Artykuły

Kelly's Bike Tour Komańcza - 18.08.2007

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (2)
04 września 2007
Legendarne !

Bieszczadzkie !

Błoto !

Gęsta, brunatna maź oblepia sprzęt i wciska się w każdy zakamarek ciała. Pędzę opadającą lekko w dół terenową drogą pełną niezliczonych kałuż omijając co bardziej okazałe. Spod koła strzelają grudki błota , jedna pacnie w oko, inna w nos, jeszcze inna celuje w ucho. Przede mną niepozorna sadzawka w kolorze kawy z mlekiem. Zajmuje całą szerokość drogi ale wygląda na wąską i łatwą do pokonania. Kilka mocniejszych obrotów korbą i przednie koło atakuje już wodną przeszkodę..........zanurza się po piastę w błotnej breji , rower nurkuje i zatrzymuje się w miejscu, a ja lecę ponad kierownicą . RETY – CZEMU JA NIE MAM KASKU ?!!!
0 komentarzy · 3585 czytań ·

MTB Marathon Kraków

Dodał(a): Arkadiusz Biczewski Axi
Ocena: (3)
27 sierpnia 2007
Końcówka na błoniach
Tym razem bez łapania gwoździ jak w Głuszycy czy centrowania koła jak w Złotym Stoku. Jadąc z domu na start myślałem że zasnę i zupełnie nie czułem nic pod nogą. Na starcie drobne zawirowanie z matą rejestrującą chipy, ale do przeżycia. Udało się stanąć w miarę blisko za sektorami. Ale jakoś zupełnie nie czułem tzw. pobudzenia startowego. Odezwało się dopiero na 5min. przed startem.

Na Błoniach postanowiłem nie szarpać się w głębokiej trawie, tylko pojechać spokojniej ścieżką. Cel ten udało się zrealizować, choć adrenalina wyścigowa mocno o sobie dawała znać podszeptując, by wyprzedzać z prawej bądź lewej ;).
1 komentarzy · 3217 czytań ·

Zaklęte pasmo Babicy

Dodał(a): Arkadiusz Biczewski Axi
Ocena: (1)
04 sierpnia 2007
Pasmo Babicy
Wraz z Mariuszem postanowiłem skorzystać z propozycji rodziców, że mogą mnie kawałek podrzucić autem z rowerami. Punktem docelowym stały się niezbyt oddalone od Krakowa Harbutowice. Kawałek za przełęczą Sanguszki złożyliśmy rowery. Wróciliśmy na przełęcz, gdzie za znakami niebieskiego szlaku pojechaliśmy na wschód.

Początek to stromy asfaltowy, a następnie szutrowy podjazd. Zabudowania się kończą a my zdobywamy wysokość. Luźne kamienie nie ułatwiają zadania, ale trawers Krowiej Góry nie jest zbyt długi, więc już wkrótce zjeżdżamy wśród pól i lasów do kolejnych domostw.
2 komentarzy · 5098 czytań ·

Piekło w Łężynach - III Edycja pucharu Smoka 22.07.2007

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (1)
24 lipca 2007
Trzecia edycja Pucharu Smoka 2007 odbyła się w zagubionych wśród pagórków Łężynach. Położona z daleka od głównych dróg wieś ściągnęła do siebie około 140 startujących oraz równie liczną publiczność w postaci rodzin, znajomych jak i okolicznych mieszkańców. To naprawdę duże wydarzenie gdy do leżącej „ na końcu świata” wioski zjeżdżają się niezliczone samochody z rowerami na dachu. Parking pod szkołą już zapchany, parkują gdzie się da, na poboczu, pod sklepem, w polu. Tutaj można sobie na to pozwolić, straż miejska nie goni, nie ma zakazów zatrzymywania, ruch praktycznie żaden, bezpiecznie. Senna wieś w przeciągu kilkudziesięciu minut zmieniła się tętniące życiem kolarskie miasteczko.

Dla mnie ten wyścig był bardzo ważny i muszę przyznać, że przygotowywałem się do niego bardzo sumiennie. Po dwóch wcześniejszych edycjach miałem kilkupunktową przewagę nad drugim w klasyfikacji Stanisławem Rakiem lecz trzeba przyznać, że ten ostatnio zanotował spory wzrost formy. Z kolei w moim przypadku dyspozycja również ustabilizowała się na wysokim poziome lecz z różnych przyczyn nie potrafiłem tego okazać podczas ostatnich startów. W Foluszu zawiodła technika, w Jaśle przemęczenie maratonem w Krynicy. Tak więc zawody w Łężynach miały dać odpowiedź który z nas będzie bliżej zwycięstwa w klasyfikacji generalnej.
4 komentarzy · 3903 czytań ·

Maraton niedokończony - Zawoja 14.07.2007

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (1)
17 lipca 2007
Czy wierzycie w przeczucie ? Może coś w tym jest ? W każdym razie ja po maratonie w Zawoji zaczynam wierzyć. Nie chciało mi się tam jechać. Start opłacony, piękna trasa, sportowe emocje i rywalizacja – wszystko przemawiało za, a jednak niechętnie wsiadałem do samochodu i wyjeżdżałem w stronę gór. Nawet piękna pogoda nie poprawiła mego nastawienia i jadąc myślałem tylko czy lecieć na mega czy może tylko odbębnić pańszczyznę i zrobić mini. Czułem się znużony i słaby, całą drogą walczyłem z ogarniajacą mnie sennością. Bez entuzjazmu załatwiłem formalności w biurze zawodów i pomału zacząłem przygotowywać się do startu.
3 komentarzy · 3411 czytań ·

Maraton z Buta Krynica 07.07.07

Dodał(a): pocio
Ocena: (0)
08 lipca 2007
Dzień jak każdy przed wyjazdowym maratonem rozpocząłem chrupkami z mlekiem około 5,15. Potem na parking i po zabraniu hokeisty dalej na Statoila po resztę załogi.

Około 6,30 byliśmy już w komplecie i pędziliśmy do Krynicy. Tym razem jechali ze mną: Ciaposo; Pit; Kubak: Skrzynia; Marcin i Hokeistamtb oraz rower Axiego.

Około 8,30 załatwiliśmy sprawy w biurze zawodów i zabraliśmy się do przygotowań do startu.
Jakoś dziwnie mnie się nie spieszyło. Postanowiłem stanąć z tyłu bo długi podjazd na poczatku i tak ustawi stawkę, a ja jeszcze odczuwam maraton w Krakowie.

Z dużym zdziwieniem zauważyłem o 10,30 stosunkowo mało osób na starcie. Spokojnie ustawiłem się na końcu, który po chwili stał się środkiem stawki. Przynajmniej na starcie będzie spokojnie. I było. do 2 km jechało mi się dobrze i ku własnemu zdziwieniu gnałem 30km/h pod górę w grupie. Czułem się dobrze i rozpierał mnie nadmiar energii. Niestety po chwili odniosłem wrażenie, że coś nie tak z moim siodełkiem. Dziób dziwnie zaczął mnie przeszkadzać. Zsiadłem z roweru (za co zostałem opiórczony przez Grzegorza) i zauważyłem, że znowu odkręciła się śruba mocująca siodełko do sztycy. No cóż trzeba poprawić. Jak długo trwało znalezienie kluczy w plecaku. W końcu się udało i mogłem jechać dalej.
3 komentarzy · 4265 czytań ·

Mio Fujii Film Bike Maraton Kraków

Dodał(a): pocio
Ocena: (0)
04 lipca 2007
Wstałem około 7 rano i zabrałem się tradycyjnie za przygotowanie makaronu z białym serem i tuńczykiem sponsora. Potem usiłowałem zjeść michę. Wyjątkowo opornie to szło. W końcu zostawiłem ponad połowę. Byle tylko nie zabrakło mi siły. Na maraton zapakowałem 3 żele Carbosnack i 2 tabletki Carbonex. Do tego dwa bidony z Isostarem i koło 9 ubrany w bluzę z długim rękawem ruszyłam w kierunku Błoń.

O 9,30 na starcie trochę ludzi już stało. Dumnie o barierkę opierał się Jarek z Mixa, a koło niego Krzysiek. Udało im się stali w pierwszym rzędzie za sektorami. Po chwili pojawił się Furman, potem Orkiestra.

Od tego momentu aż do startu stałem z Dominikiem a pozostali Darek, Zbyszek, Lesław, Pit i Dziczek machali i udawali się na swoje miejsca startu.
Zjawił się tez MiśQ tym razem w roli fotografa.

Napięcie rosło. Jak będzie? Czy nie za odważnie stanąłem? Jak z formą?
Oddałem żonie pusty bidon i bluzę z długim rękawem i czekałem na sygnał do startu.
4 komentarzy · 3511 czytań ·

Mazovia 24h Maraton 1–2 lipiec 2006 Nowe Miasto koło Warszawy.

Dodał(a): Łukasz Hubka Luki
Ocena: (1)
03 lipca 2007
Mazovia 24h Maraton 1–2 lipiec 2006 Nowe Miasto koło Warszawy
O dwóch takich, co nie wiedzieli co kradną


/Minął już rok od tego wydarzenia. Dwudziestocztero godzinny maraton MTB w Nowym Mieście. Coś nietypowego, niekonwencjonalnego i innego. Wyryp na inny sposób. W Polce pierwszy raz organizowany maraton, wiec trzeba było wystartować. Startowałem z Dominikiem /neeq/.

Kiedyś już zamieszałem tą relacje na naszym starym forum rowerowanie.pl, ale była ona bardzo luźna. Teraz przedstawiam wersje ostateczną. A w piątek jedziemy na powtórkę (6-7 lipiec 2007 Polana Jakuszycka koło Szklarskiej Poręby)./

Wróciliśmy dziś w nocy, było jak zawsze rekreacyjnie, nawet bardzo. W paru słowach maraton ten to: piach, wiatr, rezonans, wilgoć, ciemność i wszystko co się z tym może wiązać. Dobrze, że nie padało i nie biło piorunami.
0 komentarzy · 3943 czytań ·

Puchar Smoka w Foluszu - 24.06.2007

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (2)
26 czerwca 2007
Popołudnie w Błażkowej upływało spokojnie aż do czasu gdy zza Liwocza wypłynęła szarobura chmura i mrucząc zaczęła siać niepokój w okolicy. Porywiste podmuchy wiatru unosiły w powietrze przeróżne rzeczy, a szum drzew zagłuszał wszelkie inne odgłosy. Wystarczyło kilkanaście minut aby piękna słoneczna pogoda zamieniła się w piekło. Błyskawice, grzmoty, ściana wody i przenikliwe zimno wypędziło wszystkich do domów. Nawałnica trwała dobrych kilkadziesiąt minut i powoli odeszła na południe aby tam zadomowić się na dobre.

Nad górami Beskidy Niskiego do nocy błyskało się i grzmiało, a ciemna warstwa chmur jakoś nie miała ochoty się stamtąd wynieść. A już za kilkanaście godzin właśnie tam, w Foluszu, u stóp Magury Wątkowskiej miała odbyć się II Edycja Pucharu Smoka MTB. I odbyła się.
1 komentarzy · 3981 czytań ·

Beskidy MTB Trophy - 07.06.-10.06.2007

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (8)
18 czerwca 2007
Góry!

Górskie szczyty śmiało wznoszą się ku niebu. Góry zawsze budziły we mnie żywsze bicie serca. Góry są piękne, dają tyle radości, górskie szlaki, rozległe hale, szerokie panoramy, to wszystko jedna wielka przygoda jaką tylko w górach można przeżyć. Góry dostarczają niezwykłych przeżyć. Za zmęczenie i pot odwdzięczają się jak tylko one mogą to zrobić. Góry są piękne latem i zimą, góry czarują w słońcu i deszczu, góry we mgle, góry w chmurach, góry zawsze zapewniają niezatarte wrażenia.

Ale góry są bezlitosne, są bezwzględne, czasem brutalne, nie wybaczają słabości, nie darują błędów, nie tolerują braku wyobraźni.
11 komentarzy · 4606 czytań ·