Artykuły: Maratony rowerowe i zawody XC

AUTHOR Bikemarathon Súľovské skaly - 03.06.06

08 czerwca 2006
Do Sulova przyjechaliśmy dzień wcześniej ok. godziny osiemnastej. Pogoda nie nastrajała optymistycznie, ale przyjechaliśmy tu w końcu na maraton, a nie na rekreację.. Mieliśmy zarezerwowaną kwaterę więc nie mieliśmy żadnego problemu z noclegiem. Po przyjeździe na miejsce od razu udaliśmy się do biura zawodów które mieściło się w Centrum Kultury nieopodal knajpy..
7 komentarzy · 3458 czytań ·

Maraton w Nowinach k/Kielc - 20.05.2006

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (0)
21 maja 2006
Maraton w okolicach Kielc jechałem już trzeci raz i stojąc na linii startu przychodziły mi na myśl chwile z ubiegłych lat. Były te o których wolał bym zapomnieć jak i te miłe, szczególnie długo zapadające w pamięci.

Gdy tylko jednak peleton kolarzy ruszył przed siebie wszystko to przestało się liczyć i już tylko trasa, peleton, rywale. Ciężko się było wydostać ze stadionu, wąska brama tamowała ruch, jeszcze dla urozmaicenia pośrodku wyjazdu głębokie błoto stwarzało dodatkowe problemy. Po przejechaniu przez to wąskie gardło dałem ostro czadu i skupiłem się na kręceniu korbami. Na jakimś zakręcie ktoś wywija efektowną glebę ale na szczęście nie uruchamia reakcji łańcuchowej i peleton zgrabnie go omija. Staram się jechać dosyć szybko gdyż znam dobrze ten odcinek i wiem iż za chwilę wjedziemy po krótkim asfaltowym podjeździe w las gdzie będzie dosyć ciasno i będą bankowo korki.
9 komentarzy · 3570 czytań ·

III Jurajski Wyścig MTB 14.05.2005

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (0)
16 maja 2006
Jurajski Wyścig MTB nie zapowiadał się specjalnie ciekawie. Równolegle odbywały się inne zawody i wszystko wskazywało na słabą frekwencję , a i obsadę taką sobie. Może właśnie dlatego zdecydowałem się tam jechać i pościgać w konkurencji, która niespecjalnie mi leży. Miałem pewne sprawy do załatwienie, jeszcze z Pychowic ubiegłego roku i uznałem, że to dobra okazja aby je sobie samemu wyjaśnić.
3 komentarzy · 4750 czytań ·

Maraton w Otwocku - 23.04.2006

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (0)
27 kwietnia 2006
Pierwszy start w sezonie jest zawsze wielką niewiadomą. Niby człowiek coś tam próbuje trenować , sprawdza się na testowych odcinkach ale dopiero prawdziwy wyścig daje odpowiedź czy nocne jazdy, godziny spędzone na trenażerze przyniosły efekt.
W moim przypadku nie było źle. Znaczy się bez cudów ale czułem, że jestem mocny i forma wcześniej czy później nadejdzie. Ale czy stanie się to już w Otwocku ?
Pojechaliśmy tam w trójkę. Furman, Dziczek oraz Pit. Tego dnia wstałem o godz. 3.30. Podróż trwała około 4,5 godziny i gdy już dotarliśmy na miejsce czułem się trochę zmęczony. Nie traciłem jednak animuszu i jedyne co mnie trochę dołowało to kiepska pozycja startowa jaką zajęliśmy w peletonie.
3 komentarzy · 2316 czytań ·

Pychowice 2005

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (0)
14 lutego 2006
Na te zawody czekał cały krakowski światek rowerowy. Sezon startowy dobiegł końca i taka lokalna impreza była strzałem w dziesiątkę. Informacja o zawodach w Pychowicach lotem błyskawicy rozniosła się za pomocą poczty pantoflowej. Trzeba powiedzieć, że zawody te zostały zorganizowane dzięki grupce zapaleńców, którzy wzięli na siebie ciężar organizacji.

W tamten słoneczny październikowy dzień już od samego rana z całego Krakowa ciągnęły grupki rowerzystów na swych podrasowanych maszynach. Na miejscu uzbierało się naprawdę dużo osób ale na szczęście zapisy przebiegały bardzo sprawnie i szybko. Wpisowe w wysokość 5 zł. nie stanowiło bariery finansowej dla nikogo.
Niewiele było przypadkowych osób, a nawet trzeba powiedzieć, że obsada zaskoczyła samych orgów gdyż pojawiło się kilku naprawdę dobrych ścigantów nie tylko z Krakowa.
1 komentarzy · 1974 czytań ·

Maraton w Kościelisku - 25.06.2005

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (0)
03 lutego 2006
Start nastąpił niespodziewanie, prowadzący poinformował iż zarejestrowało się ponad 600 osób. Następnie kilka razy przekonywał nas jaka to trudna i selektywna trasa przed nami. Potem była chwila ciszy i peleton ruszył przed siebie. Podjazd na Butorowy Wierch asfaltową szosą, szybki i raczej przyjemny, być może dlatego, że nauczony doświadczeniem nie świrowałem tam za bardzo i pomału się rozgrzewałem. Za Butorowym zaczyna się teren, szybki zjazd szutrówką i jazda odkrytymi polami ze wspaniałymi widokami na Tatry. Pracujący w polu górale, kopki siana, gorące, słoneczne promienie oraz orzeźwiający wiaterek ..to wszystko powoduje, że jechało się tutaj bardzo przyjemnie.
0 komentarzy · 2039 czytań ·

Maraton w Złotym Stoku - 11.06.2005

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (0)
25 stycznia 2006
Ten maraton od początku był inny od dotychczasowych. Przede wszystkim ze względu na pogodę. Szarobure chmury przesłoniły całe niebo i nie pozostawiały wątpliwości co do tego jaka pogoda będzie przez najbliższe kilka godzin. Na miejsce przyjechałem wcześnie i po załatwieniu formalności zapadłem w drzemkę. Obudziły mnie intensywne uderzenia kropel deszczu o dach samochodu. Zapowiada się ciekawie....leje na całego. O godz. 10 opady zaczynają zanikać, a ja zaczynam pomału przygotowywać sprzęt i siebie.
0 komentarzy · 1647 czytań ·

Maraton w Wiśle - 14.05.2005

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (0)
23 stycznia 2006
Początek standartowy, jedynie problemy z samochodem wytrąciły mnie z odpowiedniego rytmu. Otóż tuż przed Bielskiem okazało się, że pedał hamulcowy zrobił się jakiś miękki ,a skuteczność hamowania ogromnie spadła. Jakoś jednak doturlikałem się do Wisły i starałem nie zaprzątać sobie głowy w jaki sposób auto z czterema facetami i 4 rowerami na dachu wróci do Krakowa. Na miejscu formalności. Pomimo że wpłaciłem kasę dopiero w czwartek pani w kasie nie zażądała dopłaty 10 zeta. W reklamówce fajna koszulka, tylko ten wzór mi nie pasuje. Wolałbym żeby zamiast Gatorade było coś bardziej ogólnorowerowego. Poza tym bidon, jakiś baton i trochę pierdołów. Ciekawe chipy, mocowane do lewego golenia.
0 komentarzy · 1887 czytań ·

Maraton w Nowinach k/Kielc - 28.05.2005

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (0)
21 stycznia 2006
Było gorącą, bardzo gorąco, już jadąc autem o godz. 7.30 czujnik wskazywał temperaturę 22 stopni. W oczekiwaniu na start ustawiliśmy się w cieniu rzucanym przez bramkę startową. Start następuje kilka minut po 11. Początek wiedzie drogami asfaltowymi po odkrytym terenie. Tempo jak zwykle szybkie, fragment dziurawą drogą gruntową. Obłoki pyłu spod kół wciskają się wszędzie tam gdzie ich nie trzeba..usta, oczy, nos. Jak zwykle już po chwili mija mnie Radar, który z zupełną swobodą znika po kilkunastu sekundach z mojego pola widzenia. Zaczynam już pić, nie ważne, że jeszcze nie czuję potrzeby. Przy tej temperaturze trzeba pić ile wlezie czy się chce czy nie chce. Krótki podjazd asfaltem i wjeżdżamy w las. Tempo spadu, stawka się stabilizuje i wąż kolarzy przesuwa się wąską dróżką.
0 komentarzy · 2768 czytań ·

Maraton w Karpaczu - 30.04.2005

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (0)
11 stycznia 2006
Kolejny maraton. Tym razem to już nie przelewki. W Karpaczu czeka na mnie ciężka, górska trasa o sumie podjazdów prawie 3200 metrów. Zdaję sobie sprawę, że to nie to samo co Łomianki. Tutaj waga odgrywa bardzo dużą rolę, no a z tym nadal u mnie nie jest optymalnie. Jednak czuję się mocny i będę próbował zmieścić się w limicie czasowym wjazdu na drugą pętle.

Wszystko dopięte na ostatni guzik. Na starcie sporo znajomych, czas upływa szybko. Pogoda odpowiednia do jazdy na rowerze. Start następuje punktualnie. Jazda ulicami Karpacza szybko mija i zaczyna się teren. Jest ciasno ale bezpiecznie gdyż wąskie i kręte uliczki nie pozwalają na osiąganie dużych prędkości. I tutaj popełniam pierwszy błąd. Odpuszczam trochę początek i daję się wyprzedzić wielu osobom. Rozpędzony peleton hamuje przed stokiem narciarskim. Nie ma szans na podjechanie tego odcinka.
0 komentarzy · 3645 czytań ·

Maraton w Łomiankach - 17.04.2005

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (0)
10 stycznia 2006
To miał być test. Solidnie przepracowana zima, walka z wagą, godziny spędzone na trenażerze. Teraz, tutaj, właśnie w Łomiankach miałem dostać odpowiedź czy warto było wszystko to robić. Czy warto było walczyć z niechciejstwem, ze słabościami, z lenistwem. Nie oczekuję cudów, chcę po prostu pojechać maraton, ukończyć długi dystans i zająć miejsce w połowie stawki.

Zaczęło się niestety pechowo, w tygodniu przed maratonem dopadła mnie infekcja. Katar, ból gardła, kaszel, ogółem totalne rozbicie. Na szczęście obeszło się bez gorączki, a moje zabiegi paramedyczne przyniosły na tyle poprawę, że mogłem w niedzielę bez dyskomfortu pojechać do Warszawy. Wyjazd nastąpił o godz. 4 rano z Krakowa. Było nas dwóch, dwóch Piotrków ujeżdżających rowery marki Kelly's.
0 komentarzy · 2664 czytań ·