Artykuły

Karpaty Marmaroskie i Czarnohora - lipiec 2002

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (0)
01 kwietnia 2006
Tym razem dzięki dogodnemu połączeniu Krakowa z Lwowem decyduję się spotkać z resztą grupy właśnie we Lwowie.Wsiadam o godz. 22.00 do autobusu relacji Kraków-Lwów i odjeżdżam. Przyjazd do Lwowa spodziewany jest ok 6.00. Podróż jest męcząca, siedzenie niewygodne, ale dzięki temu, że jest noc zapadam chwilami w krótkie drzemki, które pomagają mi przetrwać podróż. Na granicy prawie dwie godziny stania, jakieś problemy z jednym ze współpasażerów.

Gdy odjeżdżamy jest już całkiem jasno. Jednak zmęczenie daje o sobie znać i trudno mi oglądać widoki za szybą. Docieram na dworzec autobusowy, bez problemu znajduję busa jadącego na dworzec pociągowy. Tutaj oddaję bagaż do przechowalni i ruszam oglądnąć miasto. Po dwóch godzinach wracam na dworzec. Otrzymuję wiadomość, że wiara ma jakieś problemy z autobusem i ich przyjazd się opóźni.
0 komentarzy · 4892 czytań ·

Zamek w Rudnie..koniec świata

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (0)
18 marca 2006
Tym razem sam wybrałem się na wycieczkę. Cel był juz wybrany wcześniej, a były nim ruiny zamku Tenczyn w Rudnie. Wieczorem sporządziłem sobie na komputerze trasę, a następnie załadowałem ją do GPS-a. Wybrałem boczne dróżki nie omijając tych leśnych gdzie spodziewałem sie zastać ubity śnieg i równą nawierzchnię. Rano bez pośpiechu zjadłem śniadanko i około 10 wyszedłem na pole.

Przez Kraków przejechałem bez kłopotów, na ulicy Kasztanowej odpaliłem nawigację i już według wskazań GPS pojechałem sobie w stronę Balic. Dojeżdżając do ulicy Balickiej zatrzymuję się na chwilę i kątem oka dostrzegam trzech bikerów śmigających w stronę gdzie i ja zmierzam. Poznaję Roberta jeżdżącego w barwach BikeWorld, reszta przemyka szybko i znika za zakrętem. Szybko i ja odpalam i zaczynam gonić towarzystwo. Mają sporą przewagę, około 300 metrów i nie obijają się. Jadę na maxa i zaczynam ich dochodzić ale w Szczyglicach widzę jak skręcają w prawo tak jak biegnie trasa maratonu krakowskiego. No cóż ja mam inne plany więc zwalniam i leniwie toczę się prosto.
3 komentarzy · 3537 czytań ·

Dookoła Alp - 30.06- 30.07.1998

Dodał(a): Władysław Wachulec dziczek
Ocena: (0)
14 marca 2006
Na studniówce zagadnąłem księdza, który uczył mnie religii w XXXI LO, czy przypadkiem nie wie o jakimś zorganizowanym wyjeździe rowerowym w czasie nadchodzących wakacji. Miałem już dosyć wakacyjnej nudy i postanowiłem zorganizować sobie jakieś ciekawe zajęcie. To był szczęśliwy traf. Wkrótce skontaktował mnie z księdzem Włodzimierzem Małotą, wówczas pracującym w Parafii Księży Misjonarzy przy ul. Misjonarskiej w Krakowie. Plan był bardzo ambitny- objedziemy Alpy, pokonując całą trasę na rowerach w ciągu miesiąca. Miałem już wtedy porządny rower. Mój pierwszy dwukołowy pojazd z prawdziwego zdarzenia.

W lutym 1998 kupiłem nowy rower: Marin Palisades Trail, model z 1997 roku. Solidna maszyna, do dzisiaj pozostała mi z niej rama oraz wspornik siodełka. Rower użytkuję ostatnio w Niemczech. Świetnie sprawdza się w turystyce i tutejszych RTF'ach (Rad Touren Fahrt), w codziennej jeździe do pracy i po mieście. Wiózł mnie wzdłuż wybrzeża Bałtyku i startowałem na nim w Odyseji Ciężkowickiej i Świętokrzyskiej).
0 komentarzy · 4410 czytań ·

Na zachód od Krakowa - 03.03.2006 - test GPS

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (0)
04 marca 2006
Dzisiejszy dzień zaczął się pięknie. Od rana słońce zaglądało do okien i wywoływalo dobry nastrój. Po wypełnieniu domowych obowiązków z radością ubrałem się w rowerowe ciuszki i rzucając pogardliwe spojrzenie na trenażer wyszedłem na polko. Słoneczko mocno świeci ale ciepełka z niego niewiele. Nic to - trzask wpinanych bloków i już pomykam ulicą w kierunku Lasku Wolskiego. Mam dużo czasu i zamierzam go jak najepiej wykorzystać. Na podjeździe pod ZOO robię test i osiągam czas 8.30 - co w porównaniu do mojego rekordu wynoszącego 7 minut nie robi dobrego wrażenia. Jednak nie zrażam się tym, zima, zimowy rower, zimowe ciuchy - będzie lepiej :))
1 komentarzy · 4810 czytań ·

GPS - początki

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (0)
25 lutego 2006
Początki rozgryzania urządzenie firmy Garmin nie były łatwe ale jak się okazało nie każdy diabeł taki straszny jak go malują. Już po kilka godzinach zabawy potrafiłem obslugiwać podstawowe funkcje tej maszynki. Ten artykuł nie jest poradnikiem technicznym więc nie będę wnikał w szczegóły. Chcę się tylko skupić na efektach jakich daje posiadanie GPS. Bedą pojawiać się w tym dziale tracki oraz profile tras jakie uda mi się osobiście przejechać. Mam taki mały plan aby stworzyć bazę podjazdów w Polsce z graficznie przedstawionymi danymi. Już kilka takich stron istnieje lecz ograniczają się one do dróg asfaltowych, a poza tym jest ich tam naprawdę niewiele.
Zawsze chciałem wiedzieć jakie jest przewyższenie na podjeździe pod ZOO w Krakowie, teraz już wiem i od tego właśnie zacznę.
4 komentarzy · 4958 czytań ·

Liwocz na zimowo.

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (0)
20 lutego 2006
Zima w pełni. Do swojej bazy u podnóża Liwocza dotarłem dopiero po interwencji szwagra, który na traktorze uzbrojonym w pług i potężne łańcuchy udrożnił drogę do domu.
W planach był zimowy wyjazd na rowerze ale ogromne zwały śniegu zalegające wokoło zweryfikowały moje plany. Ubrany od dołu do góry w "texy", na stopy trapery, zabezpieczony stup-tupami wyruszam pieszo na pojedynek ze śniegiem, z gorą, ze zmęczeniem. Cały bagaż to cyfrówka i jabłko mające być nagrodą już na szczycie.
1 komentarzy · 4936 czytań ·

Pychowice 2005

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (0)
14 lutego 2006
Na te zawody czekał cały krakowski światek rowerowy. Sezon startowy dobiegł końca i taka lokalna impreza była strzałem w dziesiątkę. Informacja o zawodach w Pychowicach lotem błyskawicy rozniosła się za pomocą poczty pantoflowej. Trzeba powiedzieć, że zawody te zostały zorganizowane dzięki grupce zapaleńców, którzy wzięli na siebie ciężar organizacji.

W tamten słoneczny październikowy dzień już od samego rana z całego Krakowa ciągnęły grupki rowerzystów na swych podrasowanych maszynach. Na miejscu uzbierało się naprawdę dużo osób ale na szczęście zapisy przebiegały bardzo sprawnie i szybko. Wpisowe w wysokość 5 zł. nie stanowiło bariery finansowej dla nikogo.
Niewiele było przypadkowych osób, a nawet trzeba powiedzieć, że obsada zaskoczyła samych orgów gdyż pojawiło się kilku naprawdę dobrych ścigantów nie tylko z Krakowa.
1 komentarzy · 3048 czytań ·

Gorgany - dziki wschód jednak istnieje - 07.2001

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (0)
07 lutego 2006
Długo przygotowywałem się do tej wyprawy. Wszystko zaczęło się od ogłoszenia jakie znalazłem w portalu góry.pl o wyprawie na Ukrainę.Odpisałem i tak zaczęła się korespondencja pomiędzy Lesznem, a Krakowem. To było w październiki, przez całą zimę szukałem map, informacji, relacji z innych wyjazdów. Grono osób, które odpowiedziały na ogłoszenie poszerzało się i zapowiadało się, że uzbiera się masa ludzi. Tak toj ednak bywa, że tuż przed wyjazdem kilku osobom coś wyskoczyło, inni nagle nie mogli i grupa została mocno ograniczona.


I dzień - umówiłem się na dworcu z Redżim i Andrzejem, których poznałem niedawno i którzy oprócz mnie byli jedynymi mieszkańcami Krakowa jadącymi z nami.Główny temat rozmowy stanowiła waga naszych plecaków oraz lista rzeczy które musiały zostać w domu. W moim przypadku dwa razy robiłem przesiew w bagażu, a i tak plecak ważył pewnie ponad 25 kg. Przyjechał pociąg do Przemyśla, miałem się tu spotkać z Grzegorzem z Leszna od którego zaczęła się ta cała wyprawa. Przy pomocy telefonu komórkowego spotykamy się na korytarzu i rozmawiamy o tym co nas czeka. Po jakiejś godzinie rozchodzimy się do przedziałów i spokojnie dojeżdżamy do Przemyśla.
0 komentarzy · 5490 czytań ·

Maraton w Kościelisku - 25.06.2005

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (0)
03 lutego 2006
Start nastąpił niespodziewanie, prowadzący poinformował iż zarejestrowało się ponad 600 osób. Następnie kilka razy przekonywał nas jaka to trudna i selektywna trasa przed nami. Potem była chwila ciszy i peleton ruszył przed siebie. Podjazd na Butorowy Wierch asfaltową szosą, szybki i raczej przyjemny, być może dlatego, że nauczony doświadczeniem nie świrowałem tam za bardzo i pomału się rozgrzewałem. Za Butorowym zaczyna się teren, szybki zjazd szutrówką i jazda odkrytymi polami ze wspaniałymi widokami na Tatry. Pracujący w polu górale, kopki siana, gorące, słoneczne promienie oraz orzeźwiający wiaterek ..to wszystko powoduje, że jechało się tutaj bardzo przyjemnie.
0 komentarzy · 3229 czytań ·

Wyposażenie na wyprawę z sakwami.

Dodał(a): Piotr Furmański furman
Ocena: (1)
03 lutego 2006
Artykuł ten powstał tylko i wyłącznie na podstawie moich osobistych doświadczeń jakie zebrałem podczas moich wypraw i wycieczek rowerowych. Adresuję go do wszystkich czytelników tej witryny. Ma on służyć radą dla początkujących jak i też być pomocą dla tych doświadczonych sakwiarzy. Stworzyłem go też dla siebie aby uniknąć wielokrotnego tworzenia listy potrzebnych rzeczy.
0 komentarzy · 5444 czytań ·