Wrocław w błocie - inauguracja Eska Fuji Film Maraton
Dodał(a): Kuba Kamiński Kubak
22 kwietnia 2008
Roza na trasie
Rock and Roll zaczął się po wyjeździe z Krakowa na autostradę. Lało. Kiedy przecinając Górę św. Anny dotarliśmy z teamem rowerowanie.pl do podstawy chmur. Wycieraczki samochodu Lesława dalej pracowały na najwyższych obrotach, podejrzenie, że będzie błotniście zmieniło się w pewność.
Przed Wrocławiem chmury nagle się podniosły i pokazało się słońce. Pojawiły się kolejne samochody z rowerami na dachach i klapach bagażników. Pozdrowienia kierunkowskazami. To na pewno zaczyna się sezon!

Pierwszy raz Zieloni

Przy basenie we Wrocławiu Kłokoczycach tłumy. Kolejka do rejestracji. Rozpoczęcie cyklu wydaje się problemem przerastającym możliwości logistyczne organizatora. Czeka nas jeszcze eksperyment z ustawieniem sektorów według kategorii, ze specjalnym uwzględnieniem obozu dla dzieci, starców i kobiet (M1, M5 i K).

Przepraszam za te określenia (sam jestem dziadkiem z M4), ale nie bardzo widzę sensowny klucz w takim ustawianiu zawodników. Wystarczy spojrzeć na tabele wyników. Wycinaki z M5, czy M1 z prędkością światła wyprzedzają maruderów z teoretycznie mocniejszych kategorii M2 i M3. Wiele sprytnych kobitek musi się przebijać przez jadących trzydziestolatków za dużych o 30 kg.
O tym, że to pomysł bez sensu przekonał się każdy, kto zobaczył zawodników z M1 biegnących wzdłuż skiby podwrocławskiego pola z rowerami na plecach. Omijali w ten sposób korek utworzony przez jadących dużo wolniej.

Na razie jednak stoimy na starcie. Gdzieś przede mną faworyt Lesław, a w I sektorze Lukas i Neeq. Jadę pierwszy raz w zielonej koszulce Rowerowania, podobnie jak Spinoza, Roza i AndyLo, którzy dotarli z Pociem. Pierwsi ludzie już mówią, że czytają naszą stronę. Miło być rozpoznanym.

Słońce przygrzewa. Można zapomnieć o błotnej kąpieli, która nas czeka.

Za motocyklem na manowce

Nie słychać startera, ale z przodu zaczyna się ruch. Nie mam pewności, czy to wyrównywanie sektorów, czy start. Okazuje się, że się już wyścigujemy. Mniej więcej w tym momencie liczna grupa stanowiąca szpicę mojego sektora zostaje wyprowadzona przez motocyklistę-pilota poza trasę. Rozpędzone charty muszą wracać skąd przybyli.

Niezła zmyłka na rozpoczęcie. Ruszamy. Do przodu rwie Pirx, dawniejszy Maruder. Widać po nim przepracowaną zimę, godziny treningu i kilometry. Ciągnie do przodu aż miło.
Zjazd z asfaltu, szuter, woda, błoto. Po pierwszych trzech kałużach większość peletonu obojętnieje na kałuże. Chlup, chlup, mlask, mlask.

Większość maszyn Rowerowania obuta w tegoroczne Hutchinson Python Air Light. Mimo (albo dzięki) niskiego bieżnika fenomenalnie zachowują się w błocie, na suchych odcinkach ciągną jak szalone. Już po pół godzinie zaczyna się popiskiwanie napędów maczanych w rzadkim błocie, łańcuchy zaciągane przez zębatki, przerzutki odmawiają zrzucania łańcucha. Trudno utrzymać rytm pedałowania przy zacinającym się łańcuchu.
Wyprzedzanie jest ryzkowne. Dwa ślady po brzegach drogi i centralnie kałuże. Nie wiadomo co kryją wewnątrz. Spinoza i Neeq legli w tym samym błotnym akwenie.

Trasa nudna. Jedynym urozmaiceniem błoto i krótkie podjazdy. Wjazd na giga. – Jak się bawić, to na całego – śmiejemy się z zawodnikiem w żółtym stroju. Kolorek z trudem przedziera się spod błotnej skorupy.

Meta

Lesław, który już tradycyjnie kończy na podium. Zadowolony z wyniku (III miejsce w kategorii), ale jak na profesjonalistę przystało niezadowolony z jazdy. Lukas i Neeq traktowali maraton treningowo, więc na razie w drugiej połowie stawki. Spinoza, podobnie jak ja debiutant w zielonym teamie wykręcił znakomity czas i zapunktował dla drużyny, podobnie jak Roza, która stanęła na podium. AndyLo pomału budzi się ze snu zimowego, a pechowiec Pocio urządził sobie warsztaty zmiany dętki na trasie i zjechał na mini.

Znakomicie pojechał Pirx, który zaliczył pierwszą 100 na mega.
Za dwa tygodnie Zdzieszowice. Powinno być ciekawie. Góra Św. Anny daje możliwości wytyczenia fajnej trasy i z analizy mapy wynika, że miejscowi kolarze wykorzystali na maksa możliwości terenu.

kubak

Ocena: (3)
0 komentarzy · 3137 czytań ·
Komentarze
22 kwietnia 2008 20:28:08
1. Było kupic "Buldogi" i załozyc zamiast "Pythonów" :)
2. Czyzby Grabek wprowadził limit czasowy na Mega, ze Pocio pojechał mini....nie kumam :)
3. Chyba ani troszke nie jest mi żal, ze nie jeżdże Eski w tym roku (patrz oryginalny pomysł na sektory czyli dyskryminacja Starców, Kobiet i Dzieci)
22 kwietnia 2008 20:39:18
Ad. 1. Po czym wnioskujesz, że Pythony się nie sprawdziły, bo jakoś nie mogę na nie złego słowa w tym tekście znaleźć...
22 kwietnia 2008 21:53:27
Pytony w tym błocie sprawdziły się doskonale. Niestety gume złapałem na rozjeździe i nie było motywacji jechać dalej.
23 kwietnia 2008 11:51:13
1. Optymalnie (bezpiecznie) było wg mnie Bulldog i Python.

2. Pocio robi zmyłe MArkowi przed Karpaczem :) - będzie siadał mu na koło ;)

3. To tylko tymczasowy pomysł sektorowy, z tego co słyszałem.
23 kwietnia 2008 15:59:58
Ad. 2.
Tak to napewno podpucha!! Po ciężko przepracowanej zimie i przejechaniu w sumie ponad 500km na maraton do Wrocka - gadanie o braku motywacji jakoś mnie nie przekonuje :p:p
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.