Maraton w Międzygórzu bardzo dobrze wspominałem z zeszłego roku – piękna pogoda, świetne widoki, a do tego dobry wynik (choć przy niezbyt dużej frekwencji). W tym roku jednak budził we mnie spore obawy z racji znacznie wcześniejszego, majowego terminu (kontra lipcowy). O wiele mniej pokonany kilometrów, średni wynik w Murowanej i słaby wynik w Karpaczu nie były dobrymi prognostykami. A dobrze wiedziałem, że gdzie jak gdzie, ale w Międzygórzu, będzie co podjeżdżać – 2000m w pionie na 59km.
Pierwsze pozytywne zaskoczenie nastąpiło w środę przed maratonem, gdy w ramach przedstartowego treningu udało się (po dwóch latach) urwać parę sekund od własnego rekordu w czasówce do zoo. Żeby nie zapeszać wynik zamknąłem niemal na kłódkę i stwierdziłem, że zaczekam z chwaleniem się, na to, co będzie w Międzygórzu.
Artykuły
- Maratony rowerowe i zawody XC 86
- Nasze wyjazdy i treningi 18
- Porady, testy, opinie 13
- Rajdy na orientację i inne zawody 13
- Turystyka krajowa na rowerze 20
- Turystyka piesza 9
- Turystyka zagraniczna na rowerze 32
- Wszystkie 191
Pierwszy wypad w góry - Jałowiec 2009
Ocena:
(7)
13 maja 2009
Sobota 9 maj godzina 3:30. Budzi mnie okropna ulewa i burza. Podnoszę głowę i myślę „Spoko, to po wyjeździe..” po czym kimam dalej. Obudziłam się przed 5:00 zanim budzik zdążył wydać z siebie jakikolwiek dźwięk. Żarty się skończyły, co tu robić. Budzę selekcjonera i pytam co z wyjazdem, nikt niczego nie odwoływał, więc może w Krakowie świeci słońce. Trzeba być dobrej myśli. Jedziemy!
Majówkowy zawrót głowy czyli MTB Marathon w Karpaczu
Ocena:
(0)
06 maja 2009
Maraton pierwszego maja w Karpaczu to już tradycja. W moim przypadku to już trzecia wizyta w Karkonoszach, a wszystko po to aby po raz kolejny zmierzyć się z trasą, która jak najbardziej oddaje charakter dyscypliny jaką uprawiamy czyli kolarstwo górskie. Po tym wyścigu nie będę musiał tłumaczyć „niewtajemniczonym”, dlaczego startując w zawodach MTB jeździłem po płaskim terenie.
REM II Mountain Bike Maraton - Twierdza Przemyśl 2009
Ocena:
(0)
04 maja 2009
Przemyski rynek zatłoczył się bikerami tego dnia. Wąskie uliczki wykładane brukiem zostały zawładnięte przez kolarską brać, a całe centrum upstrzone przez kolorowe sylwetki rowerzystów. Przemyski maraton miał odbyć się już czwarty raz, z czego po raz drugi jako inauguracja cyklu maratonów rowerowych – CYKLOKARPATY.
Dla mnie była to pierwsza poważna próba w tym sezonie poprzedzonym ciężką zimową pracą. Rower przygotowany, kierujący również, ochota do jazdy ogromna i wielkie nadzieje na dobry wynik. Dużo znajomych nie pozwoliło się nudzić w oczekiwaniu na start. Jak zwykle zajmuję miejsce gdzieś w środku stawki i strzał pistoletu daje znak do jazdy. Początek bardzo nerwowy, pilot jedzie wolno, a z tyłu co i rusz pojawiają się energiczni młodzieńcy nafaszerowani testosteronem. Brukowane uliczki, wysokie krawężniki, głębokie studzienki tylko czyhają na takich narwańców Robi się bardzo nieprzyjemnie gdyż pomimo mijających kilometrów wleczemy się w żółwim tempie. Tak to trwa przez kilka kilometrów, bardzo niebezpieczna jazda w tłumie ludzi ledwo trzymających swoje nerwy na wodzy. Gdy w końcu skręcamy w lewo słyszę ryk motorów i zaczyna się robić luźno. To znak !
Dla mnie była to pierwsza poważna próba w tym sezonie poprzedzonym ciężką zimową pracą. Rower przygotowany, kierujący również, ochota do jazdy ogromna i wielkie nadzieje na dobry wynik. Dużo znajomych nie pozwoliło się nudzić w oczekiwaniu na start. Jak zwykle zajmuję miejsce gdzieś w środku stawki i strzał pistoletu daje znak do jazdy. Początek bardzo nerwowy, pilot jedzie wolno, a z tyłu co i rusz pojawiają się energiczni młodzieńcy nafaszerowani testosteronem. Brukowane uliczki, wysokie krawężniki, głębokie studzienki tylko czyhają na takich narwańców Robi się bardzo nieprzyjemnie gdyż pomimo mijających kilometrów wleczemy się w żółwim tempie. Tak to trwa przez kilka kilometrów, bardzo niebezpieczna jazda w tłumie ludzi ledwo trzymających swoje nerwy na wodzy. Gdy w końcu skręcamy w lewo słyszę ryk motorów i zaczyna się robić luźno. To znak !
Moje pierwsze mega i debiut w zielonych
Ocena:
(8)
21 kwietnia 2009
W niedzielę 19 kwietnia odbył się pierwszy maraton z cyklu Powerade MTB Maraton w Murowanej Goślinie. Na starcie nie mogło oczywiście zabraknąć zielonych, których reprezentowali na dystansie giga: Maciu, Lesław, Spinoza, Pocio, Kubak, Neeq, Luki, natomiast na dystansie mega: Andy, Axi i ja.
Co nas czeka w 2009 roku?
Ocena:
(2)
04 stycznia 2009
Święta już za nami, stary rok również ustąpił miejsca młodzieży. Zapewne wielu z nas traktuje ten czas, jako przełom. Wiadomo jak to jest, mówimy sobie, od nowego roku zabiorę się za siebie, od nowego roku zacznę poważnie trenować, od nowego roku to, od nowego roku tamto. To nie tyczy się tylko nas, rowerzystów, ale wielu ludzi. Jednak ten tekst traktuje właśnie o tym, co nas, rowerową brać czeka w tym roku. Kto nie startuje w maratonach lub innych zawodach może skończyć już czytanie, kto ściga się lub dopiero zamierza to zrobić zapraszam do dalszej lektury.
W znoju i pocie !
Ocena:
(1)
09 listopada 2008
Miało być pięknie. Miało być słonecznie. Miały być widoczki. Miała być epicka wycieczka w góry.
No i co z tego wyszło ? No co !
Było jeszcze piękniej !!
No i co z tego wyszło ? No co !
Było jeszcze piękniej !!
Marzenia się spełnieją !
Ocena:
(5)
10 października 2008
Jest piątek późnym wieczorem, godzina 22:30, za oknem deszcz i przeeeraźliwe zimno, prognoza na jutro bez zmian (leje), a brak transportu ratuje mnie przed wyjazdem na maraton do Jasła. Nagle dźwięk telefonu - SMS od Marcina jest transport!!
Tak w skrócie wyglądała chwila która zdecydowała, że następnego dnia pojechałem z Pasieczkinem na Podkarpacie.
Tak w skrócie wyglądała chwila która zdecydowała, że następnego dnia pojechałem z Pasieczkinem na Podkarpacie.
Maraton Polanica Zdrój 27 września 2008.
Ocena:
(2)
30 września 2008
Czy warto było jechać na ten ostatni już maraton?
Czy ja ciągle muszę marudzić?
A może jednak było się czym rozkoszować w Polanicy?
miejsca zielonych:
dystans Giga
18 ciaposo 03:16:52 5 (M3)
78 kasia 03:57:13 3 (K3) jako KELLYS TEAM
86 Maciu 04:00:22 8 (M1)
106 neeq 04:14:48 41 (M2)
107 Lukas 04:14:58 42 (M2)
dystans MEGA
26 Leslaw 02:14:41 2 (M4)
182 AndyLo 02:48:45 57 (M3)
260 pocio 03:03:34 35 (M4)
Czy ja ciągle muszę marudzić?
A może jednak było się czym rozkoszować w Polanicy?
miejsca zielonych:
dystans Giga
18 ciaposo 03:16:52 5 (M3)
78 kasia 03:57:13 3 (K3) jako KELLYS TEAM
86 Maciu 04:00:22 8 (M1)
106 neeq 04:14:48 41 (M2)
107 Lukas 04:14:58 42 (M2)
dystans MEGA
26 Leslaw 02:14:41 2 (M4)
182 AndyLo 02:48:45 57 (M3)
260 pocio 03:03:34 35 (M4)
Dzień Leszcza. Kraków 31 sierpnia 2008
Ocena:
(3)
02 września 2008
Kiedy w sierpniu 2005 roku po raz pierwszy stawałem na starcie Krakowskiego Maratonu Rowerowego miałem wszystko zaplanowane. Niestety życie boleśnie zweryfikowało te założenia już na Błoniach.
W niedzielę stając na starcie dystansu giga tez wszystko było w głowie poukładane. Tym razem założenia udało się zrealizować. Jak mówi Furman „głowa jedzie”









