Artykuły

Maraton w Wiśle - 14.05.2005

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (0)
23 stycznia 2006
Początek standartowy, jedynie problemy z samochodem wytrąciły mnie z odpowiedniego rytmu. Otóż tuż przed Bielskiem okazało się, że pedał hamulcowy zrobił się jakiś miękki ,a skuteczność hamowania ogromnie spadła. Jakoś jednak doturlikałem się do Wisły i starałem nie zaprzątać sobie głowy w jaki sposób auto z czterema facetami i 4 rowerami na dachu wróci do Krakowa. Na miejscu formalności. Pomimo że wpłaciłem kasę dopiero w czwartek pani w kasie nie zażądała dopłaty 10 zeta. W reklamówce fajna koszulka, tylko ten wzór mi nie pasuje. Wolałbym żeby zamiast Gatorade było coś bardziej ogólnorowerowego. Poza tym bidon, jakiś baton i trochę pierdołów. Ciekawe chipy, mocowane do lewego golenia.
0 komentarzy · 1792 czytań ·

54 Centralny Międzynarodowy Zlot Turystów Kolarzy PTTK „Ziemia Elbląska ‘2005”

Ocena: (0)
22 stycznia 2006
W dniach od 12 do 20 spierpnia 2005 roku przebywałem na 54 Centralnym Międzynarodowym Zlocie Turystów Kolarzy PTTK. Baza zlotu była usytuowana w Kamienicy Elbląskiej- w małej miejscowości na wschód od Elbląga nad Zalewem Wiślanym. W zlocie tym brało udział ponad 350 osób w różnym wieku, w zdecydowanej większości z naszego kraju, ale było także kilka osób z krajów ościennych. Był to już drugi mój zlot, w którym uczestniczyłem, gdyż rok wcześniej odbyłem zlot w Krajence koło Piły, w Wielkopolsce. Jak zdążyłem się zorientować już; na zloty te przyjeżdżają w większości te same osoby znające się między sobą. Jak wspomniałem przekrój wiekowy był dosyć duży- bodajże od lat sześciu do osiemdziesięciu kilku!!. Nie ma zresztą w tym nic dziwnego gdyż na tego rodzaju imprezach nierzadko pojawiają się całe rodziny spędzające w ten sposób swój urlop. Jeśli chodzi natomiast o sprzęt rowerowy to zdecydowana większość stanowili trekingowcy na swoich 28 calowych rowerach, dużo osób było także na kolarkach, ale górale też dopisali.
3 komentarzy · 2248 czytań ·

Maraton w Nowinach k/Kielc - 28.05.2005

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (0)
21 stycznia 2006
Było gorącą, bardzo gorąco, już jadąc autem o godz. 7.30 czujnik wskazywał temperaturę 22 stopni. W oczekiwaniu na start ustawiliśmy się w cieniu rzucanym przez bramkę startową. Start następuje kilka minut po 11. Początek wiedzie drogami asfaltowymi po odkrytym terenie. Tempo jak zwykle szybkie, fragment dziurawą drogą gruntową. Obłoki pyłu spod kół wciskają się wszędzie tam gdzie ich nie trzeba..usta, oczy, nos. Jak zwykle już po chwili mija mnie Radar, który z zupełną swobodą znika po kilkunastu sekundach z mojego pola widzenia. Zaczynam już pić, nie ważne, że jeszcze nie czuję potrzeby. Przy tej temperaturze trzeba pić ile wlezie czy się chce czy nie chce. Krótki podjazd asfaltem i wjeżdżamy w las. Tempo spadu, stawka się stabilizuje i wąż kolarzy przesuwa się wąską dróżką.
0 komentarzy · 2686 czytań ·

Kralova Hola..ponad chmury.. 15.08.2004

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (0)
19 stycznia 2006
Ta górka od dawna mnie nęciła więc teraz gdy tylko nadarzyła się okazja nie zastanawiałem się długo i wraz z kumplem skoro świt wyruszyłem na południe. Granica w Łysej Polanie to już praktycznie bezużyteczny rekwizyt. Rola panów tam pracujących ograniczyła się do zerknięcia w paszporty i powiedzenia - Do Widzenia. Na Słowacji cudowne widoki na Tatry. Lecimy na Poprad, a potem odbijamy na Bańską Bystrzycę. W dali już widzimy nasz cel. Dzięki ogromnemu przekaźnikowi zbudowanemu na szczycie Kralova Hola jest łatwo rozpoznawalna. Nie dodaje to jej uroku ale za to widoczna jest z daleka. Szczerze pisząc to nie sprawia wielkiego wrażenia i nie wygląda na te swoje 1984 m. No ale jesteśmy jeszcze daleko, zobaczymy co będzie dalej.

Kralova
Wąska droga wije się między górami i prowadzi przez wioski, które swoją egzystencję zawdzięczają obfitości grzybów i jagód. Stojący na poboczach cyganie wręcz wchodzą pod samochód eksponując swoje towary. Istne oblężenie, nawet nie ma się gdzie zatrzymać aby zerknąć na mapę bo zaraz by nas otoczył tłum grzybiarzy. Mijamy misteczko Telgart i rozglądamy się za miejscem na zostawienie auta. Już jesteśmy u podnóży Kralovej Holi. Z bliska robi jeszcze mniejsze wrażenie. Szeroka trawiasta kopuła wydaje się blisko, dosłownie o rzut kamieniem. Wysokość też nie powala na kolana. Zostawiamy auto w Cervena Skala na placyku obok stacji szynobusu i jedziemy asfaltową drogą w kierunku wioski Sumiec.
0 komentarzy · 3267 czytań ·

Odyseja Świętokrzyska 01-02.10.2005

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (0)
19 stycznia 2006
Początek października to czas gdy kończy się już sezon na maratony, dni robią się coraz krótsze, a zmęczony wyścigami organizm zaczyna się buntować, domagać odpoczynku i dłuższych chwil relaksu. To czas gdy górskie plenery kuszą pięknymi kolorami, a pokryte opadającymi liśćmi leśne ścieżki dostarczają wspaniałych wrażeń. I w końcu jest to czas gdy firma Coompass zorganizowała trzecią edycję Odesyji Świętokrzyskiej. Trzeba powiedzieć wprost, jak dla mnie to strzał w dziesiątkę. To wyścig inaczej, to wyścig gdzie poza parą w nogach trzeba wykazać się zdolnością orientacji w terenie, czytania mapy, a także współpracą w zespole. Tutaj jest chwila na rozglądnięcie się po okolicy, jest możliwość wyboru własnej trasy a i czas liczy się inaczej.

Zasady są podobne jak na innych wyścigach, zwycięża ten kto w najkrótszym czasie zaliczy wszystkie punkty kontrolne i dojedzie do mety. Jednak towarzystwo jest tu inne i większość osób przyjeżdża po przygodę traktując ten start jako ambitną wycieczkę. I z tych właśnie powodów 1 października, w sobotę, znalazłem się w Borkowie gdzie została ulokowana baza zawodów. Moim partnerem był Grzegorz Tatoń, który to został wspólnie wybrany na nawigatora naszego
0 komentarzy · 3672 czytań ·

Rumunia na dwóch kółkach - 06.2003

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (0)
18 stycznia 2006
gdzie nie spojrzeć góry
Jest czerwiec 2003 roku. Ponieważ dysponujemy tylko dwoma tygodniami urlopu decydujemy sie dojechać do Rumunii autobusem relacji Przemyśl- Suczawa. Pakujemy rowery w kartony i korzystając z uprzejmości mojego ojczulka jedziemy samochodem do Przemyśla. Przyjeżdżamy tam około 6.30 i widzimy już podstawiony autobus. Straszono mnie tym autobusem, rzekomo zawsze jest załadowany rumuńskimi handlarzami i towarami które przewożą. Pisano mi, że nie ma szans na zabranie rowerów, a już na pewno nie obejdzie się bez łapówki dla kierowcy. Rzeczywistość jest zupełnie inna, prawie pusty autobus ( około 20-25 pasażerów) i miły kierowca, który przekonuje nas, że nie ma sensu trzymać rowerów w pudłach tylko najnormalniej w świecie włożyć je w całości do luków bagażowych.
1 komentarzy · 2797 czytań ·

Damy radę!! - czyli o wycieczce na Lubań - 22.10.2005

Ocena: (0)
14 stycznia 2006
Decyzja o naszym wyjeździe na Lubań zapada na kilka dni przed jej odbyciem. Od samego początku byłem sceptyczny co do trasy jaką zaplanował MiśQ: Rabka-Turbacz-Lubań-Tylmanowa-Szczawa-Mszana-Rabka; mieliśmy pokonać: 100km - niby nie dużo, ale połowa z tego po górach przy jesiennym krótkim dniu. Ale cóż nie było dyskusji; w sobotę 22.10.05 jedziemy i już! W porządku myślę sobie damy radę! Nie był to zresztą nasz pierwszy wspólny wyjazd w Gorce gdyż rok temu w tym samym czasie na przełomie października i listopada wybraliśmy się wspólnie z Rabki na Gorc przez Turbacz i z powrotem. Ale cóż myślę sobie: jak Michał przejedzie to ja też nie będę gorszy: ja też dam radę!
1 komentarzy · 3383 czytań ·

Coś dla twardzieli - 19.09.2005

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (0)
13 stycznia 2006
Wstałem o godz. 4,30 żeby się oporządzić. Szybkie spojrzenie za okno i zostałem pozbawiony złudzeń. Lśniące w blasku latarni kałuże, po których promieniście rozchodziły się kółka od uderzeń kropel deszczu mówiły same za siebie. Wyjście z domu bardzo nieprzyjemne i tylko pełne zdumienia spojrzenie przypadkowo spotkanego sąsiada z drugiej klatki. Robert zaspał. Gdy po kilku minutach oczekiwania zadzwoniłem do niego to wykazał się dużym hartem ducha. Na stopień wodny w Dąbiu przyjechał z Pychowic w około 30 minut. Ludzie - czapki z głów. Żeby w zimny i deszczowy, wrześniowy poranek w ciągu 30 minut wyskoczyć z łóżka, wrzucić coś na ruszt, zrobić jakiś prowiant, ubrać się, spakować potrzebne rzeczy i dojechać na miejsce zbiórki to trzeba być naprawdę naprawdę być speed-em.
1 komentarzy · 2732 czytań ·

Pogórze Przemyskie - rowerowa włóczęga - czerwiec 2005

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (0)
13 stycznia 2006
Wyjazd w Pogórze Przemyskie chodził mi po głowie już od bardzo długiego czasu. Pagórki, lasy, szutrowe drogi, nieistniejące wioski, czyste rzeki, bujna przyroda .To wszystko spodziewałem się tam zastać i nie zawiodłem się. Podczas planowania przebiegu tej wycieczki napotkałem wiele problemów, które w pewien sposób miały wpływ na jej charakter. Głównym okazały się noclegi. Wspomniana okolica jest bardzo uboga w infrastrukturę turystyczną ( i bardzo dobrze ) więc siłą rzeczy zmuszony byłem do zabrania namiotu.Co za tym idzie na rowerze wyposażonym w bagażnik zawiesiłem sakwy gdyż stwierdziłem, że nie warto obciążać pleców. Sakwy oczywiście zostały załadowane w minimalnym stopniu lecz i tak tył roweru zrobił się ciężki i jazda terenowa była bardzo utrudniona. Było nas dwóch na tej wycieczce, razem ze mną jechał kumpel z CYKLOKRAKA(Pit), z którym wspólnie startujemy w maratonach.Mieliśmy tydzień czasu lecz już od początku było wiadome, że najpóźniej w czwartek kończymy wycieczkę gdyż przed nami był najcięższy maraton w sezonie ...Kościelisko.
0 komentarzy · 3337 czytań ·

Maraton w Karpaczu - 30.04.2005

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (0)
11 stycznia 2006
Kolejny maraton. Tym razem to już nie przelewki. W Karpaczu czeka na mnie ciężka, górska trasa o sumie podjazdów prawie 3200 metrów. Zdaję sobie sprawę, że to nie to samo co Łomianki. Tutaj waga odgrywa bardzo dużą rolę, no a z tym nadal u mnie nie jest optymalnie. Jednak czuję się mocny i będę próbował zmieścić się w limicie czasowym wjazdu na drugą pętle.

Wszystko dopięte na ostatni guzik. Na starcie sporo znajomych, czas upływa szybko. Pogoda odpowiednia do jazdy na rowerze. Start następuje punktualnie. Jazda ulicami Karpacza szybko mija i zaczyna się teren. Jest ciasno ale bezpiecznie gdyż wąskie i kręte uliczki nie pozwalają na osiąganie dużych prędkości. I tutaj popełniam pierwszy błąd. Odpuszczam trochę początek i daję się wyprzedzić wielu osobom. Rozpędzony peleton hamuje przed stokiem narciarskim. Nie ma szans na podjechanie tego odcinka.
0 komentarzy · 3539 czytań ·