Artykuły
- Maratony rowerowe i zawody XC 86
- Nasze wyjazdy i treningi 18
- Porady, testy, opinie 13
- Rajdy na orientację i inne zawody 13
- Turystyka krajowa na rowerze 20
- Turystyka piesza 9
- Turystyka zagraniczna na rowerze 32
- Wszystkie 191
Cyklokarpaty Krosno - 24.05.2008
Ocena:
(3)
26 maja 2008
Ten weekend jako kolejny już w tym roku obfitował w imprezy gdzie można było zobaczyć zielone koszulki. Niestety w Krośnie pojawiła się tylko jedna, chociaż jeszcze niedawno wydawało się, że będzie ich więcej . Jednak splot przeróżnych wypadków „dosłownie” sprawił, że pojawiłem się tam tylko ja co nie znaczy, że czułem się samotny. Bardzo dużo znajomych twarzy, miło pogadać można i wspólnie się pośmiać. Takie lokalne zawody rządzą się własnymi prawami, a obok rasowych wycinaków można zobaczyć całkiem przypadkowych ludzi, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę ze ściganiem lub wręcz traktują takie zawody jako zabawę. Sam mam już kilkuletnie doświadczenie i tym razem, właśnie tutaj była okazja żeby z niego skorzystać. Czy się udało – sami ocenicie.
Maraton w Boguszowie Gorce 17 maja 2008.
Ocena:
(2)
19 maja 2008
Po co ja tam jadę. Trzeba wstać o 3 rano i gnać co najmniej 4 godziny by wystartować w wyścigu na trasie, która będzie łatwa ?
Może jednak warto wystartować w cyklu BikeMaraton?
Może jednak warto wystartować w cyklu BikeMaraton?
Puchar Tarnowa - z kim miałem przegrać przegrałem, z kim miałem wygrać ..też przegrałem.
Ocena:
(1)
18 maja 2008
Te słowa oddają myśli jakie targały mną po ukończeniu zawodów. Ale od początku. Na popularnej "Marcince" w Tarnowie ścigałem się już kilka razy i poznałem dobrze ten teren. Wiedziałem, że będzie mokro i z bólem serca odziałem koła w delikatne Speed Kingi, które tak zawiodły mnie w Łężynach. Nie było jednak wyboru gdyż Pythony wymiękają na takiej trasie, a pozostałe oponki swoje najlepsze lata mają już za sobą. Objazd trasy utwierdził mnie w przekonaniu, że dobrze zrobiłem i nawet poczułem się pewnie gdyż miękkie i pozbawione kamieni podłoże dawało nadzieję na bezawaryjny przejazd. Wszystko było fajnie tylko jakoś nie czułem się naładowany energię jak to drzewiej bywało. Uśmiech politowanie gdy organizator wyczytuje moje nazwisko jako rozstawionego i ustawia mnie w pierwszej linii..i sruuuuu..poszli !!
Maraton w Bardzie
Ocena:
(2)
12 maja 2008
Jaki stary taki …. ?
Chyba ze mną jest coś nie tak. W wieku 43 lat wstaję niczym nastolatek o 3:30 jak bym miał jeździć jako motorniczy w MPK. Następnie niczym taksówkarz zwiedzam Kraków by około 5:55 zameldować się na bramkach autostrady.
Ale musi coś w tym być bo nie jestem sam. U mnie w samochodzie jeszcze są trzy osoby, a tych samochodów z Krakowa pojechało kilka.
Co jest w tych maratonach, że chce się tak męczyć?
Chyba ze mną jest coś nie tak. W wieku 43 lat wstaję niczym nastolatek o 3:30 jak bym miał jeździć jako motorniczy w MPK. Następnie niczym taksówkarz zwiedzam Kraków by około 5:55 zameldować się na bramkach autostrady.
Ale musi coś w tym być bo nie jestem sam. U mnie w samochodzie jeszcze są trzy osoby, a tych samochodów z Krakowa pojechało kilka.
Co jest w tych maratonach, że chce się tak męczyć?
Wrocław w błocie - inauguracja Eska Fuji Film Maraton
Ocena:
(3)
22 kwietnia 2008
Rock and Roll zaczął się po wyjeździe z Krakowa na autostradę. Lało. Kiedy przecinając Górę św. Anny dotarliśmy z teamem rowerowanie.pl do podstawy chmur. Wycieraczki samochodu Lesława dalej pracowały na najwyższych obrotach, podejrzenie, że będzie błotniście zmieniło się w pewność.
Przed Wrocławiem chmury nagle się podniosły i pokazało się słońce. Pojawiły się kolejne samochody z rowerami na dachach i klapach bagażników. Pozdrowienia kierunkowskazami. To na pewno zaczyna się sezon!
Pierwszy raz Zieloni
Przy basenie we Wrocławiu Kłokoczycach tłumy. Kolejka do rejestracji. Rozpoczęcie cyklu wydaje się problemem przerastającym możliwości logistyczne organizatora. Czeka nas jeszcze eksperyment z ustawieniem sektorów według kategorii, ze specjalnym uwzględnieniem obozu dla dzieci, starców i kobiet (M1, M5 i K).
Przepraszam za te określenia (sam jestem dziadkiem z M4), ale nie bardzo widzę sensowny klucz w takim ustawianiu zawodników. Wystarczy spojrzeć na tabele wyników. Wycinaki z M5, czy M1 z prędkością światła wyprzedzają maruderów z teoretycznie mocniejszych kategorii M2 i M3. Wiele sprytnych kobitek musi się przebijać przez jadących trzydziestolatków za dużych o 30 kg.
O tym, że to pomysł bez sensu przekonał się każdy, kto zobaczył zawodników z M1 biegnących wzdłuż skiby podwrocławskiego pola z rowerami na plecach. Omijali w ten sposób korek utworzony przez jadących dużo wolniej.
Przed Wrocławiem chmury nagle się podniosły i pokazało się słońce. Pojawiły się kolejne samochody z rowerami na dachach i klapach bagażników. Pozdrowienia kierunkowskazami. To na pewno zaczyna się sezon!
Pierwszy raz Zieloni
Przy basenie we Wrocławiu Kłokoczycach tłumy. Kolejka do rejestracji. Rozpoczęcie cyklu wydaje się problemem przerastającym możliwości logistyczne organizatora. Czeka nas jeszcze eksperyment z ustawieniem sektorów według kategorii, ze specjalnym uwzględnieniem obozu dla dzieci, starców i kobiet (M1, M5 i K).
Przepraszam za te określenia (sam jestem dziadkiem z M4), ale nie bardzo widzę sensowny klucz w takim ustawianiu zawodników. Wystarczy spojrzeć na tabele wyników. Wycinaki z M5, czy M1 z prędkością światła wyprzedzają maruderów z teoretycznie mocniejszych kategorii M2 i M3. Wiele sprytnych kobitek musi się przebijać przez jadących trzydziestolatków za dużych o 30 kg.
O tym, że to pomysł bez sensu przekonał się każdy, kto zobaczył zawodników z M1 biegnących wzdłuż skiby podwrocławskiego pola z rowerami na plecach. Omijali w ten sposób korek utworzony przez jadących dużo wolniej.
Dlaczego jeżdżę w maratonach?
Ocena:
(0)
10 kwietnia 2008
Długo nosiłem się z napisaniem tego rozważania ale w końcu przyszedł czas.
Co jest takiego w tych zawodach, że ludziska jadą kilkaset kilometrów by stanąć na starcie, upodlić się na trasie i paść po przejechaniu linii mety?
I jeszcze za to wszystko płacą!
Kiedy w sierpniu 2005 roku stawałem na makrokeszu do startu w maratonie krakowskim nawet nie przypuszczałem, że aż tak zmieni on moje życie. Pierwszy start nauczył mnie pokory i uzmysłowił jak słaby jestem. Teraz po kolejnej przepracowanej zimie mam świadomość jak bardzo naiwny byłem wtedy licząc na jakiś sukces.
Dzisiaj po dwóch przejechanych maratonowych sezonach znam swoje miejsce w szeregu i wiem dlaczego jeżdżę.
Co jest takiego w tych zawodach, że ludziska jadą kilkaset kilometrów by stanąć na starcie, upodlić się na trasie i paść po przejechaniu linii mety?
I jeszcze za to wszystko płacą!
Kiedy w sierpniu 2005 roku stawałem na makrokeszu do startu w maratonie krakowskim nawet nie przypuszczałem, że aż tak zmieni on moje życie. Pierwszy start nauczył mnie pokory i uzmysłowił jak słaby jestem. Teraz po kolejnej przepracowanej zimie mam świadomość jak bardzo naiwny byłem wtedy licząc na jakiś sukces.
Dzisiaj po dwóch przejechanych maratonowych sezonach znam swoje miejsce w szeregu i wiem dlaczego jeżdżę.
Zieloni na VI Ekstremalnym Rajdzie Orła – Chrzanów 15-16.09.2007
Ocena:
(1)
17 listopada 2007
Na VI ERO wystawiliśmy mocną reprezentację, no może bardziej liczną niż mocną... W każdym razie w sobotni poranek zazieleniło się nad zalewem w Chechle. W kategorii OPEN wystawiliśmy dwie drużyny: Bracia Zet rowerowanie.pl, w składzie Pit i Korek oraz parę mieszaną B&K Laguna rowerowanie.pl, czyli mnie (Dziczek) i Elawinię. W kategorii PROFI wystartował zaś piąty zielony - Skolioza ze swoim kolegą Sierżantem, w zespole pod nazwą Ostatni Tabor.
Wielkie koło w ofensywie - 29ery
Ocena:
(0)
21 września 2007
Wprowadzamy 622 milimetrowe koło do MTB
29ery (czyt. tłenty najnery) to gama rowerów górskich na budowanych na obręczy 622mm - identycznej jaką stosuje się w rowerach szosowych i krosowych.
Zanim zaczniemy dywagacje i zanim drogi czytelniku zaczniesz w myślach zaprzeczać moim wywodom, zastanów się czemu większość rowerów górskich jest na obręczy 559mm? Jeżeli nigdy nie zdarzyło ci się pojeździć na rowerze z innym rozmiarem kół to proponuję przesiądź się na rower z kołami 24” pojeździj np. pół roku i następnie wróć do klasycznej 559mm
29ery (czyt. tłenty najnery) to gama rowerów górskich na budowanych na obręczy 622mm - identycznej jaką stosuje się w rowerach szosowych i krosowych.
Zanim zaczniemy dywagacje i zanim drogi czytelniku zaczniesz w myślach zaprzeczać moim wywodom, zastanów się czemu większość rowerów górskich jest na obręczy 559mm? Jeżeli nigdy nie zdarzyło ci się pojeździć na rowerze z innym rozmiarem kół to proponuję przesiądź się na rower z kołami 24” pojeździj np. pół roku i następnie wróć do klasycznej 559mm
CampusCup - 1.09.2007
Ocena:
(0)
13 września 2007
Minął już ponad tydzień i udało mi się dokończyć dopiero teraz swoją relację z zawodów CampusCup, może trochę chaotyczną (bo pisaną na raty) i długą -ale inaczej nie potrafię :).
Jak napisałem, tak zrobiłem, wystartowałem w I edycji CampusCup na trasie MTB. Efekt końcowy to 5 miejsce, ok. 130 km przejechanych, czas 7:57:17.
Pomimo, że to liczby już coś mogą powiedzieć: 5 miejsce czyli niewielka konkurencja, 130 km (trasa nominalna 100 km) oznacza momentami bardzo słabą nawigację.
Zaczynając więc od początku, to sobotnim porankiem wybrałem się do Podlesic, w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, aby zaliczyć drugi raz w swoim życiu maraton na orientację, tym razem samotnie (poprzednie zawody to Odyseja Kłodzka 2006 wspólnie z Żabą). Trochę ciężko się wstawało ze świadomością, że nie będzie żadnej znajomej twarzy, a z drugiej strony cieszyłem się na samą myśl, że znów będę miał okazję rywalizować z przeciwnikami, ze swoimi słabościami.
Jak napisałem, tak zrobiłem, wystartowałem w I edycji CampusCup na trasie MTB. Efekt końcowy to 5 miejsce, ok. 130 km przejechanych, czas 7:57:17.
Pomimo, że to liczby już coś mogą powiedzieć: 5 miejsce czyli niewielka konkurencja, 130 km (trasa nominalna 100 km) oznacza momentami bardzo słabą nawigację.
Zaczynając więc od początku, to sobotnim porankiem wybrałem się do Podlesic, w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, aby zaliczyć drugi raz w swoim życiu maraton na orientację, tym razem samotnie (poprzednie zawody to Odyseja Kłodzka 2006 wspólnie z Żabą). Trochę ciężko się wstawało ze świadomością, że nie będzie żadnej znajomej twarzy, a z drugiej strony cieszyłem się na samą myśl, że znów będę miał okazję rywalizować z przeciwnikami, ze swoimi słabościami.
Relacja z maratonu w Nowinach w dniu 8 września 2007 roku.
Ocena:
(1)
10 września 2007
Z wielkim niepokojem obudziłem się o 5:00 rano. Jaka będzie pogoda. Czy będzie zimno. Czy da się jechać? Same pytania. W pamięci majaczył zeszłoroczny błotny maraton.
Wstałem zapakowałem auto i jazda po furmana, potem pita i AndyLo. W między czasie dowiedziałem się, że nawet w sobotę o godzinie 6:40 w Krakowie są korki w okolicach mostu Dębnickiego. Reszta podróży przebiegała już sprawnie.
Około 8:30 po zajęciu miejsca na parkingu przed pływalnią udaliśmy się do biura zawodów.
Ku naszemu zdziwieniu zza chmur przebijało się słońce. Zaczęło robić się coraz cieplej.
Grzesiek żartował by nie zapomnieć zabrać ze sobą wody do polewania by nie kurzyło się na trasie. Potem okazało się, że miał rację.
Wstałem zapakowałem auto i jazda po furmana, potem pita i AndyLo. W między czasie dowiedziałem się, że nawet w sobotę o godzinie 6:40 w Krakowie są korki w okolicach mostu Dębnickiego. Reszta podróży przebiegała już sprawnie.
Około 8:30 po zajęciu miejsca na parkingu przed pływalnią udaliśmy się do biura zawodów.
Ku naszemu zdziwieniu zza chmur przebijało się słońce. Zaczęło robić się coraz cieplej.
Grzesiek żartował by nie zapomnieć zabrać ze sobą wody do polewania by nie kurzyło się na trasie. Potem okazało się, że miał rację.





