Artykuły: Turystyka zagraniczna na rowerze

Kralova Hola..ponad chmury.. 15.08.2004

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (0)
19 stycznia 2006
Ta górka od dawna mnie nęciła więc teraz gdy tylko nadarzyła się okazja nie zastanawiałem się długo i wraz z kumplem skoro świt wyruszyłem na południe. Granica w Łysej Polanie to już praktycznie bezużyteczny rekwizyt. Rola panów tam pracujących ograniczyła się do zerknięcia w paszporty i powiedzenia - Do Widzenia. Na Słowacji cudowne widoki na Tatry. Lecimy na Poprad, a potem odbijamy na Bańską Bystrzycę. W dali już widzimy nasz cel. Dzięki ogromnemu przekaźnikowi zbudowanemu na szczycie Kralova Hola jest łatwo rozpoznawalna. Nie dodaje to jej uroku ale za to widoczna jest z daleka. Szczerze pisząc to nie sprawia wielkiego wrażenia i nie wygląda na te swoje 1984 m. No ale jesteśmy jeszcze daleko, zobaczymy co będzie dalej.

Kralova
Wąska droga wije się między górami i prowadzi przez wioski, które swoją egzystencję zawdzięczają obfitości grzybów i jagód. Stojący na poboczach cyganie wręcz wchodzą pod samochód eksponując swoje towary. Istne oblężenie, nawet nie ma się gdzie zatrzymać aby zerknąć na mapę bo zaraz by nas otoczył tłum grzybiarzy. Mijamy misteczko Telgart i rozglądamy się za miejscem na zostawienie auta. Już jesteśmy u podnóży Kralovej Holi. Z bliska robi jeszcze mniejsze wrażenie. Szeroka trawiasta kopuła wydaje się blisko, dosłownie o rzut kamieniem. Wysokość też nie powala na kolana. Zostawiamy auto w Cervena Skala na placyku obok stacji szynobusu i jedziemy asfaltową drogą w kierunku wioski Sumiec.
0 komentarzy · 4930 czytań ·

Rumunia na dwóch kółkach - 06.2003

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (0)
18 stycznia 2006
gdzie nie spojrzeć góry
Jest czerwiec 2003 roku. Ponieważ dysponujemy tylko dwoma tygodniami urlopu decydujemy sie dojechać do Rumunii autobusem relacji Przemyśl- Suczawa. Pakujemy rowery w kartony i korzystając z uprzejmości mojego ojczulka jedziemy samochodem do Przemyśla. Przyjeżdżamy tam około 6.30 i widzimy już podstawiony autobus. Straszono mnie tym autobusem, rzekomo zawsze jest załadowany rumuńskimi handlarzami i towarami które przewożą. Pisano mi, że nie ma szans na zabranie rowerów, a już na pewno nie obejdzie się bez łapówki dla kierowcy. Rzeczywistość jest zupełnie inna, prawie pusty autobus ( około 20-25 pasażerów) i miły kierowca, który przekonuje nas, że nie ma sensu trzymać rowerów w pudłach tylko najnormalniej w świecie włożyć je w całości do luków bagażowych.
1 komentarzy · 4427 czytań ·