli chodzi natomiast o sprzęt rowerowy to zdecydowana większość stanowili trekingowcy na swoich 28 calowych rowerach, dużo osób było także na kolarkach, ale górale też dopisali.
Terenem zwiedzania były płaskie jak stół Żuławy Wiślane ze swoimi kanałami i wiatrakami a także pofałdowana Wysoczyzna Elbląska.
Byli i tacy, którzy zapuszczali się także w bardziej odległe rejony- chociażby na Mazury. Impreza tego typu jest doskonałym sposobem na gruntowne poznanie danego terenu, gdyż każdy uczestnik w ramach wpisowego dostaje materiały dotyczące historii danego terenu czy też miejsc godnych zwiedzenia. Wieczorami natomiast kwitło życie towarzyskie;) Poza tym w każdy dzień robione były wyjazdy grupowe z przewodnikiem na zaplanowanych wcześniej trasach.
W trakcie tego czasu przejechałem ok.800km i zjeździłem obszar zawarty między miejscowościami: Malbork-Nowy Dwór Gdański-Elbląg-Jelonki (z unikalnymi na skalę światową pochylniami na kanale elbląskim)-Młynary-Braniewo i Frombork ze swymi katedrami czy Tolkmicko i Kadyny nad zalewem wiślanym.
Jeśli o mnie chodzi to jednak preferowałem wycieczki raczej w kameralnym gronie.
Bliskość morza ok. 45km do Kąt Rybackich po płaskich Żuławach i piękna pogoda sprawiały że kilka razy zaliczyłem także plaże- zresztą po zlocie zostałem jeszcze 3 dni nad zatoką i gruntownie zjeździłem całą polską mierzeję wiślaną od granicy z Rosją w Piaskach na wschodzie, a ujściem tzw.Nowej Wisły na zachodzie w Mikoszewie.
Cóż mam nadzieję, że także w tym roku uda mi się wybrać na kolejny zlot, gdyż to nie kilometry są najważniejsze, ale możliwość przebywania z podobnymi sobie ludźmi i dzielenia z nimi trudu w poznawaniu bądź co bądź naszego pięknego kraju...

Ocena: (0)
0 komentarzy · 2347 czytań ·
Komentarze
22 stycznia 2006 19:41:00
Kurcze mam obsesję na punkcie gór ale ostatnio trochę mnie tak ciągnie w doliny. Fajnie chyba tak sobie jechać po płaskim, zdrzemnąć się można.....:))
22 stycznia 2006 19:57:02
Tak to fakt, ale musze Ci się przyznać, że te bezkresne równiny faktycznie też mają swój urok i można tam doskonale odpocząć właśnie na tych prostych, pustych wiejskich drogach. Trzeba chyba wszechstronnym być, a nie tylko ukierunkowanym na jedno :D
05 marca 2006 19:45:34
Wypada na to ze powinnismy popedalowac nad Baltyk...
Prowadzacy czuwa a reszta peletonu wali w kime:D
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.